jeszcze m.in. potrawy z papryki, a także – i tu nie będę oryginalny – chaczapuri, które jest prostym i wybornym przysmakiem. Zaserwowana została najprostsza wersja tego narodowego dania – imretyńska, czyli placek z nadzieniem serowym. Równie znana jest ta z rozbitym na wierzchu surowym. Ta zapiekanka pachnie Grecją.

Kiedy przed rokiem Timothy Taylor, archeolog z uniwersytetu w Bradford, odnalazł w jaskiniach w Eton i Alveston ślady kanibalizmu, na Wyspach Brytyjskich rozpętała się burza Mięso białych za bardzo śmierdzi i jest za słoneCzęść uczonych zakwestionowała wyniki jego badań, a opinia publiczna głośno protestowała. Reakcja była zrozumiała. Ślady ludożerczych praktyk znaleziono na wszystkich kontynentach, ale Brytyjczycy długo byli przekonani, że nie mają z tym nic wspólnego. Nieprawda. Wiele wskazuje na to, że wszyscy pochodzimy od ludożerców. Żona na obiad Najpopularniejszym sposobem zdobywania ludzkiego mięsa były polowania, a po nich - wojna. Zjedzenie wroga to ostateczny akt zwycięstwa, dlatego jeńcy wojenni byli w cenie. Azteccy wojownicy sami powstrzymywali się od jedzenia wrogów. Ich mięso darowali krewnym, przyjaciołom i przełożonym, bo zaproszenie na ucztę było przywilejem elit. Nie zawsze jednak od razu podawano główne danie. W plemieniu Tupinambów jeniec żył na "półwolności", poślubiając niekiedy miejscową kobietę. Zjadano go dopiero kilka lat później. Dość powszechnym sposobem zdobycia ludzkiego mięsa była pospolita kradzież. W Australii na przykład, u ludu Naurinyeri, mąż mający tęgą żonę miał poważny kłopot. Musiał jej nieustannie pilnować, by nikt połowicy nie porwał na pieczeń. W Afryce Środkowej jeszcze w pierwszych latach XX wieku często można było - jak pisze w swoich wspomnieniach Jan Czekanowski - spotkać na targach krajowców oferujących na sprzedaż ćwiartkę wędzonego mięsa ludzkiego. Brzucha i piersi nie tknę! Generalna zasada określająca spożywanie drugiego człowieka opierała się na podziale dychotomicznym, czyli jadamy wyłącznie obcych (egzokanibalizm) lub tylko członków rodziny (endokanibalizm). W tym drugim wypadku obowiązywały często ścisłe regulacje. Jak twierdzi Luis-Vincent Thomas, "w społeczeństwach patrylinearnych Nowej Gwinei wybór dotyczył tradycyjnie trzech krewnych ze strony ojca, czterech ze strony matki i trzech z potomstwa". Można było z konsumpcji wyłączyć te części ciała, które szanujemy. Pewien kameruński starzec przyznał, że owszem, zjadł trupa żony, ale zaznaczył - nie tknął brzucha ani piersi, bo te były mu zawsze bliskie. Na początku XX wieku misjonarze w Afryce usłyszeli taką oto tezę: "Zjadanie nieboszczyków jest dowodem szacunku, jakim ich darzymy, bo w ten sposób przejmujemy ich dusze. Tymczasem wy, biali, zakopujecie swoich zmarłych, pozwalając, by zjadało ich robactwo, najplugawsze stworzenie na ziemi". Mózg, czyli rarytas Zależnie od epoki i miejsca pewne części ciała były uprzywilejowane. Jak pisze znawczyni tematu Barbara Kopydłowska-Kaczorowska, w Queensland (Australia) najlepsze kąski stanowiły młode kobiety, na Archipelagu Bismarcka - dzieci, na Santa Isabel (Salomony) i Nowej Zelandii - kobiety i dzieci. Na Nowej Brytanii pewien wódz jadał nie narodzone dzieci i w tym celu kazał zabijać ciężarne kobiety. Na Aoba miejscowemu królowi co kilka dni należało podawać piersi młodych kobiet. Za najważniejszy uważano jednak mózg, o czym świadczą ślady trepanacji na czaszkach. Upatrywano w nim główne źródło siły fizycznej, moralnej i seksualnej. Serce i wątroba miały być "zbiornikami" odwagi i inteligencji. W celach leczniczych szamani zalecali spożywanie tłuszczu okołonerkowego. Odmładzać miały potrawy z dzieci. Wedle azteckich wierzeń, nie wszystkie części ciała zawierały tę samą ilość energii. Aztekowie dzielili ludzkie ciało wedle swojej hierarchii. Krew była pokarmem wyłącznie boskim. Władca spożywał pieczone serce najmężniejszego jeńca. Kapłani mieli prawo do pozostałych serc i głów. Resztę dzielono nawet na sześć części, w zależności od tego, ilu mężczyzn schwytało jeńca. Najznakomitszemu wojownikowi przysługiwał tułów i prawe udo (Montezuma, ostatni władca Azteków, witając Hiszpanów, przesłał im w darze ludzkie serca i uda). Tupinambowie rezerwowali fallusa dla kobiet, mózg i język dla dzieci, palce, tłuszcz i wątrobę dla gości. Żywcem nad ogniem Wierzono, że ofiara staje się jadalna dopiero po solidnych torturach. Obijano więc kijem całe ciało, miażdżono stawy i kończyny. Jeńcy pojmani przez wyspiarzy z Oceanii służyli na przykład jako rolki do wodowania nowych łodzi. Ofiary przypiekano żywcem nad ogniem. Jedną z wymyślniejszych form przygotowania towaru było zmuszanie człowieka do połknięcia małego rozgrzanego do białości kamienia. Śmierć w straszliwych męczarniach miała podnieść smak potrawy. Krzysztof Arciszewski (1592-1656), wybitny Polak w służbie holenderskiej, zostawił opis brazylijskich Indian - jak pisał - Tapujów z prowincji Pernambuco. "Zdarzyło się, że umarł któryś z Tapujów (...). Krewni jego umyli trupa, wydobyli wnętrzności i oczyścili je z rozkładających się pokarmów, inne części ciała nieczyste też starannie obmyli, włosy i paznokcie poobcinali, a obcięte starannie zebrali. Następnie posiekali ciało na drobne części, nie brzydząc się żadnej, nawet genitaliów. Wszystko to bowiem usmażyli na ogniu, ze szczególną starannością zbierając do naczyń tłuszcz i sos ściekający kroplami przy pieczeniu (...). Czego zjeść nie mogli, jak włosy, paznokcie, zęby czy kości, to spopielili, a szczyptę tego popiołu po wrzuceniu do kubków spożyli w płynie i nie wstali wcześniej, dopóki całość nie została zjedzona". Szczątki ludzkiego ciała, posokę, kostny proszek, często włączano do posiłku, mieszano z ryżem, prosem, bananami, orzechem kokosowym lub rozpuszczano w rozmaitych napojach. Aztekowie pokrojone kawałki mięsa ludzkiego gotowali z kukurydzą, solili, a w czasie świąt dodawali kwiaty dyni. Jeść w tańcu Na Nowej Irlandii bon ton zabraniał jadać ludzkie mięso na siedząco. Trzeba było jeść je w powolnym tańcu, bardzo uważając, by nic nie ugrzęzło w zębach, gdyż zdarzenie takie stanowiło zły omen dla konsumenta. Wedle arbitrów elegancji z plemienia Fakaleku na Madagaskarze, "nie powinno się wymiotować szczątkami krewnego". Jeśli ktoś się dopuścił takiego nietaktu, zobowiązany był zjeść ponownie wszystko, co zwrócił. W czasie uczt roznoszono przekąski, czyli małe kawałki mięsa wycięte z twarzy, ud i innych części ciała. Podawano sałatki z oczu i jąder, plastry ze skóry, pito krew i spermę. Wodzowie z Fidżi prowadzili rejestr skonsumowanych osobników, odkładając na pamiątkę każdej uczty kamień przed chatą. U jednego powstał kopczyk z 872 kamieni. Obżartucha spotkała zasłużona kara - został zjedzony przez wodza, który przed chatą uskładał tylko 400 kamieni. Łykowaci Hiszpanie Luke E. Demaitre, amerykański historyk, pisze: "Jedni zapewniali mnie na przykład, iż mięso ludzkie przypomina mięso kangura. Inni, że kai-kai człowieka, to to samo, co kai-kai świni". Wszyscy ludożercy, których poznał Demaitre, zgadzali się, że potrawy z ludzi są lekko słodkawe. Krajowcy z Nowej Gwinei twierdzili zaś, że mięso białych "za bardzo śmierdzi (głównie tytoniem) i jest za słone". Znawcy chwalą natomiast smak mięsa z rasy żółtej. W końcu XIX wieku u wybrzeży wyspy Rossel rozbił się statek "Saint Paul" z 326 Chińczykami na pokładzie. Kiedy cztery miesiące po katastrofie do wyspy przybił francuski statek, marynarze zastali jednego nie zjedzonego przez tubylców Chińczyka. Francuzi, którzy w sprawach kuchni uważają się za wyrocznię, z pewną dumą przywołują relację de Rocheforta, że ludożercy szczególnie gustowali właśnie we Francuzach. Anglików uważali za niezłych, Holendrów za pozbawionych smaków, a Hiszpanie mieli być, ich zdaniem, tak łykowaci, że w praktyce byli niejadalni. Dziś uważa się, że we współczesnym świecie kanibalizm może się przydarzyć w jakimś zapomnianym dzikim plemieniu na Borneo czy w amazońskiej dżungli. W cywilizowanym świecie jedynie wyjątkowo, podczas katastrof czy klęsk żywiołowych. Dlatego wielkim szokiem było przed siedmiu laty odkrycie kanibalizmu w szpitalach w Chinach kontynentalnych. Dr Zou Qin z Shenzen powiedziała reporterowi "Eastern Express", że zjadła już ponad sto płodów pochodzących z aborcji. "Z każdym kęsem ubywało mi lat" - wyznała. Coś w tym jest? Tragedia w Andach 13 października 1972 r. w Andach rozbił się samolot, którym podróżowała drużyna rugby z Urugwaju. Większość pasażerów przeżyła. Gdy dotarła do nich radiowa wiadomość, że zaprzestano poszukiwań, trzej z nich wyruszyli po pomoc. Nadeszła po 10 tygodniach. Rozbitkowie przeżyli, żywiąc się zwłokami współpasażerów. Przyjęli zasady, których starali się trzymać, ratując w ten sposób w swym mniemaniu resztki człowieczeństwa. Uzgodnili, że nie będą zjadać krewnych i kobiet. Głód na Ukrainie Do aktów kanibalizmu dochodziło na Ukrainie w 1933 r. podczas sztucznie wywołanej przez komunistów klęski głodu. W obawie przed ludojadami matki ostrzegały dzieci, by nie oddalały się od domu. Jak podaje ukraiński historyk Iwan Drejew, w jego wsi "było niemało wypadków ludożerstwa. Jedli swoich, którzy pomarli, jedli tych, których odwożono na cmentarz, bo ich prawie nie zakopywali w ziemi". Do podobnych zdarzeń dochodziło w mao-istowskich Chinach w czasach "wielkiego skoku". Niektóre rodziny wymieniały się dziećmi, ponieważ ludzie nie chcieli zjadać własnych. Sprawa Dahmera Amerykanin Albert Fish, nazywany "wilkołakiem z Wisterii", w latach 20. dokonał 15 morderstw. Jego ofiarami były przeważnie dzieci. Fish ćwiartował je i zjadał. Jego rekord pobił w latach 80. niejaki Jeffrey Dahmer, który grasował w Milwaukee. Jego ofiarami byli mężczyźni, najmłodszy miał 14 lat, a najstarszy 34 lata. Zamordował i zjadł 34 osoby. Za dokonane przestępstwa Dahmer został skazany na 957 lat więzienia. Więcej możesz przeczytać w 33/2002 wydaniutygodnika wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play. Kuchnia wywodząca się z Meksyku bazuje na roślinach strączkowych np.: fasoli czerwonej i soczewicy, a także kukurydzy i różnych rodzajach papryk (w tym ostrej papryczki chili). Do tego kuchnia meksykańska w oryginalny sposób łączy np.: uprażone orzeszki ziemne z cynamonem albo tworzy sos chili z mango .
Dość interesująca histeria pewnego hamerykańskiego ekscentryka. Miłej Budd był przedsiębiorczym osiemnastolatkiem. Był zdecydowany zrobić coś ze sobą i uciec od rozpaczliwego ubóstwa swoich rodziców. 25 maja, 1928 roku, zamieścił następujące ogłoszenie w niedzielnej edycji New York World: 'Młody, 18-letni mężczyzna, szuka posady na wsi. Edward Budd, 406 West 15th Street.' Był on wysokim, dobrze zbudowanym młodzieńcem, chętnym do pracy i poprawy sytuacji życiowej własnej rodziny. Uwięziony w tym brudnym, cuchnącym i przeludnionym mieście w nędznym domu czynszowym ze swym ojcem, matką i czwórką młodszego rodzeństwa, pragnął pracować na wsi, gdzie powietrze jest czyste i poniedziałku, 28 maja, matka Edwarda - Delia, kobieta potężnej tuszy, otworzyła drzwi starszemu mężczyźnie. Przedstawił się jako Frank Howard, farmer z Farmingdale na Long Island, który chciał porozmawiać z Edwardem w sprawie powiedziała swojej pięcioletniej córce Beatrice, aby ta przyprowadziła brata z mieszkania jego kolegi. Starszy mężczyzna uśmiechnął się do niej i dał jej gdy czekali na Edwarda, Delia miała okazję lepiej przyjrzeć się staremu mężczyźnie. Miał on bardzo dobrotliwy wyraz twarzy, okolonej siwymi włosami i podkreślonej wielkimi, opadającymi, siwymi wąsami. Wyjaśnił pani Budd, że przez kilkadziesiąt lat zarabiał w mieście na życie jako dekorator wnętrz, a potem, już jako emeryt na farmie, którą kupił za swe oszczędności. Powiedział, że ma sześcioro dzieci, które wychowywał od czasu, gdy żona opuściła ich ponad dziesięć lat pomocą dzieci, pięciu parobków i szwedzkiego kucharza, doprowadził farmę do sukcesu - z kilkoma setkami kurcząt i pół tuzinem mlecznych krów. Obecnie, jeden z parobków wyniósł się, więc potrzebował kogoś, kto by go tym czasie wszedł Edward i przywitał się z panem Howardem, który pozwolił sobie zrobić uwagę na temat wzrostu i siły chłopca. Ten zaś upewnił starszego mężczyznę, że jest zdolny do ciężkiej pracy. Pan Howard zaoferował mu piętnaście dolarów za tydzień, na co Edward przystał z radością. Howard zgodził się nawet zatrudnić Williego, najbliższego przyjaciela Howard musiał wyjść, gdyż był umówiony na spotkanie, ale obiecał wrócić po młodzieńców w sobotę. Chłopcy byli bardzo podekscytowani, a państwo Budd szczęśliwi, że taka dobra posada u tak miłego starszego dżentelmena pojawiła się tak szybko na skromne ogłoszenie 2 czerwca, miała być tym wielkim dniem, ale pan Howard się nie pojawił. Zamiast tego rodzina otrzymała pisaną ręcznie wiadomość od niego, w której informował, że nastąpiło pewne opóźnienie i skontaktuje się z nimi w przyszłym dniu, przed ranka, około godziny jedenastej, do mieszkania państwa Budd przyszedł Frank Howard, przynosząc podarunek, składający się z truskawek i świeżego kremowego sera. 'Te produkty pochodzą prosto z mojej farmy', namówiła starego mężczyznę, aby został na lunch. Po raz pierwszy, Albert Budd, Senior, miał okazję do rozmowy z nowym pracodawcą jego syna. Był to ten rodzaj pogawędki, który czyni ojca bardzo szczęśliwym. Oto miał przed sobą uprzejmego, miłego starszego dżentelmena, opisującego z wielkim entuzjazmem tę jego dwudziesto akrową farmę, przyjazną gromadę parobków i proste, szczere wiejskie życie. Wiedział, że było to właśnie to, czego pragnął jego Senior, był portierem w Equitable Life Assurance Company - firmie ubezpieczeniowej i wyglądał na wiecznie uległego człowieka. Nie zrobił więc na nim wielkiego wrażenia wygląd tego Franka Howarda w jego wymiętym, niebieskim garniturze, jednak starszy człowiek był wiarygodny i miał dobre tylko zasiedli do lunchu, drzwi otworzyły się i zjawiła się w nich śliczna dziesięcioletnia dziewczynka. Gracie nuciła piosenkę. Jej wielkie brązowe oczy i ciemno brązowe włosy kontrastowały z bardzo jasną cerą i różowymi ustami. Mogłaby kiedyś zostać prawdziwą pogromczynią prosto z kościoła, wciąż miała na sobie swoje niedzielne ubranie: białą, jedwabną sukienkę z bierzmowania, białe, jedwabne pończochy i sznur kremowych pereł, które sprawiały, że wyglądała jakby miała więcej niż dziesięć Howard, jak większość mężczyzn, którzy stanęli twarzą w twarz z promienną Gracie, nie mógł oderwać wzroku od tej pięknej dziewczynki. 'Zobaczmy, jak dobrze umiesz liczyć', powiedział podając jej spory rulon monet. Zubożała rodzina Buddów, była zdumiona sumą pieniędzy, jakie starszy mężczyzna nosił przy sobie.'Dziewięćdziesiąt dwa dolary i pięćdziesiąt centów', powiedziała wkrótce Gracie.'Cóż za bystra mała dziewczynka', stwierdził pan Howard, dając jej pięćdziesiąt centów, aby kupiła słodycze dla siebie i swojej małej siostrzyczki powiedział, że przyjdzie wieczorem, aby zabrać Edwarda i Williego, ale najpierw musi pójść na przyjęcie urodzinowe, które dla jednego ze swych dzieci wydaje jego siostra. Dał chłopcom dziesięć dolarów, aby poszli do zaprosił Gracie aby poszła z nim na przyjęcie urodzinowe jego siostrzenicy. Obiecał dobrze się nią zaopiekować i dopilnować, aby wróciła do domu przed dwudziestą zapytała gdzie mieszka siostra pana Howarda, a on odparł, że mieszka w kamienicy czynszowej przy Columbus i 137th nie była pewna czy powinna pozwolić małej iść, ale Albert, Senior przekonał ją, że tak będzie lepiej dla Gracie. 'Pozwól temu biednemu dziecku iść. Nie ma tu zbyt wielu radości.'Tak więc Delia pomogła włożyć Gracie jej najlepszy płaszczyk i szary kapelusz ze wstążkami. Odprowadziła Gracie i pana Howarda do wyjścia i patrzyła, jak znikają w dole wieczora nie otrzymali żadnej wiadomości od pana Howarda, ani też nie ujrzeli Gracie. Okropna, bezsenna noc bez jakiegokolwiek sygnału od ich ślicznej córeczki. Następnego ranka, wysłano młodego Edwarda na posterunek policji, aby zgłosił zaginięcie swojej siostry. Siwy człowiekNajgorszą rzeczą, o której powiedział państwu Budd porucznik policji Samuel Dribben, było to, że adres mieszkania siostry, który podał im 'Frank Howard', był fikcyjny. Ten uprzejmy starszy człowiek był oszustem. Nie istniał żaden Frank Howard, ani żadna farma w Farmingdale na Long Island. Nic z tego nie było zaczęła tradycyjne czynności dochodzeniowe. Sprawdzili wszystko, o czym 'Frank Howard' opowiadał Buddom. Ponadto państwo Budd musieli także przebrnąć przez policyjną fotograficzną 'galerię rzezimieszków', a także wszystkich znanych policji pedofilów, pacjentów szpitali psychiatrycznych itp. Nie doprowadziło to do niczego. Ani śladu Gracie. 7 czerwca, policja Nowego Yorku rozesłała 1000 ulotek ze zdjęciem Gracie i rysopisem pana 'Howarda' do komisariatów policji w całym kraju. Akcja ta, podchwycona także przez lokalną prasę, wywołała istną epidemię doniesień i listów z głupimi żartami od rzekomych świadków porwania dziewczynki. Każda z tych informacji musiała być starannie sprawdzona przez dwudziestu detektywów, których przydzielono do kilka śladów. Policja odnalazła biuro Western Union na Manhatanie, z którego 'Frank Howard' wysłał wiadomość do państwa Budd, oraz jej oryginalny rękopis. Pismo i gramatyka wyraźnie wskazywały, że 'Howard' odebrał jako takie wykształcenie i ogładę. Policja także zlokalizowała sklep samoobsługowy, w którym nabył on ser, który podarował państwu Budd. Oba te adresy znajdowały się w East Harlem, która to dzielnica stała się później punktem ogniskowym intensywnego śledztwa i policji nie obce były porwania dzieci. W rzeczywistości, zaledwie rok wcześniej prowadzono analogiczną sprawę. Otóż 11 lutego, 1927 roku, 11-letni Billy Gaffney bawił się w korytarzu prowadzącym do jego mieszkania ze swoim trzyletnim sąsiadem, także Billym. 12-letni chłopiec, który mieszkał tuż obok i który tego dnia opiekował się małą siostrzyczką, wyszedł do kolegów, ale szybko wrócił do mieszkania gdy usłyszał płacz minut później, starszy chłopiec zauważył, że dwaj malcy zniknęli i opowiedział o tym ojcu młodszego z nich. Po rozpaczliwych poszukiwaniach, mężczyzna znalazł swojego trzyletniego synka na najwyższym piętrze budynku. Wszystko wskazywało na to, ze chłopiec przebywał na 'Gdzie jest Billy Gaffney?' - zapytał syna 'Zabrało go straszydło' - odpowiedział następnego dnia pluton detektywów rozpoczął śledztwo w sprawie zniknięcia synka państwa Gaffney, zupełnie zignorowano trzyletniego świadka, którego zeznania sprowadzały się do tego prostego zdania. Na początku policja myślała, że chłopiec zabłądził w którymś z sąsiednich budynków fabrycznych, albo, co gorsze wpadł do kanału Gowanus znajdującego się kilka przecznic dalej. Lokalna społeczność zorganizowała poszukiwania, a kanał przeczesano za pomocą sieci, jednak nie znaleziono ani śladu Billy' końcu ktoś wysłuchał trzyletniego świadka zdarzenia, który podał opis 'straszydła'. Był to szczupły, starszy mężczyzna o siwych włosach i wąsach. Policja nie przywiązywała wagi do rysopisu i nie powiązała go z przestępstwem, jakie popełnił 'Siwy Człowiek' kilka lat lipcu 1924 roku, ośmioletni Francis McDonnell bawił się na werandzie swojego domu w wiejskim Charlton Woods, części Staten Island. Jego matka siedziała w pobliżu, opiekując się malutką córeczką, kiedy nagle dostrzegła na środku ulicy wychudzonego, podstarzałego mężczyznę o siwych włosach i wąsach. Wpatrywała się w tego dziwnego, zaniedbanego starca, który przez cały czas zaciskał i otwierał pięści i mamrotał do siebie. Mężczyzna ukłonił się w jej stronę trącając palcami rondo zakurzonego kapelusza i zniknął na końcu tego samego popołudnia, widziano ponownie owego starszego człowieka, jak przyglądał się Francisowi i czterem innym chłopcom grającym w piłkę. Mężczyzna zawołał Francisa do siebie, podczas gdy inni malcy kontynuowali zabawę. Kilka minut później starzec i chłopiec zniknęli. Jeden z sąsiadów zauważył tego popołudnia dziecko, które wyglądało jak Francis, spacerujące po zalesionym obszarze z podstarzałym, siwowłosym Francisa nie zanotowano do czasu, kiedy ten nie zjawił się w domu na obiedzie. Jego ojciec, policjant, zorganizował poszukiwania. Znaleziono chłopca w lesie pod stertą gałęzi. Został potwornie poturbowany. Jego ubranie zdarto z ciała, a chłopiec był duszony przy pomocy szelek. Francisa pobito tak dotkliwie, że policja powątpiewała, czy rzeczywiście 'stary' włóczęga mógł być tak stary i drobny jak go opisywano. Ślady pobicia były tak poważne, że podejrzewano, iż stary miał wspólnika, który był na tyle silny, aby tak pokaleczyć i posiniaczyć krótkim okresie czasu, eksperci z Manhatanu w dziedzinie daktyloskopii i policyjni fotografowie zostali przydzieleni do sprawy, podobnie jak i około dwustu pięćdziesięciu policjantów w cywilu. Wielkie łowy zaowocowały określeniem kilku obiecujących podejrzanych, za wyjątkiem tego, że żaden z nich nie wyglądał jak siwowłosy, wąsaty włóczęga. Jego twarz na zawsze odcisnęła swoje piętno w pamięci Anny McDonnell: 'Zjawił się na ulicy, powłócząc nogami, mamrocząc do siebie, wykonując dziwne gesty rękami. Nigdy nie zapomnę tych dłoni. Drżałam, gdy patrzyłam na nie... jak się otwierały i zamykały, otwierały i zamykały, otwierały i zamykały. Widziałam jak patrzył na Francisa i innych. Widziałam jego gęste, siwe włosy, jego obwisłe siwe wąsy. Wszystko w nim wydawało się być wyblakłe i szare.'Pomimo ogromnych starań policji i lokalnej społeczności, 'Siwy Człowiek' rozwiał się jak listopadzie 1934 roku, sprawa Budd była wciąż oficjalnie otwarta, chociaż nikt tak naprawdę nie spodziewał się, że zostanie rozwiązana pomyślnie. Tylko jeden człowiek, William F. King, kontynuował dochodzenie. Kilkakrotnie King podawał reporterowi Walterowi Winchellowi fałszywą informację na temat przerwy w sprawie. 2 listopada 1934 roku Winchell zaryzykował raz jeszcze:'Sprawdziłem co dzieje się w sprawie Grace Budd', pisał w swojej kolumnie. 'Miała osiem lat w chwili porwania, około sześć lat temu. Można z całą pewnością powiedzieć, że Wydział do Spraw Zaginięć zamierza przerwać dochodzenie w ciągu najbliższych czterech tygodni.'Dziesięć dni później, Delia Budd otrzymała list, którego przeczytanie na szczęście uniemożliwiły jej braki w edukacji. Zamiast tego, odczytał go jej syn Edward, po czym natychmiast pobiegł do detektywa Kinga. List był po prostu barbarzyński:'Moi drodzy Państwo Budd, W 1894 roku mój przyjaciel zaokrętował się jako majtek na Parowcu Tacoma, pod dowództwem kapitana Johna Davisa. Pływali z San Francisco do Hong Kongu w Chinach. Dobiwszy do brzegu, on i dwóch innych zeszli na ląd i upili się. Kiedy wrócili, łódź tym czasie panował w Chinach głód. Mięso dowolnego rodzaju kosztowało od 1$ do 3 za funt. Cierpienie najbiedniejszych było tak wielkie, że wszystkie dzieci poniżej 12 roku życia były sprzedawane na żywność w celu oszczędzenia innych przed śmiercią głodową. Chłopiec lub dziewczynka przed 14 rokiem życia nie były bezpieczne na ulicach. Mogłeś pójść do jakiegokolwiek sklepu i poprosić o stek - kotlet - lub duszone mięso. Przyniesiono by ci część nagiego ciała chłopca lub dziewczynki i odcięto to, o co prosiłeś. Zadki chłopca lub dziewczynek, które są najsłodszą partią ciała i sprzedaje się je jako cielęcinę, osiągały najwyższe został tam tak długo, że rozsmakował się w ludzkim mięsie. Po powrocie do N. Y. ukradł dwóch chłopców, jednego siedmio i jednego 11-letniego. Zabrał ich do swojego domu, rozebrał do naga, związał w szafie. Potem spalił wszystko, co mieli na sobie. Kilka razy każdego dnia i nocy bił ich - torturował ich - aby uczynić ich mięso dobrym i zabił 11-letniego chłopca, ponieważ ten miał najgrubszą dupę i oczywiście najwięcej w niej mięsa. Każda część jego ciała została ugotowana i zjedzona poza głową, kośćmi i wnętrznościami. Został upieczony w piecu (cała jego dupa), ugotowany, upieczony na ruszcie, usmażony i uduszony. Mały chłopiec był następny, przeszedł tą samą drogę. W tym czasie ja mieszkałem na ulicy 409 E 100 st., w pobliżu - po prawej. Opowiadał mi on tak często, jak dobre jest ludzkie mięso, że zdecydowałem się spróbować niedzielę, 3 czerwca 1928 roku wpadłem do was na 406 W 15 St. Przyniosłem wam ser i truskawki. Zjedliśmy lunch. Grace usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie. Zdecydowałem się ją ją z domu pod pozorem zabrania na przyjęcie. Powiedziała pani Tak może iść. Zabrałem ją do pustego domu w Westchester, który uprzednio wybrałem. Kiedy już tam dotarliśmy, powiedziałem jej aby pozostała na zewnątrz. Zerwała kwiatki. Ja wszedłem na górę i zdjąłem z siebie całe ubranie. Wiedziałem, że gdybym tego nie zrobił, to całe byłoby w jej byłem gotowy, podszedłem do okna i zawołałem ją. Potem schowałem się w szafie i siedziałem tam dopóki nie weszła do pokoju. Kiedy mnie zobaczyła, całego nagiego, zaczęła płakać i próbowała zbiec po schodach. Złapałem ją, a ona powiedziała, że poskarży się rozebrałem ją do naga. Jakże ona kopała, gryzła i drapała. Udusiłem ją, potem pociąłem na małe kawałki tak, abym mógł zabrać mięso do mieszkania. Ugotować i zjeść je. Jakże słodka i delikatna była jej mała dupcia upieczona w piekarniku. 9 dni zabrało mi zjedzenie jej całego ciała. Nie wypieprzyłem jej chociażem mógł i chciał. Umarła jako dziewica.' Nikt nie chciał wierzyć, że list ten był prawdziwy. To przecież musiały być majaki jakiegoś zboczonego, sadystycznego dziwaka. Ale detektyw King zdawał sobie sprawę z tego, że szczegóły jego spotkania z państwem Budd i Gracie były identyczne. Także charakter pisma na tym potwornym liście był taki sam jak na liście, który podstarzały porywacz wysłał przez posłańca Western Union, sześć lat nosiła ważny ślad: mały heksagonalny emblemat oznaczony literami które oznaczały New York Private Chauffeur's Benevolent Association. Przy współpracy prezesa związku zwołano natychmiastowe zebranie jego członków. W międzyczasie, policja sprawdzała ręcznie pisane formularze członkowskie, w poszukiwaniu charakteru pisma podobnego do charakteru 'Franka Howarda'. Detektyw King następnie przepytał pracowników - spośród których wszyscy zostali wyeliminowani z grona podejrzanych na podstawie pisma - w celu zdobycia informacji dotyczących osoby, która odbierała materiały pisemne grupy wystąpił młody dozorca, przyznając, że wziął kilka arkuszy papieru i kopert. Zostawił te dokumenty w starym pensjonacie na ulicy 200 East 52nd Street. Właścicielka budynku była wstrząśnięta gdy podano jej opis 'Franka Howarda'. Wyglądał on zupełnie tak samo, jak starszy mężczyzna, który mieszkał tam przez dwa miesiące......mężczyzna, który wyprowadził się z pensjonatu dosłownie kilka dni ten, który wynajmował wcześniej pokój przedstawił się jako Albert H. Fish. Właścicielka posesji wspominała, że Fish powiedział jej, aby zatrzymała list, którego oczekiwał od swojego syna, pracującego w Cywilnym Korpusie Konserwacyjnym w Północnej Karolinie. Syn regularnie wysyłał pieniądze swemu staremu na poczcie powiedziano detektywowi Kingowi, że przechwycono list do Alberta Fisha. King zaczął się martwić, że Fish nie skontaktuje się z właścicielką pensjonatu. Policja natomiast obawiała się, że coś mogło go grudnia 1934 roku, właścicielka pensjonatu zawiadomiła detektywa Kinga. Albert Fish przebywał na terenie jej posesji, oczekując na swój list. Starzec siedział właśnie z filiżanką herbaty w dłoni, gdy King otworzył drzwi. Kiedy detektyw zapytał czy nazywa się on Albert Fish, ten wstał i przytaknął skinieniem Fish sięgnął do kieszeni i wyjął brzytwę, którą trzymał w wyciągniętej przed siebie dłoni. Rozwścieczony King złapał starca za rękę i gwałtownie ją wykręcił. 'Teraz cię mam', powiedział Alberta Fisha miało być usłyszane przez wielu przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i psychiatrów. Jego kilkakrotnie wydawane wersje pojawiały się w gazetach. Była to odyseja perwersji i niewypowiedzianego zdeprawowania, która wydawała się być niewiarygodna, dopóki szczegół po szczególe nie została potwierdzona. Było to tym bardziej zadziwiające, jeśli wzięło się pod uwagę fakt, jaki wynędzniały i nieszkodliwy był wygląd Fisha. Był on zgarbionym, wątle wyglądającym starym mężczyzną o wadze około 130 funtów oraz 5 stopach i 5 calach King odebrał wstępne zeznanie. Fish powiedział mu, że w lecie 1928 roku był on opętany przez, jak sam to określił 'pragnienie krwi' - potrzebę zabijania. Kiedy odpowiedział na ogłoszenie o gotowości do podjęcia pracy Edwarda Budd, to właśnie tego młodego człowieka, a nie jego siostrę zamierzał zwabić w odosobnione miejsce, obezwładnić i odciąć mu penisa, a potem zostawić aby się tym jak po raz pierwszy opuścił dom państwa Budd, Fish nabył narzędzia, których potrzebował do zamordowania i okaleczenia chłopców: topór rzeźniczy, piłę i rzeźnicki nóż. Zawinął te przybory destrukcji w tobołek, który zostawił kiosku, zanim wszedł do domu państwa Budd po raz drugi i Fish zobaczył dobrze zbudowanego, młodego Edwarda, wzrostu dorosłego mężczyzny, oraz jego przyjaciela Williego, przekonał samego siebie, że mógłby pokonać ich obydwu. Ale wtedy Fish miał pod tym względem duże jednak zdanie i plany, jak tylko ujrzał Gracie. To ją desperacko chciał niczego nie podejrzewającą dziewczynką prowadzoną za rękę, zatrzymali się przy kiosku, gdzie odebrał swój tobołek, po czym wsiedli do pociągu do Bronxu, a następnie do wsi Worthington w Westchester. Dla Gracie kupił bilet tylko w jedną była oczarowana czterdziestominutową podróżą przez wiejską okolicę. Tylko dwa razy w życiu była poza była dla niej wielka stacji w Worthington, Fish był tak zaabsorbowany swym potwornym planem, że zostawił tobołek z narzędziami w pociągu. Jak na ironię, to właśnie Gracie zauważyła ten fakt i przypomniała mu, aby zabrał wzdłuż odosobnionej drogi aż dotarli do opuszczonego, dwupiętrowego budynku zwanego Wisteria Cottage, stojącego pośrodku zadrzewionego obszaru. Podczas gdy Gracie zachwycała się na zewnątrz różnego rodzaju dziko rosnącymi kwiatami, Fish wszedł do sypialni na drugim piętrze, otworzył swój tobołek z narzędziami i zdjął z siebie zawołał Gracie, aby weszła do niego na dzikich kwiatków, które zerwała, dziewczynka zrobiła bukiet i weszła do domu, a potem do sypialni na piętrze. Kiedy zobaczyła nagiego starca, zawołała matkę i próbowała uciekać. Ale Fish złapał ją za gardło i udusił. To podnieciło go jej głowę starą puszką po farbie i odciął ją, starając się złapać większość krwi do pojemnika. Następnie wylał wiadro krwi na podwórko. Rozebrał bezgłowe dziecko, potem wrócił do jej ciała i rozciął je na dwoje rzeźnickim nożem i ciała zabrał ze sobą zawinięte w gazetę. Resztę zostawił, aż do swojego powrotu kilka dni później, kiedy to wyrzucił ją za kamienną ścianę z tyłu domu. W ten sam sposób pozbył się swoich narzędzi. Po jego przyznaniu się, detektyw King zadał ostatnie pytanie: co skłoniło go do popełnienia tak okropnych czynów?'No wiesz', powiedział Fish 'nigdy nie potrafiłem tego wyjaśnić.'Kapitan John Stein zapytał go dlaczego napisał list do państwa Budd, a Fish odparł, że nie wie dlaczego. 'Po prostu wpadłem w manię pisania.'Tego samego dnia, policja weszła do Wisteria Cottage i odkryła szczątki Gracie. Albert Fish stał nieopodal, nie okazując jakichkolwiek nocy o godzinie 22, Fish był przesłuchiwany przez zastępcę prokuratora okręgowego P. Francisa Marro. Kiedy Marro zapytał go dlaczego zamordował Gracie, ten wyjaśnił to 'pewnego rodzaju żądzą krwi', która nim zawładnęła. Kiedy już to zrobił, opanował go smutek. 'Oddałbym życie już w pół godziny po tym jak to zrobiłem, aby je jej przywrócić.'Marro zapytał czy Fish zgwałcił Gracie, ale ten był niewzruszony: 'Nigdy mi to nie przyszło do głowy.'Nie zapytano wtedy, ani też nie zgłoszono niczego, co dotyczyłoby kanibalizmu wspomnianego w liście Fisha do państwa Budd. Policja mogła uznać, że było to zbyt szalone, aby okazało się prawdą. Albo też, już wtedy myśleli, że włączenie do sprawy okropnych szczegółów na temat kanibalizmu obrona wykorzystałaby do dowiedzenia choroby psychicznej nocy, informacja o pojmaniu Alberta Fisha dotarła do gazet, a dziennikarze zaatakowali mieszkanie państwa Budd. Wkrótce potem, detektyw King zawiózł pana Budd i jego syna Edwarda na komisariat policji, w celu zidentyfikowania Fisha. Edward nie tylko rozpoznał mężczyznę, ale rzucił się na niego, krzycząc: 'Ty stary draniu! Parszywy sukinsynu!'Pan Budd był zdziwiony całkowitym brakiem emocji u Fisha. 'Poznałeś mnie?' zapytał starca.'Tak', odparł uprzejmie Fish. 'Pan jest panem Budd.''A ty jesteś człowiekiem, który przyszedł do mego domu jako gość i zabrał mi moją małą córeczkę', rzekł Budd płacząc. Nie jest zaskakującym fakt, że Albert Fish nie był obcy policji. Po raz pierwszy był zatrzymany i notowany w 1903 roku za kradzież. Od tego czasu, aresztowano go sześć razy za różnego rodzaju drobne przestępstwa, jak na przykład wysyłanie obscenicznych listów i drobne kradzieże. Połowa z tych spraw miała miejsce mniej więcej w czasie uprowadzenia Gracie. Za każdym razem oskarżenia oddalano. Ponadto niejeden raz przebywał w zakładzie o pochodzenie, Fish powiedział:'Urodziłem się 19 maja 1870 roku w Waszyngtonie. Mieszkaliśmy na B Street, pomiędzy ulicami Drugą i Trzecią. Moim ojcem był kapitan Randall Fish, Mason 32 stopnia, który jest pochowany na terenach należących do Wielkiej Loży na cmentarzu kongresowym. Był kapitanem łodzi pływającej po rzece Potomac z Dystryktu do Marshall Hall w ojciec zmarł 15 października 1875 roku, na starej stacji Pennsylvania, gdzie zastrzelono prezydenta Garfielda, natomiast ja zostałem umieszczony w Sierocińcu Świętego Jana w Waszyngtonie. Przebywałem tam prawie do dziewiątych urodzin, i to właśnie tam zacząłem schodzić na złą drogę. Chłostano nas niemiłosiernie. Widywałem chłopców, którzy robili wiele rzeczy, których robić nie powinni. U Świętego Jana śpiewałem w chórze od 1880 do 1884 - w sekcji sopranów. Przybyłem do Nowego Yorku. Byłem dobrym malarzem - wnętrz lub mieszkanie i sprowadziłem matkę z Waszyngtonu. Mieszkaliśmy na 76 West 101st Street, i to właśnie tam poznałem moją żonę. Po tym jak urodziło się nam sześcioro dzieci, opuściła mnie. Zabrała wszystkie meble i nie zostawiła dzieciakom nawet materaca, na którym mogłyby spać.''Wciąż martwię się o moje dzieci', zaszlochał Fish. Wiek jego szóstki wahał się od 21 do 35 lat. 'Myśli pan, że pewnie przyszły odwiedzić swojego staruszka w więzieniu, ale one tego nie zrobiły.'Alberta Fisha postawiono w stan oskarżenia w Manhattanie i Westchester County. Najpierw Westchester County zarzuciło mu morderstwo pierwszego stopnia, podczas gdy Manhattan przygotowywał się do oskarżenia o międzyczasie policja dokonała prawdziwie wielkiego przełomu. Motorniczy brooklińskiej kolejki ujrzał w gazecie zdjęcie Fisha i pośpieszył w celu jego identyfikacji jako nerwowego starca, którego widział 11 lutego 1927 roku, gdy ten próbował uciszyć małego chłopca siedzącego z nim w wagonie. Joseph Meehan, emerytowany motorniczy, uważnie obserwował tę dwójkę. Mały chłopiec, który nie miał ani kurtki, ani płaszcza, ciągle płakał za swoją matką i starzec musiał go na siłę wciągać do wagonu i wyciągać z niego. Tym malcem, jak się okazało, był porwany Billy Fish przyznał się do wszystkich potwornych rzeczy, które zrobił Billy'emu: 'Zaprowadziłem go na wysypisko na Riker Ave. Jest tam oddzielnie stojący dom, niedaleko miejsca, w którym go zabrałem... Zaprowadziłem tam chłopca. Rozebrałem go do naga i związałem jego ręce i stopy i zakneblowałem go kawałkiem brudnej szmaty, którą przyniosłem z wysypiska. Potem spaliłem jego ubrania. Buty wyrzuciłem na wysypisko. Potem wróciłem i złapałem kolejkę na 59 St. o godzinie 2 w nocy i poszedłem stamtąd do dnia o godzinie 14, wziąłem narzędzia, dobry, ciężki bicz o dziewięciu rzemieniach. Własnej roboty. Z krótką rękojęścią. Przeciąłem jeden ze swoich pasków na dwoje, pociąłem te połówki na sześć paseczków około ośmiocalowej długości. Wychłostałem jego goły tyłek, aż krew popłynęła mu po nogach. Odciąłem mu uszy - nos - rozciąłem usta od ucha do ucha. Wyłupiłem mu oczy. Był już wtedy martwy. Potem wbiłem nóż w jego brzuszek i przytknąwszy usta do jego ciała piłem krew. Wziąłem cztery stare torby na pomidory i zebrałem kupę kamieni. Potem go pociąłem. Miałem ze sobą walizeczkę. Włożyłem jego nos, uszy i kilka pasków z jego brzucha do walizeczki. Potem rozciąłem go przez środek ciała. Tuż poniżej pępka. Potem nogi, około dwóch cali poniżej tyłka. Włożyłem to do mojej walizeczki z mnóstwem papieru. Odciąłem głowę, stopy, ręce, dłonie i nogi poniżej kolan. Włożyłem to do toreb obciążonych kamieniami, związałem końce i wrzuciłem je do zbiorników z mętną wodą, które zobaczycie wzdłuż drogi prowadzącej do North z mięsem do domu. Miałem ze sobą przód jego ciała, który najbardziej lubiłem. Jego ptaszka i śliczny, mały, tłusty tyłek upiec w piecu i zjeść. Z jego uszu, nosa, kawałków twarzy i brzucha zrobiłem gulasz. Dodałem cebule, marchewki, rzepy, seler, sól i pieprz. To było rozciąłem pośladki, odciąłem ptaszka i umyłem je najpierw. Położyłem na każdym paski boczku i włożyłem do pieca. Potem wziąłem cztery cebule i kiedy mięso piekło się około godziny, polałem je około pół kwartą wody na sos i obłożyłem cebulą. W krótkich odstępach czasu dźgałem jego tyłek drewnianą łyżką. W ten sposób mięso miało stać się delikatne i ciągu 2 godzin było ładnie zabrązowione i gotowe. Nigdy nie jadłem pieczonego indyka, który smakowałby choć w połowie tak wspaniale jak ten słodki, tłusty tyłek. Zjadłem mięso co do kęsa w ciągu około czterech dni. Jego mały ptaszek był słodki jak orzeszek, ale jego jąder nie mogłem przeżuć. Wyrzuciłem je do klozetu.'Po kilku dniach, przyszedł mężczyzna ze Staten Island, aby zidentyfikować Fisha, jako człowieka, który próbował zwabić jego ośmioletnią córkę do lasu nieopodal miejsca, gdzie w trzy dni później, w roku 1924, zamordowano Francisa O'Donnella. Dziewczyna, będąc teraz nastolatką, zobaczyła go w celi i rozpoznała. Wreszcie odnaleziono 'Siwego Człowieka'.Fisha powiązano także z morderstwem 15-letniej dziewczyny, Mary O'Connor, które miało miejsce w Far Rockaway w 1932 roku. Zmaltretowane ciało znaleziono w zalesionym terenie niedaleko domu, którego wnętrze malował wszystkich tych zarzutach w różnych okręgach, istniała bardzo nikła szansa, że Albert Fish mógłby zostać uniewinniony. Jedyną możliwością oddalenia wniosku prokuratora o zasądzenie kary śmierci, mogło być tylko oświadczenie psychologów lub psychiatrów sądowych o tym, że oskarżony jest swojej książce 'The Show of Violence' dr Frederic Wertham opisuje swoje pierwsze spotkanie z Albertem Fishem w więziennej celi. Był on zaszokowany tym, jak 'łagodnie, delikatnie, życzliwie i uprzejmie' zachowywał się aresztowany. 'Jeśli szukalibyście kogoś, komu chcielibyście powierzyć opiekę nad swymi dziećmi, to on byłby tym, kogo byście wybrali.'Postawa Fisha do sytuacji w jakiej się znajdował, stanowiła jedno wielkie oderwanie od rzeczywistości. 'Nie mam szczególnego pragnienia by żyć. Nie mam szczególnego pragnienia by być zabitym. Jest to w pewnym sensie bez różnicy dla mnie. Sądzę, że ze mną nie jest wszystko w porządku.'Kiedy dr Wertham zapytał, czy ma przez to rozumieć, że Fish uważa się za chorego psychicznie, ten odparł: 'Niezupełnie... Nigdy nie mogłem zrozumieć samego siebie.'Historia rodziny Fisha obfitowała w przypadki psychoz, co dr Wertham mógł wywnioskować z następujących wyznań: 'Jeden wuj ze strony ojca cierpiał na psychozę religijną i zmarł w szpitalu stanowym. Przyrodni brat również zmarł w szpitalu stanowym. Młodszy brat był ograniczony umysłowo i zmarł w wyniku wodogłowia. Jego matkę uważano za 'bardzo dziwną' i mówiono, że słyszała i widziała różne rzeczy. Ciotkę ze strony ojca uznano za 'kompletną wariatkę'. Brat cierpiał z powodu chronicznego alkoholizmu. Siostra miała pewnego rodzaju 'schorzenie umysłowe'.'Oskarżony twierdził, że jego prawdziwe nazwisko to Hamilton Fish, a imię to dostał po odległym krewnym, który był Sekretarzem Stanu przy prezydencie Grancie. Jednak zmęczony częstymi docinkami z powodu owego imienia, zmienił je na miał 26 lat, poślubił młodą, 19-letnią kobietę, z którą miał sześcioro dzieci. Kiedy najmłodsze z nich miało trzy lata, żona Fisha uciekła z innym mężczyzną, zostawiając mu wychowanie dzieci. Następnie 'ożenił się' jeszcze trzy razy, jednak nie były to legalne związki, gdyż nigdy nie rozwiódł się ze swoją pierwszą Wertham uznał niespotykane zboczenie Fisha, rzadko opisywane w kronikach psychiatrycznych i literaturze kryminologicznej za: 'Sado-masochizm skierowany przeciwko dzieciom, a zwłaszcza chłopcom, który wywodził się z regresji seksualnej.'Fish powiedział mu: 'Ja zawsze pragnąłem zadawać ból innym, oraz tego, aby inni zadawali ból mnie. Zdaje mi się, że zawsze lubiłem wszystko to, co powodowało ból.'Wertham mówił, że: 'wszelkiego rodzaju doświadczenia Fisha z ekskrementami, jakie tylko mógł sobie wyobrazić, były praktykowane przez niego w sposób bierny i aktywny. Brał on kawałki bawełny, nasączał je alkoholem, wkładał sobie w odbyt i podpalał. Robił to także swoim nieletnim ofiarom.'Fish zdradził dr Werthamowi długą historię swojego polowania na dzieci - 'co najmniej na setkę'. Przekupywał je słodyczami lub pieniędzmi. Zazwyczaj wybierał dzieci Afro-amerykanów ponieważ wierzył, że policja nie będzie przywiązywała zbytniej wagi gdyby je skrzywdzono, lub też gdyby nie wracał do tej samej okolicy. Powiedział, że mieszkał w przynajmniej 23 stanach, i że w każdym zamordował co najmniej jedno dziecko. Czasami tracił pracę jako malarz pokojowy, ponieważ podejrzewano, że miał związek z tymi morderstwami lub molestowaniem miał kompulsyjny nawyk pisania obscenicznych listów i robił to wielokrotnie. Według dr Werthama, 'nie były to typowe obsceniczne listy bazujące na fantazjach i marzeniach w celu dostarczenia sobie zastępczych bodźców. Były to natomiast obrazowe oferty praktykowania jego skłonności, skierowane do osób, do których pisał.'Początkowo, dr Wertham zastanawiał się, czy Fish nie kłamie, zwłaszcza, gdy opowiadał psychiatrom, jak to przez lata wbijał sobie igły w ciało w okolicy pomiędzy odbytem a moszną: 'Mówił także, że robił to również innym ludziom, a zwłaszcza dzieciom. Na początku, jak twierdził, tylko wbijał te igły i wyciągał je z powrotem. Potem wbijał inne tak głęboko, że nie był w stanie ich wyjąć i tak już zostały.' Doktor poddał go prześwietleniu, które udowodniło ponad wszelką wątpliwość, że w ciele Fisha w okolicach miednicy było co najmniej dwadzieścia dziewięć wieku pięćdziesięciu pięciu lat, Fish zaczął doświadczać halucynacji i urojeń. 'Miał wizje Chrystusa i Jego aniołów... stał się pochłonięty religijnymi spekulacjami na temat oczyszczenia się z niegodziwości i grzechów, pokuty poprzez fizyczne cierpienie i samoudręczenie, ofiar z ludzi... Mógł w nieskończoność cytować wersety z Biblii, przemieszane z jego własnymi zdaniami, takimi jak: 'Szczęśliwy ten, który bierze Twe dzieci i ciska ich głową o kamień'.'Fish wierzył, że to Bóg rozkazał mu torturować i kastrować chłopców. Więc robił tak wiele był wstrząśnięty, gdy Fish opisał potworny akt kanibalizmu na ciele Billy'ego Gaffney'a. 'Stan jego umysłu podczas opisywania tych rzeczy z dokładnością co do minuty, stanowił osobliwą mieszankę. Mówił beznamiętnie, tak jak gospodyni domowa podająca swoje ulubione przepisy... Ale w pewnych momentach jego głos i wyraz twarzy wskazywały na pewien rodzaj satysfakcji i ekstatycznego doznania. Pomyślałem sobie wtedy: 'Jakkolwiek zdefiniowano by medyczne i prawne granice poczytalności, to on jest z pewnością poza nimi'.'To, że Fish cierpiał na pewien rodzaj psychozy religijnej, było według dr Werthama faktem. Dzieci Fisha widywały go 'jak bił się po nagim ciele nabitą gwoździami kijanką do bielizny, aż cały pokryty był krwią.' Widziały go także, jak stawał samotnie na wzgórzu ze wzniesionymi rękoma, krzycząc: 'Jestem Chrystusem.'Fish mówił im wtedy: 'To co robiłem musiało być właściwe, bo inaczej anioł powstrzymałby mnie, tak jak anioł powstrzymał Abrahama w Biblii [od poświęcenia własnego syna w ofierze].'Dr Wertham, psychiatra z ramienia obrony, wierzył, że Fish był niepoczytalny w prawnym rozumieniu tego terminu: 'Scharakteryzowałem jego osobowość jako introwertyczną i skrajnie infantylną... Nakreśliłem jego nienormalny psychologiczny portret, oraz jego chorobę psychiczną, którą zdiagnozowałem jako psychozę paranoidalną... Ponieważ Fish cierpiał na urojenia i najwyraźniej był tak zaprzątnięty pytaniami dotyczącymi kary, grzechu, pokuty, religii, tortur, samoudręczenia, miał też zboczone, wypaczone - jeśli wolicie, szalone - pojęcie na temat dobra i zła. Jego sprawdzianem był fakt, że jeśliby robił coś złego, to tak jak Abraham, zostałby powstrzymany przez anioła.'Wertham wierzył, że Fish tak naprawdę zamordował piętnaścioro dzieci, a okaleczył około setki innych. 'To przypuszczenie było wielokrotnie udowodnione w późniejszych latach przez policyjnych urzędników.'Dwóch innych psychiatrów obrony zeznało, że Fish był niepoczytalny. Czterech alienistów powołanych przez oskarżenie stwierdziło, że był poczytalny. Jednym z nich był szef szpitala psychiatrycznego, w którym Fish poddany był obserwacji na kilka lat po morderstwie Budd i kilku innych, i w którym też orzeczono, że jest on 'zarówno nieszkodliwy jak i zdrowy psychicznie.'ProcesProces Alberta Fisha za popełnienie morderstwa z premedytacją na Grace Budd, rozpoczął się w poniedziałek, 11 marca, 1935 roku w White Plains, w Sądzie Fredericka P. Close'a. Oskarżycielem był Główny Zastępca Prokuratora Okręgowego - Elbert F. Gallagher, natomiast obrońcą - James planował zaatakować kompetencje psychiatrów ze Szpitala Bellevue, którzy obserwowali Fisha w 1930 roku i zdiagnozowali go jako człowieka zdrowego. Miał zamiar także dowieść, że Fish cierpiał na 'kolkę ołowiową', otępienie często spotykane u malarzy strategia Gallaghera określona została już na początku procesu: 'W tej sprawie, istnieje założenie poczytalności. Dowodem, w skrócie, będzie, że oskarżony ten jest poczytalny w świetle prawa i że zna różnicę pomiędzy dobrem a złem, oraz naturę i jakość swych czynów, że nie jest umysłowo dysfunkcjonalny, że miał doskonałą pamięć jak na człowieka w jego wieku, że ma dokładną orientację w obecnym otoczeniu, że nie ma zaburzeń psychicznych, natomiast jest nienormalny seksualnie, że z medycznego punktu widzenia jest on seksualnym zboczeńcem lub też seksualnym psychopatą, że jego czyny były nienormalne, ale mimo to, kiedy zabierał tamtą dziewczynkę z jej domu trzeciego dnia czerwca 1928 roku, to dokonując tego, jak i zdobywając narzędzia, przy pomocy których zamordował ją, przyprowadzając ją tutaj do Westchester County i zabierając ją do tego pustego domu otoczonego lasem, on wiedział, że czynił źle, i że jest on z prawnego punktu widzenia poczytalny i powinien odpowiedzieć za to czego się dopuścił.'Adwokat obrony - Dempsey, skupił się na dziwnym życiu Fisha i samobiczowaniu się nabijaną gwoździami kijanką do bielizny, oraz wbijaniu w siebie przez oskarżonego igieł. Następnie przywołał zdolność Fisha do pełnienia roli ojca i jego miłość do własnych dzieci: 'Pomimo wszystkich tych brutalnych, zbrodniczych i zdeprawowanych skłonności, mamy tu do czynienia z inną stroną oskarżonego. Był on bardzo udanym ojcem. Ani razu w swym życiu nie podniósł ręki na własne dziecko. Odmawiał modlitwę dziękczynną przy każdym posiłku w jego domu. W 1917 roku, kiedy jego najmłodsze dziecko miało trzy lata, opuściła go żona. Od tamtego czasu, aż do momentu na krótko przed zamordowaniem Grace Budd w 1928 roku, był dla nich zarówno matką jak i ojcem.' Swoje rozważania zakończył przypomnieniem sędziom przysięgłym, że to oskarżyciel stara się udowodnić, że człowiek, który zabija i zjada dzieci jest rodzice Grace, oraz jej brat Albert Jr. Dempsey wydawał się być zdeterminowany dążeniem by ustalić, że zarówno Delia jak i Albert Sr., dali Grace swe pozwolenie na to, aby poszła z Fishem na przyjęcie urodzinowe. Kiedy nadszedł czas na zeznania ojca Grace, ten był tak przepełniony rozpaczą, że zaczął głośno dnia procesu, pomimo zaciekłego sprzeciwu ze strony obrońców, do sali sądowej przyniesiono jako dowód pudło ze szczątkami Grace Budd, podczas gdy detektyw King odtworzył zeznanie Fisha, dotyczące zabójstwa dziewczynki. Potem Gallagher sięgnął do pudła i wyjął małą czaszkę martwego dziecka. Był to bardzo dramatyczny moment. Dempsey doszukiwał się błędów w skupił się na motywie kanibalizmu jako na głównej podstawie obrony opartej na uznaniu niepoczytalności oskarżonego. Było jasne, że starał się on ustalić, że Fish zjadł część ciała dziewczynki - a więc zrobił coś, czego nie dopuściła się osoba zdrowa psychicznie. Jednak w próbie dowiedzenia, że Fish rzeczywiście zrobił z jej ciałem to, do czego się przyznawał, nie odniósł Fish wydawał się być kompletnie nieporuszony przebiegiem procesu. Chociaż, w pewnym momencie, powiedział, że chciałby żyć, ponieważ 'Bóg ma wciąż dla mnie robotę do wykonania.'Dempsey postawił przed ławą przysięgłych kilkoro dzieci Fisha, aby zeznawały o jego dziwacznym zachowaniu - samobiczowaniu i wbijaniu igieł we własne ciało, oraz o urojeniach religijnych. Zeznały one także, że był to dobry ojciec, który zawsze je utrzymywał i nigdy nie znęcał się nad nimi w bardziej wyraźny sposób zademonstrować dziwne zachowanie Alberta Fisha, Dempsey powołał na świadka kobietę, która otrzymała od oskarżonego kilka obscenicznych listów. Z sali rozpraw wyproszono wszystkie kobiety na czas odczytania przez obrońcę korespondencji o wulgarnej świadkiem obrony była Mary Nicholas, siedemnastoletnia pasierbica Fisha. Opisała ona jak ojczym uczył ją, jej braci i siostry pewnej zabawy. 'Wchodził do swego pokoju, a miał tam kąpielówki, brązowe kąpielówki, które zakładał. Tak więc, ubierał się w nie i przychodził do pierwszego pomieszczenia, i stawał na czworaka i miał patyk, którym mieszał farbę. Dawał ten patyk jednemu z nas, a wtedy stawał na czworaka, a my siadaliśmy mu na plecach, po jednym na raz, tyłem do jego głowy, a potem mieliśmy wyprostować kilka palców, a on miał zgadnąć ile palców pokazaliśmy, jeśliby zgadł, co nigdy się nie stało, mieliśmy go nie bić. Czasami nawet mówił, że pokazaliśmy więcej palców, niż sami mieliśmy. A jeśli nigdy nie odgadywał właściwie, my mieliśmy uderzyć go tyle razy, ile palców tak naprawdę pokazywaliśmy.'Czasami zamiast patyka używano szczotki do włosów. Fish także wbijał sobie szpilki pod paznokcie na oczach Dempsey miał okazję zaatakować psychiatrów oskarżenia. Dr Charles Lambert, po trzygodzinnym wywiadzie z Fishem, określił go jako 'osobowość psychopatyczną bez psychozy.'Dempsey zapytał Lamberta, 'Przypuśćmy, że ten mężczyzna nie tylko zabił tą dziewczynkę, ale zabrał jej ciało aby je zjeść. Czy będzie pan utrzymywał, że ten człowiek mógł przez dziewięć dni jeść to ciało i nie mieć choroby psychicznej?'Lambert odpowiedział, 'Cóż, panie Dempsey, są gusta i guściki.'Dempsey naciskał, 'Niech pan mi powie, ile, w trakcie swojej praktyki, widział pan przypadków osób zjadających ludzkie odchody?''Oh, znam osobników wyróżniających się na tle społeczeństwa... w szczególności jednego, którego wszyscy znamy, który używał ich jako przystawkę do sałatek', stwierdził niedbale miał więcej szczęścia z jednym z psychiatrów obrony, który dostrzegał symptomy psychozy w zachowaniu proces trwał dziesięć dni, a przysięgłym podjęcie werdyktu zajęło mniej niż godzinę.'Uznajemy oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów' - odczytał nie był zadowolony z wyroku, ale perspektywa stracenia na krześle elektrycznym przypadła mu do gustu. Dziennikarz gazety Daily News napisał, 'jego wodniste oczy zabłysły na samą myśl o byciu palonym w temperaturze wyższej aniżeli płomienie, którymi przypalał swe ciało by dać upust własnym żądzom.'Fish podziękował sędziemu za wyrok śmierci przez stracenie na krześle Alberta Fisha odbyła się 16 stycznia 1936 roku.
Kuchnia kanibala czyli 22 potrawy z człowieka. Jedyna na rynku, bogato ilustrowana książka kucharska dla nie ortodoksyjnego smakosza. Już nigdy nie zaskoczy cię niespodziewana wizyta teściów, krewnych i przyjaciół, kiedy w lodówce tylko półtusza z listonosza.
0 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 31 Przepis na kotleciki z tuńczyka i ziemniaków. Tego po prostu musicie spróbować! Z frytkami i ... Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 31 0 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 8317 0 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 22 Zrobienie pysznego czekoladowego tiramisu to nic trudnego! (naprawdę) ;) Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 22 0 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 23413 Śmieszna książka kucharska Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 23413 26 Kategoria: Motoryzacja Wyświetleń: 37166 10 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 103300 93 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 92657 Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 92657 33 Kategoria: Motoryzacja Wyświetleń: 50900 Koleś jadący BMW twierdzi, żę głupotą jest jeździć ulicą, zamiast chodnikiem. Czy ma rację?... Kategoria: Motoryzacja | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 50900 58 Wyprzedzanie to najniebezpieczniejszy manewr na drodze i każde może zakończyć się niepowodzeni... Kategoria: Motoryzacja | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 78333 37 Kategoria: Motoryzacja Wyświetleń: 36353 ...aby dowieźć Twoją przesyłkę na czas. Możesz być dumny Kategoria: Motoryzacja | Komentarze: 1 | Wyświetleń: 36353 1 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 13409 0 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 19217 2 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 20779 Opis: Kategoria: Poradniki i styl Licencja: Standardowa licencja YouTube Prywatność Publ... Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 20779 1 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 306 Amerykanin spróbował przygotować potrawy na Polską Wigilię. A nawet lepił pierogi! Uwaga Epic ... Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 306 13 Warszawscy kierowcy Dodany godz. 10:38 przez Miodzio4060 Chodniki służą głównie pieszym, ale w Warszawie jest kierowcom jednak brakuje jakiejkolwiek kultury osobistej... Kategoria: Motoryzacja Wyświetleń: 51364 Chodniki służą głównie pieszym, ale w Warszawie jest kierowcom jednak brakuj... Kategoria: Motoryzacja | Komentarze: 9 | Wyświetleń: 51364 5 Kategoria: Dokumentalne Wyświetleń: 24124 Kolega gotować pokazuje jak zrobić chyba w sumie przez większość uwielbiany sos słodko-kwaśny... Kategoria: Dokumentalne | Komentarze: 1 | Wyświetleń: 24124 3 Szybkie Tiramisu w 5 min. Dodany godz. 13:37 przez deserekTV Idealnie nadaje się na popołudniową lub wieczorną przekąskę. Jednym słowem prosty i smaczny deser więc na pewno każdy chętnie z... Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 20134 Idealnie nadaje się na popołudniową lub wieczorną przekąskę. Jednym słowem prosty i smaczny de... Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 20134 10 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 132018 Parodia programu o Bezpieczeństwie na drodze. Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 132018 57 Kategoria: Kabarety i skecze Wyświetleń: 99858 Wspaniały skecz Manna i Materny i już mniej ciekawe refleksje, które nasuwają się w związku z ... 5 Bo dostarczenie przesyłki na czas jest dla kuriera najważniejsze. Kategoria: Motoryzacja | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 9 Bieżące Maxiory Kuchnia kanibala czyli 22 potrawy z człowieka [PL].rar Prawidłowo odczytana mowa ciała jest częścią praktycznej znajomości człowieka. Nie można z niej Jedyna na rynku, bogato ilustrowana książka kucharska dla nie ortodoksyjnego nigdy nie zaskoczy cię niespodziewana wizyta teściów, krewnych i przyjaciół, kiedy w lodówce tylko półtusza z listonosza. Otwórz się na magiczny świat kuchni kanibala i zajadaj, aż ci się będą uszy trzęsły. Pełna czarnego humoru i makabry książka, idealny prezent dla przyjaciół z poczuciem humoru. ID produktu: 1006261967 Tytuł: Kuchnia kanibala czyli 22 potrawy z człowieka Autor: Opracowanie zbiorowe Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 48 Numer wydania: I Data premiery: 2009-10-01 Rok wydania: 2009 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 200 x 200 Indeks: 65495773 Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.Moąesz określia warunki przechowywania lub dostepu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
"Pyszne ciało" to zbiór opowiadań inspirowanych aktem kanibalizmu, którego w 2001 roku, dopuścił się Armin Meiwes, zabijając i zjadając (na wyraźne życzenie swojej ofiary) berlińskiego inżyniera Bernda Brandesa. Nawiązując do tych wydarzeń, autorka przywołuje scenę, w której Kanibal z Rotenburga zamieszcza anons informujący o tym, że szuka kogoś, kto chciałby być przez niego zjedzony. Jest to ten sam moment, w którym pisarka przeglądająca się w lusterku swojej matki, postanawia, iż nie umrze, a Rag, kloszard z przyszłości, były agent Jego Ekscelencji, marzy o tym, by zostać pożartym. Świat opisywany przez Agnieszkę Masłowiecką rozszerza się i kurczy w kosmicznym uścisku z pustką, a opowiadane przez nią sny stają się niebezpiecznym sposobem tworzenia nowej rzeczywistości. Pyszne ciało o wiele bardziej niż do pożarcia nadaje się jednak do degustacji. Ten zbiór złożony jest z historii, z których każda jest całością samą w sobie, ale też każda – niczym element kalejdoskopu – może stać się częścią większej całości: niezwykle skomplikowanej bądź dziecinnie prostej; sielskiej lub upiornej. data wydania25 listopada 2011 ISBN9788360881804 liczba stron98 słowa kluczowekanibalizm, morderstwo, śmierć, opowiadanie polskie językpolski Aby uzyskać dostęp do całego serwisu zarejestruj się! Rejestracja jest darmowa i bardzo szybka! Kliknij tutaj aby założyć konto. Trwa to tylko 15 sekund!.
Informacje o KUCHNIA JAPOŃSKA TW W.2022, ADAM WIECZOREK - 12156187267 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2022-05-31 - cena 17,73 zł Regulamin Polityka prywatności Reklama FAQ Kontakt Maxiory Poczekalnia Copyright 2005 - 2011 by Powered by czas: 0,042 s, mem: 3,233MB, zapytań: 16, czas DB: 0,003 s
Nie ma jednej kuchni, którą moglibyśmy określić mianem najzdrowszej. Za zdrowe kuchnie świata uznawane są m. in. kuchnia japońska, śródziemnomorska oraz indyjska. Mieszkańców tych krajów łączy ze sobą to, że jedzą duże ilości nisko przetworzonej żywności, warzyw, owoców oraz ryb, które dostarczają ich organizmom cennych
Kategorie: Książki / rozrywka, humor Typ okładki: twarda okładka Wydawca: Replika Wymiary: x 21 cm EAN: 9788360383377 Ilość stron: 48 Data wydania: 2009-11-17 Jest to data ukazania się towaru w danej wersji na rynku Zamówienia:0 - 99 PLN>99 PLNCzas dostawy: Odbiór osobisty w księgarni 0 zł0 zł1 dzień roboczy InPost Paczkomaty 24/7 (Płatność online) zł0 zł1-2 dni robocze InPost Paczkomaty - Paczka w Weekend (Płatność online) zł0 zł1-2 dni robocze Poczta Polska (Płatność online) zł0 zł3-5 dni roboczych Poczta Polska (Płatność za pobraniem) zł0 zł3-5 dni roboczych Kurier UPS (Płatność online) zł0 zł1 dzień roboczy Kurier UPS (Płatność za pobraniem) zł0 zł1 dzień roboczy Wysyłka zagranicznaSprawdź szczegóły > Ta książka jest żartem! Przepisy w niej zawarte nie mają praktycznego zastosowania. Nie może być traktowana jako źródło wiedzy, poradnik ani tym bardziej jako książka kucharska. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za wykorzystanie wiedzy zawartej w książce do działań niezgodnych z prawem obowiązującym w Polsce. Jedyna na rynku, bogato ilustrowana książka kucharska dla nie ortodoksyjnego smakosza. Już nigdy nie zaskoczy cię niespodziewana wizyta teściów, krewnych i przyjaciół, kiedy w lodówce tylko półtusza z listonosza. Otwórz się na magiczny świat kuchni kanibala i zajadaj, aż ci się będą uszy trzęsły. Pełna czarnego humoru i makabry książka, idealny prezent dla przyjaciół z poczuciem humoru. Zamieszczenie recenzji nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy recenzji nabyli lub użytkowali dany produkt.
Fjut kociewski i ruchanki. Bania w zalewie. Dziad kujawski. Czarnina kujawska. Rosopita. Kuchnia Pomorza to nie tylko różnorodne dania z ryb, które były pieczone, smażone lub duszone w sosie grzybowym albo marynowane w occie. Można jechać specjalnie nad morze, aby zajadać się rybami w każdej możliwej formie.
PDF-RTF-DOC-INNE • pliki użytkownika r19damian przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Tablice Informatyczne.rar, Mowa Ciała Zdradzi Więcej Niż Tysiąc Słów.rar
Kuchnia kanibala czyli 22 potrawy z człowieka - autor nieznany Jedyna na rynku, bogato ilustrowana książka kucharska dla nie ortodoksyjnego smakosza. data wydania Pyszne ciało - Agnieszka Masłowiecka
Potrawy na słodko. Na terenie całego państwa można skosztować terang bulan. Jest to naleśnik przygotowany na słodko, z orzeszkami, czekoladą i sezamem. Podobnie jest z dadar gulung, jest to naleśnik z mąki ryżowej. Kolor zielony pochodzi od pasty pandanowej. Nadzieniem są karmelowane wiórki kokosowe. Jest to przysmak głównie
POTRAWY Z INDYKA PRZEPISY: najświeższe informacje, zdjęcia, video o POTRAWY Z INDYKA PRZEPISY; Jednogarnkowy makaron z indykiem w sosie pomidorowym
$14.99 - "Jedyna na rynku, bogato ilustrowana książka kucharska dla nie ortodoksyjnego smakosza. Już nigdy nie zaskoczy cię niespodziewana wizyta teściów, krewnych i przyjaciół, kiedy w lodówce tylko półtu Flagowym daniem wywodzącym się z Porto jest francesinha, czyli niezwykła kanapka. Na pozór proste danie składa się z dwóch kromek chleba przełożonych plastrami szynki, kiełbasy (chipolata lub linguiça) oraz stekiem. Jakby tego było mało, kanapka polana jest stopionym serem, na którym spoczywa jajko sadzone. .