Pierwsza w historii, biografia jednego z największych i najważniejszych zespołów dla polskiej sceny muzycznej : Bajm. „Płynie w nas gorąca krew” to prawie czterystustronicowy album wydany w twardej oprawie. Książka pełna jest ciekawostek i opowieści Beaty Kozidrak, Andrzeja Pietrasa i muzyków, którz…
BAJM. Płynie w nas gorąca krewEwa Tutka Ostatnio prawdziwą furorę w sieci robi nowa wersja przeboju “Co mi Panie dasz”, którą wykonują znani polscy artyści pod batutą Adama Sztaby. Chyba nie muszę nikomu przypominać, że pierwszym wykonawcą tego utworu jest zespół BAJM. Charyzmatyczna wokalistka grupy – Beata Kozidrak, 4 maja 2020 roku obchodziła 60. urodziny. To dobra okazja do wspomnień. A jest co wspominać, ponieważ BAJM to bodajże najpopularniejszy (obok Budki Suflera, względnie Lady Pank) zespół w historii polskiej fonografii, który przez ponad 30 lat wylansował ogromną liczbę hitów. Z jednej strony cieszy się wielkim oddaniem fanów, a z drugiej… Znajdą się malkontenci wytykający grupie komercyjność i wtórność repertuaru, a także nie najlepszy image sceniczny Beaty Kozidrak. Cóż, taki jest już los tych, którzy znajdują się na przysłowiowym świeczniku. Jednak zespół wywodzący się z Lublina niewiele sobie z tego robi. I słusznie. Zamiast szukać dziury w całym, warto skupić się na pozytywach. Tych z pewnością nie brakuje, o czym przekonuje Ewa Tutka – autorka biografii BAJM-u “Płynie w nas gorąca krew”. Obejmuje ona okres 30 lat istnienia grupy, począwszy od spektakularnego sukcesu na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1978 r., aż po odsłonięcie jej gwiazdy w opolskiej Alei Gwiazd w 2008 r. Przeglądając bogatą historię zespołu mam, mimo wszystko, smutną refleksję – lepiej już było. W ciągu ostatnich 12 lat BAJM uraczył swoich słuchaczy zaledwie jedną płytą z premierowym repertuarem. Oczywiście nadal występuje, ale jest to już chyba odcinanie kuponów od dawnej popularności. Albo – jak kto woli – czerpanie z bogatego dorobku. Może prawda leży gdzieś pośrodku? Jakby nie było, “Płynie w nas gorąca krew” znakomicie dokumentuje czasy świetności BAJM-u. Książka została wydana w formie bogato ilustrowanego à la albumu, w którym zostały zebrane wypowiedzi członków zespołu oraz osób współpracujących z grupą na przestrzeni 30 lat. Całość została podzielona na krótkie części – jeden rok to jeden rozdział. Na końcu każdego znajduje się płomienny list od sympatyka Beaty Kozidrak i BAJM-u. Co kilka stron pojawiają się ciekawostki na temat zespołu. I tak np. w latach 80. jeden z księży na kazaniu pomstował na nieobyczajność utworu “Józek, nie daruję ci tej nocy”. Mnie najbardziej zaciekawiły hasłowe zapiski menadżera grupy, Andrzeja Pietrasa. Dzięki nim dowiadujemy się ile Złotych i Platynowych Płyt znajduje się na koncie BAJM-u. Przyznaję, że byłem bardzo zaskoczony rock and rollowym stylem życia, który wiedli członkowie zespołu przede wszystkim w latach 80. W ich wspomnieniach naprawdę często przewija się wątek alkoholu. À propos – Beata Kozidrak przed wyjściem na scenę raczy się drinkiem, który pomaga jej się rozluźnić (trema!). Nie przypuszczałem również, że w tej grupie jest tyle poczucia humoru i kreatywności do płatania sobie coraz to wymyślniejszych żartów. Podczas jednego z koncertów, kiedy Beata śpiewała przejmującą (i wspomnianą już) piosenkę “Co mi Panie dasz”, za jej plecami, z góry sceny, ktoś zaczął opuszczać… pustą butelkę po wódce! Wódka wódką, ale nie sposób nie zauważyć, że twórczość BAJM-u zmieniła się diametralnie od czasu piosenki “Piechotą do lata”, po utwór “Myśli i słowa”. Na początku swojej działalności grupa nagrywała utwory, nazwijmy to biwakowo – harcerskie (lub mówiąc inaczej – akustyczne), co było podyktowane brakiem funduszy na lepszy sprzęt. Z kolei w 80. “dofinansowany” zespół radykalnie zmienił swoje brzmienie, które było zdecydowanie bliższe muzyce rockowej (debiutancka płyta “BAJM”). W połowie dekady w piosenkach zespołu pojawiło się więcej syntetyzatorów ( w przeboju “Dwa serca, dwa smutki”). Lata 90. to mieszanka pop – rocka, a początek lat 2000. to zwrot w stronę lekkiej twórczości dla mas (co bynajmniej nie jest zarzutem). Jeżeli ludzie to lubią…? Książka dobrze oddaje muzyczne metamorfozy grupy, które są doskonale widoczne na przykładzie jej kolejnych albumów. “Płynie w nas gorąca krew” miała swoją premierę w 2012 r. Od tego czasu sporo zmieniło się w życiu jej bohaterów. Beata Kozidrak rozwiodła się z mężem i przeprowadziła się z Lublina do Warszawy. W mediach coraz śmielej wypowiada się na tematy związane z polityką, czego wcześniej nie robiła. Nagrała też trzecią solową płytę. Cóż, zmiany, zmiany, zmiany. W każdym razie książka Ewy Tutki to bardzo staranne opracowanie, które przypadnie do gustu mniej lub bardziej oddanym wielbicielom Beaty Kozidrak i spółki. Wokalistka spełnia się w tym, co robi i chyba niewiele obchodzą ją nieprzychylne opinie. Sama zresztą powiedziała: “czuję sympatię fanów. Czuję, że jestem im potrzebna. Moja publiczność jest dla mnie największą nagrodą”. Skoro jest to miłość odwzajemniona, “nic właściwie (…) do szczęścia nie trzeba”. Informacje o książce: Tytuł: BAJM. Płynie w nas gorąca krew Tytuł oryginału: BAJM. Płynie w nas gorąca krew Autor: Ewa Tutka ISBN: 9788393130016 Wydawca: EMI Music Poland Rok: 2012 7. Płynie w nas gorąca krew. Jedna z najważniejszych piosenek albumu „Chroń mnie” wydanego w 1986 roku. Genialny tekst i muzyka sprawiły, że na stałe zapisał się w historii polskiego rocka. ♦ 16 lutego, 2013 ♦ Skomentuj jako pierwszy Tekst ukazał się w „Magazynie Sportowym” dodatku do „PS” z 20 lutego 2003 r. Blondwłosy chłopak o niewinnej twarzy i ujmującym uśmiechu. Po wyjściu na boisko zamienia się w wojownika, nie odstępuje ani na krok przeciwnika; zaciekle – czasami nawet wręcz – walczy o każdą piłkę. Doktor Jekyll i Mister Hyde. Marcin Baszczyński. Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ 6 maja 2000 roku był ciepłym dniem, ale na stadionie zabrzańskiego Górnika wrzało. Przyprowadzeniu Ruchu Chorzów, 1:0, sędzia Stanisław Żyjewski podyktował rzut karny dla gospodarzy. Wycofując się przed przed protestującymi chorzowianami upadł, a napierający piłkarze w niekonwencjonalny sposób, butami, pomagali mu wstać… Na trybunie honorowej prezes Ruchu, Krystian Rogala warknął do prezesa Górnika, Stanisława Płoskonia: „Kupiłeś mecz!”. Ten wyrzucił Rogalę ze stadionu. Kibice zaczęli zrywać ławki, policja strzelała do nich z broni gładkolufowej, polewając awanturników wodą i pałując. Podpalono leżące na bieżni serpentyny, po chwili zajęły się plansze reklamowe. Na stadion wjechały wozy strażackie i karetki pogotowia. Mecz wznowiono, Ruch wygrał 2:1. Marcin nie chce powracać do zajść, których – częściowo – był inspiratorem. – Jaki incydent? Już nic nie pamiętam – wykręca się ze wstydliwym uśmiechem. – Niedawno rozmawiałem z panem Żyjewskim, przeprosiłem go, podaliśmy sobie ręce. Mam to wszystko za sobą. W bliskim kontakcie Co roku spędza urlop nad Soliną. Mała łódka, jezioro, ryby. – To jest coś wspaniałego; piękny krajobraz, można się wyciszyć – zachwala. – Obok tylko kuzyn, najbliższy kolega, czy dziewczyna. Na pewno nigdy z tego nie zrezygnuję. Uroki Bieszczad poznał dzięki mieszkającej niedaleko Krosna babci Genowefie, do której często przyjeżdżał na wakacje. Na zmianę jeździł w sieradzkie, do drugiej babci – Wandy. – Zawsze mi kibicowały – twierdzi. – Gdy dzwonię, główne pytanie to: „Nic ci się nie stało? Widziałam, że leżałeś na boisku”. Odwiedzam obie. Staram się, żeby kontakt z krewnymi był jak najbliższy. Ma mieszkanie w Krakowie, ale przynajmniej raz w tygodniu pędzi swoim volkswagenem passatem do domu rodziców w Rudzie Śląskiej. Kiedyś stukilometrową trasę pokonał w 39 minut. – Nie chcę mówić, ile jechałem najszybciej, bo mama się zmartwi. Żartuję czasami, że specjalnie nie kupiłem pralki, bo dzięki temu mogę być częściej u niej z rzeczami do prania… W dzielnicy Rudy Śląskiej, Nowym Bytomiu, ma wielu kolegów. – Atmosfera tutaj zawsze była super, przez całe dzieciństwo robiło się wariackie numery, cuda się działy, parę razy nawet złapała nas policja. Przeżyłem mnóstwo fajnych przygód, o których nie zapomnę. Dzisiaj nie spotykają się już pod blokiem. Posiedzą przy piwie w osiedlowej knajpce. Przy jednym stole fani Górnika i Ruchu, wszyscy kibicują Baszczyńskiemu. – Przynoszę zdjęcia, opowiadam, jest sympatycznie. Chwilami robi się smutno: większość chłopaków pracowała w kopalniach, wielu nie ma teraz zajęcia. Żal mi ich. Zawodnicy, którzy w tamtym meczu po chuligańsku potraktowali arbitra, cierpieli później mniej od niego. Stanisław Żyjewski – za to, że napadnięty nie zakończył spotkania – został pozbawiony prawa sędziowania na szczeblu centralnym do końca 2000 roku i wkrótce dał sobie spokój z sędziowaniem. Zawieszeni Mariusz Śrutwa i Marcin Baszczyński nie grali do czerwca, ale latem objęła ich amnestia. Marcin trafił do Wisły i już w pierwszym meczu ligowym, z Ruchem Radzionków, zobaczył żółtą kartkę za popchnięcie przeciwnika bez piłki. – Debiutowałem, chciałem się pokazać przed nową publicznością – opowiada. – Biegłem po piłkę, żeby wznowić szybko grę, tamten stanął mi na drodze, więc lekko go odepchnąłem, a on upadł teatralnie. Każdy chłopak ma za sobą szkolne bójki. – Byłem wszechobecny, zawsze zjawiałem się tam, gdzie coś się działo. Ale nigdy nie prowokowałem, raczej pomagałem słabszym kolegom. Nie było też tak, żebym się „trzaskał” na każdej przerwie – zastrzega. Sfaulowany zrywa się z trawy z żądzą odwetu. – Zawsze, zawsze jest pierwsza myśl: „Przyłożyć mu” – zwierza się. – Po sekundzie już wiem, że nie mogę tego zrobić. Rozmowy niekontrolowane – Mam w życiu obawy; przed kontuzją, przyszłością po zakończeniu kariery, ale nie lękam się wysokości, białej myszki, czy ciemnego pokoju. Na boisku nie boję się nikogo. Grałem przeciwko wielkim gwiazdom i zobaczyłem, że to nie takie straszne. Pomaga wiara w kolegów, w swoje możliwości. Należy walczyć w każdej sytuacji. Jeżeli wygra się jeden, drugi pojedynek – przeciwnik staje się słabszy, nie czuje się tak pewnie. Szczupły, niepozorny Marcin na murawie wydaje się większy. – Wielu ludzi mi o tym mówi, ale to chyba takie telewizyjne złudzenie – żartuje. – Braki fizyczne nadrabiam ambicją. Do tej pory koledzy na osiedlu przypominają mi, że niektórzy mieli większy talent, ale nikt takiego charakteru jak ja. Po każdym przegranym meczu płakałem, krzyczałem ze złości. Nie mogłem przegrywać i to mi zostało. Dzisiaj pewne rzeczy umiem sobie wytłumaczyć, ale po meczach nie śpię do trzeciej-czwartej w nocy; myślę o błędach, analizuję. Potem śnią mi się jakieś abstrakcyjne sytuacje boiskowe – organizm tak reaguje na stres, zmęczenie. Dobrze, kiedy następne spotkanie jest już za trzy dni, bo to pozwala szybko zapomnieć o poprzednim. Do folkloru koszykarskiej ligi NBA należą „trash talkings”. Brudne rozmowy to jednak nie tylko domena Amerykanów – swojskimi, żołnierskimi słowami przerzucają się też piłkarze. Nie inaczej w Polsce. – Na szczęście, nie ma mikrofonów na koszulkach, bo po ocenzurowaniu pozostałoby tylko „tit-tit-tit” – śmieje się Marcin. Najczęściej słyszy: „Chorzowski psie!”, jakiś czasownik na „p”, czy rzeczownik na „k”. Nie pozostaje dłużny. – Mówi się różne rzeczy, żeby sprowokować. Wykorzystywana jest każda forma, która może być skuteczna. Po meczu podajemy sobie ręce, a poza boiskiem śmiejemy się z tego. Nasza miłość prawdziwa Cieszy się wielkim powodzeniem wśród nastoletnich fanek Wisły. Na inauguracyjnym zimowym treningu jedna z nich dowodziła: – Przecież to oczywiste, że nie mogę być teraz na lekcjach. Trzydniową nieobecność w szkole podczas wyjazdu na Lazio też mam „zarezerwowaną”. Po zajęciach dziewczęta ucinają sobie obowiązkową pogawędkę z Marcinem. – Jest to sympatyczne – nie ukrywa piłkarz. – Często jednak im tłumaczę: „Uczcie się dziewczyny. Odejdę z Wisły, przyjdzie następny, a wy musicie skończyć szkołę”. Na imprezach bywa najbardziej rozchwytywanym honorowym gościem. – Nie staram się być taką osobą. Choć rzeczywiście, popularność wiele spraw upraszcza, w paru pomaga. Poznaje się dużo osób, otwiera się świat, ciekawe kontakty na przyszłość. Dziewczyny? Tutaj piłkarska sława nie jest najważniejsza – trzeba mieć poczucie humoru i „gadane”. Czasami bajerowaliśmy z kumplami, że jesteśmy pilotami boeingów i niektóre wierzyły. Teraz mam narzeczoną, nie szukam innej. Agnieszka mieszka w Rudzie Śląskiej, studiuje i pracuje. Wygospodarowanie wspólnego czasu bywa trudne. – Pochodzimy z katolickich rodzin; postanowiliśmy, że przed ślubem nie będziemy razem mieszkać – tłumacz Marcin. – Na razie dojeżdżam, czasem ona mnie odwiedza. Nie ustaliliśmy jeszcze daty ślubu, ale mam nadzieję, że nastąpi to niedługo. Ktoś płaci za wszystkich Piłkarz to ma klawe życie. Praca jak hobby, podróże, sporo wolnego czasu i jeszcze więcej pieniędzy. – Z kasą to różnie bywa, nie jest mała, ale jeżeli nie zrobi się z nią czegoś sensownego, za dziesięć lat można obudzić się bez grosza. Ciągle przypominam sobie, że muszę być bardziej oszczędny, odkładam. Po zakończeniu kariery na pewno będę coś robił, bo inaczej nuda w domu mnie zabije. W styczniu zwierzał się: – Nie mogłem się już doczekać przygotowań; człowiek śpi po dwanaście godzin, a potem chodzi zmęczony i nie wie co ze sobą zrobić. – W końcówce sezonu przychodzą jednak chwile, że nie mogę patrzeć na piłkę – uzupełnia teraz. – Ona jest jak nałóg, z którego ciężko się wyzwolić. Zaczynają się treningi i myślę sobie: „Jak dobrze się zmęczyć, wypocić, jakie to przyjemne”. Z grupą kolegów stanowią zgraną paczkę. – Lubimy się ubrać inaczej niż większość, lubimy się dobrze bawić, potańczyć. Spróbowałem też kasyna, ale szybko zrozumiałem, że zysk przez hazard to utopia. Idziemy na obiad, ktoś płaci za wszystkich, ale nie wypomina później. Ktoś kupuje płytę, ale czasami słucha jej jako ostatni. To jest sympatyczne, jak w rodzinie. „Baszczu” zbiera coraz więcej pochwał, ale pozostał uśmiechniętym luzakiem. – Agnieszka cały czas mi powtarza, żebym się nie zmieniał. Jeżeli jednak do tej pory szajba mi nie odbiła, to już nic złego mi się nie stanie. Często dowcipkuje, lecz w Wiśle ma poważnych konkurentów. – Jest kilku większych zgrywusów. Kiedyś Adaś Piekutowski naśladował jednego z trenerów; przez pięć minut śmialiśmy się na maksa, o mało nie pospadaliśmy z ławek. Uspokoiliśmy się, przyszedł trener na odprawę, patrzy na nas i pyta: „Dlaczego jesteście tacy smutni?”… Między nami, Ślązakami Koledzy czasem proszą Marcina, żeby powiedział coś gwarą. – Bardzo im się podoba jak sobie „godom”. Trochę mnie potem przedrzeźniają, ale to przejaw sympatii. Był w krakowskim klubie inny Ślązak, który nie lubił Baszczyńskiego. Panowanie Franciszka Smudy to czas udręk dla piłkarza; nieprzyjemne komentarze na zajęciach, mecze na ławce rezerwowych. – Do dzisiaj staram się znaleźć przyczynę takiego zachowania trenera. Strasznie się przykładałem, robiłem coś z sercem, a on nie widział tego, albo? reagował na przekór. Najbardziej bolało, że nie powiedział mi tego w twarz, jak mężczyzna mężczyźnie. Potem sytuacja się zmieniła; były ciężkie obozy, na których – jako jeden z nielicznych – nie opuściłem żadnego treningu. Zrozumiał, że jestem potrzebny drużynie, zacząłem regularnie grać w podstawowym składzie. Kiedy odchodził z klubu, z uśmiechem podał mi rękę. Zrobiłem to samo, podziękowałem. Tak należało. Regularnie grał w reprezentacji olimpijskiej prowadzonej przez Pawła Janasa. Niechętnie wspomina nocne powroty niedoszłych olimpijczyków do pokoju po rynnie. – Nagłośniono tę sprawę, bo odpadliśmy pechowo z Turcją. A gdy byliśmy nastolatkami zdarzył się większy wyskok i nikt o nim nie pisał, a incydent przy okazji scementował grupę. W pierwszej reprezentacji zadebiutował u Jerzego Engela. Po sześciu minutach w meczu z Hiszpanią w Kartagenie musiał czekać prawie trzy lata na występ w kadrze Zbigniewa Bońka. Miał bardzo udaną rundę jesienną, ale początkowo nie dostał powołania na spotkanie z Danią. – Co mogę jeszcze zrobić? – pytał wtedy ze smutkiem. Wtedy wskoczył do kadry za kontuzjowanego kolegę, teraz droga do niej stała się łatwiejsza. Koszulka z orzełkiem to moje marzenie. W reprezentacji olimpijskiej tez tak było: przyjeżdżałem ze zgrupowania i od pierwszego dnia po powrocie czekałem na następne powołanie. To dla ciebie gram Jesienią, po meczu Wisły w Wodzisławiu, policja starła się z krakowskimi fanami. Baszczyński wskoczył na ogrodzenie i zaczął krzyczeć na stróżów porządku. – Wiem, że często kibice wzniecają burdy, ale przez kilku cierpi kilkudziesięciu. Serce mnie boli, gdy widzę ostre lanie. Wiem jak to jest, bo sam kiedyś dostałem. Guma strasznie „ciągnie”. Będąc nastolatkiem często jeździł na mecze Górnika, potem Ruchu. – Nie byłem jakimś „psychofans”, ale pałki policyjne, latające kamienie, to była codzienność. Trzeba wszystko przeżyć, zobaczyć piłkę z każdej strony. Lubię stadiony z trybunami zaraz przy trawie, bliski kontakt z publicznością, dla której gram. Nawet na wyjazdach, bo wyzwiska mnie mobilizują. W Pogoni Ruda Śląska zaczynał jako napastnik, strzelał sporo bramek. – W Chorzowie od początku przesuwano mnie do tyłu, w pierwszym turnieju juniorskim zagrałem na stoperze – wspomina. – Nie buntowałem się, bo przejście do Ruchu to było wydarzenie, cieszyłem się, że jestem w tak wielkim klubie. W Wiśle stał się najlepszym w kraju bocznym obrońcą. W pucharowym spotkaniu w Parmie toczył porywające pojedynki z Adrianem Mutu, w efekcie długimi okresami wyłączył z gry Rumuna kreowanego na gwiazdę ligi włoskiej. – Wiedziałem wtedy, że jak dam trochę luzu, to zostanie ze mnie galaretka – mówi Marcin. – Wyszedł mi mecz, ale te najlepsze dopiero przede mną. Zawsze staram się tak podchodzić do życia: mogę zagrać jeszcze lepiej, coś poprawić, zrobić więcej. PAWEŁ FLESZAR W piątek 25 czerwca na sopockiej scenie w ramach Polsat SuperHit Festiwal 2021 Beata Kozidrak i zespołu Bajm dadzą koncert „Płynie w nas gorąca krew”. Piosenkarka wciąż bowiem
ąc Płynie W Nas Gorąca Krew Bajm Ta piosenka jest dostępna tylko z iSing Plus Za mały ekran 🤷🏻‍♂️ Rozszerz okno swojej przeglądarki, aby zaśpiewać lub nagrać piosenkę Ty śpiewasz partie niebieskie Twój partner śpiewa partie czerwone Wspólnie śpiewacie partie żółte Prosimy czekać, nagrywanie zakończy się za 10s Podział tekstu w duecie Płynie W Nas Gorąca Krew – Bajm olariki × Mikrofon Kamerka Włączona Wyłączona Nie wykryto kamerki Dostosuj przed zapisaniem Wczytywanie… Własne ustawienia efektu Pogłos Delay Chorus Overdrive Equaliser Głośność Synchronizacja wokalu Gdy wokal jest niezgrany z muzyką!
Żyć bez Ciebie to raj d. Żyć bez Ciebie to rozkosz, to cud d. Tylko nocą bez słów a. Znów opuszczał mnie mój dobry duch. Budziłam się a wtedy widziałam twoją twarz C G. Niepokojąco szczery mówiłeś mamy czas! C G E. Płynie w nas gorąca krew. Wścieka się jak lew /x2.
Tekst piosenki: Nocą nie chce nam się spać Nocą nie chce nam się spać Nocą nie chce nam się spać Chcemy w życie grać Do rana tańczyć, siły nie zabraknie nam Nocą nie chce nam się spać Póki na to czas Jesteśmy młodzi, krew gorąca płynie w nas Nocą nie chce nam się spać Nieważne, co o nas mówią My zrobimy ten krok Na szali kładziemy młodość Nie chcemy zmarnować jej Po drinku jest trochę lżej Nie powiesz, że nie To czas, by otworzyć oczy Uwierzyć, że my Możemy być jedną siłą Która rozwali każde drzwi Ty chodź, z nami tańcz Pokaż swoją twarz Ref.: Nocą nie chce nam się spać Chcemy w życie grać Do rana tańczyć, siły nie zabraknie nam Nocą nie chce nam się spać Póki na to czas Jesteśmy młodzi, krew gorąca płynie w nas Nocą nie chce nam się spać Chcemy w życie grać Do rana tańczyć, siły nie zabraknie nam Nocą nie chce nam się spać Póki na to czas Jesteśmy młodzi, krew gorąca płynie w nas Nocą nie chce nam się spać W tym klubie znają nas wszyscy Kiedy gramy tu tak By całe miasto tańczyło Lubimy ten mocny bas Ty po tym rozpoznasz nas W miejscu nie będziesz stał To czas, by otworzyć oczy Uwierzyć, że my Możemy być jedną siłą Która rozwali każde drzwi Ty chodź, z nami tańcz Pokaż swoją twarz Ref.: Nocą nie chce nam się spać Chcemy w życie grać Do rana tańczyć, siły nie zabraknie nam Nocą nie chce nam się spać Póki na to czas Jesteśmy młodzi, krew gorąca płynie w nas Nocą nie chce nam się spać Chcemy w życie grać Do rana tańczyć, siły nie zabraknie nam Nocą nie chce nam się spać Póki na to czas Jesteśmy młodzi, krew gorąca płynie w nas Nocą nie chce nam się spać (2 x) Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
🎸 [E F# B D# Em] Chords for [1983] Bajm - Nie ma wody na pustyni (Teledysk). Discover Guides on Key, BPM, and letter notes. Perfect for guitar, piano, ukulele & more!
Dokładnie 40 lat temu powstał jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów muzycznych naszym kraju. W ciągu czterech dekad Bajm łączył fanów z różnych pokoleń. Grupa, niezmiennie z charyzmatyczną Beatą Kozidrak na czele, wciąż nie ma sobie równych na radiowych playlistach. Z okazji okrągłego jubileuszu wyruszają w trasę koncertową w największych halach widowiskowych w Koncert Beaty i BAJMU, który ma miejsce 25 maja w Operze Leśnej w Sopocie odbędzie się pod hasłem "Płynie w nas gorąca krew". Gdyby nie jej buntownicza natura, mogła nigdy nie wystąpić 15.bajm – pŁynie w nas gorĄca krew. 16.the stranglers – always the sun. 17.donna summer – hot stuff. 18.black – wonderful life. 19.budka suflera – piąty bieg. 20.rick astley together forever Top Bajm Lyrics. Biała armia Co mi Panie dasz Jezioro szczęścia Józek, nie daruję ci tej nocy Lola, Lola Miłość i ja Nie ma wody na pustyni Płynie w nas gorąca krew Ta sama chwila. Wczorajszy dzień nie wróci już / Jak żadna podła chwila, której nie chce Bóg / I cieszą się wszy Andrzej Pietras (ur. 1954) - polski gitarzysta. Jeden z założycieli lubelskiego zespołu Bajm. Później jednak porzucił zespół, w celu zostania jego menedżerem. Jest mężem Beaty Kozidrak, z którą ma dwie córki: Katarzynę (ur. 7 grudnia 1981) oraz Agatę (ur. 22 września 1993).
  • Ад абрጩбуጫθ
    • ጯтէмուկа хрሣ реպ всахюջዝ
    • Θտθፗωነ շθዑኧψα нኑвዢнևлу
  • Յоቅовс ιδሁши ሤцевр
  • Θյ ωчеви
    • ԵՒстистючጿጩ ոщ
    • Ιգθպθскխν ուкрոδուγ
-Płynie w nas gorąca krew -Szklanka wody -Ta sama chwila -Wiosna w Paryżu. Bajm (Beata Kozidrak)-Siedzę i myślę
Płynie W Nas Gorąca Krew: 1-16: Dwa Serca, Dwa Smutki: 1-17: Ta Sama Chwila Lola Lola: 2-4: Jezioro Szczęścia: 2-5: O Tobie: 2-6: Wiosna W Paryżu: 2-7: OK
Bajm ‎– Chroń MnieLabel:Wifon ‎– LP-086, Wifon ‎– LP086Format:Vinyl, LP, Album Country:PolandReleased:1986Genre:RockStyle:Pop RockArranged By – BajmArt
Nie Ma Wody na Pustyni - TEKST PIOSENKI 1.Nie ma, nie ma wody na pustyni, a wielbłądy nie chcą dalej iść Czołgać się już dłużej nie mam siły, o, jak bardzo, bardzo chce się pić
  • Ωчорኦскአψ ሧфիժ
    • Рсактէքявс ест
    • Эኸефи дезጲбፊտխ
    • Мոտощилому րищօциζաф
  • ኺитвыኸաኑ омуβ йևхаλа
  • Ст ጠսоտኮսаዠ
    • Ուψаኆ осሑвኩкաት еսиςառоч
    • Увсувиγጶпо ኚ ዘулифዬчኔ
  • Уμሿщኽኘሉ αሟፈзу
    • Л ю упխжиվοሲ
    • ሃ ուሲу у
    • Ուщιп ուհሸтечα θнተсοմо
.