Maine Poocha Kudrat Se Lyrics from hindi movie Shukriya, the singers of this song are Anuradha Paudwal, Kumar Sanu. Maine Poocha Kudrat Se song lyrics are written by Sameer Anjaan and music is composed by Vishal Dadlani, Shekhar Ravjiani. Maine Poocha Kudrat Se song is picturised on Anupam Kher, Aftab Shivdasani, Shriya Saran.

Chcę poruszyć pewien temat, który bardzo mnie dziwi, a o którym dość mało się mówi w kontekście biznesu. Sprawa jest dla mnie o tyle zaskakująca, że u nas nigdy nie było z tym problemu. Chodzi o wzajemnie wparcie. W zeszłym roku przeprowadziłem ponad 120 konsultacji. Niecała połowa rozmówców to były osoby, które dopiero zamierzają wejść w biznes. Część z tych osób ma niesłychanie komfortową sytuację, bo np. mieszkają jeszcze z rodzicami. Nie mają jeszcze rachunków do opłacenia, dzieci czy kredytu na karku itp. Mają zapewniony dach nad głową, mają co jeść. To jest świetny czas na testowanie swoich pomysłów. Bo nawet jak nie wyjdzie, to najwyżej stracą trochę pieniędzy i czasu. Druga grupa to Ci, którzy już pracują i są w związkach małżeńskich. I wiecie co często takie osoby mówią lub piszą? “Chcę przejść z etatu na swoje, ale mój mąż / moja żona w ogóle mnie nie wspiera. Mówi, że przecież mam dobrą pracę, pensja jest na czas, to po co wymyślam, w dupie mi się poprzewracało” Albo: “Jak tylko powiedziałem mu / jej o swoim pomyśle, to spotkałam się z drwinami, śmiechem, a później głupimi docinkami i wyszydzaniem przy jakimś rodzinnym spotkaniu.” I wiecie co? Ja to czytam i robi mi się po prostu smutno. Naprawdę cholernie mi szkoda, że ludzie są w związkach, w których nie ma wsparcia, rozmowy, a są heheszki, podśmiechujki, wyszydzanie i podcinanie skrzydeł już na starcie. Jak kobieta chce czegoś więcej, ma ambicje, chce zmienić pracę, albo otworzyć biznes, a jej facet zamiast być NAJWIĘKSZYM wsparciem, rozsiada się wygodnie w loży szyderców, to ja życzę jej, ale to tak jej życzę jak tylko życzyć można, żeby: postawiła na swoim; mądrze prowadziła swój biznes; zarabiała taką kasę, żeby mogła nią palić w piecu. To będzie jej najlepsza zemsta na swoim byłym. Bo jak on nie zrozumie, że jest dupkiem i takim zachowaniem ją krzywdzi, to prędzej czy później na pewno zostanie jej byłym. Albo sam odejdzie, albo ona po prostu kopnie go w dupę, bo dotrze do niej w końcu, że zasługuje na kogoś, kto będzie ją wspierał. Ale żeby nie było, że to zawsze kobieta jest tą uciskającą, a facet jest po stronie oprawcy. Wiem, że działa to też w drugą stronę, ale faceci rzadziej poruszają ten temat, bo po prostu się wstydzą, nie chcą wyjść na cieniasów itp. Tylko, że rozwiązanie jest proste. Trzeba usiąść i porozmawiać. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle. Może na początek warto ten biznes rozkręcać tylko po godzinach, bez rzucania się na głęboką wodę? Może warto wspólnie porozmawiać o finansach? Może w domu jest dużo zbędnych rzeczy, które można sprzedać? Może da się na czymś jeszcze dorobić? Może warto odpuścić jedne wakacje? Może warto zmniejszyć opłaty za telewizję czy telefony? Po co to wszystko? A no po to, żeby zbudować solidną poduszkę finansową. Wtedy jak biznes nie wyjdzie, to rodzina może normalnie funkcjonować. Powyższy akapit z tego co obserwuję dotyczy częściej mężczyzn niż kobiet. W robocie coś mu nie pójdzie, szef go opieprzy, klient odwoła spotkanie i wraca taki do domu, rzuca marynarką i krzyczy: rzucam pracę! Zakładam biznes! Nikt mnie nie będzie tak traktował! No on jeszcze nie wie, co go czeka na swoim 😀 Nie pomyśli, jak oni będą żyć przez następne pół roku czy rok. Jakoś to będzie! On rzuca pracę! Chyba dlatego nie ma wsparcia ze strony żony, bo ona się boi o te kolejne miesiące. To nie jest tak, że nie rozumie, nie chce go wspierać, ale po prostu się boi. Mąż / żona będzie Cię wspierać, ale: Powiedz dokładnie, co Cię gryzie? Jaki masz na to wszystko pomysł? Jaki jest plan działania? Co zamierzasz zrobić, jak nie wyjdzie? Jak zostaną zabezpieczone finanse? Jak będzie finansowane bieżące życie? Co z czasem dla siebie i dla rodziny? U nas nigdy nie mieliśmy z tym problemu, ale to wynika z tego, że dużo rozmawiamy. Jak chciałem zacząć szkolenia z szybkiego czytania, to Ola powiedziała tylko: ok, to działaj. Jak mogę pomóc? Jak postanowiłem, że chcę skończyć z prowadzeniem kursów indywidualnych i więcej energii włożyć w blog, to też usiedliśmy i rozmawialiśmy jak ja to widzę. Prawda jest taka, że jeszcze przez jakiś czas działałem na rynku efektywnej nauki, ale bardzo sporadycznie. Może o tyle było prościej, że oboje pracowaliśmy i zawsze mieliśmy jakieś oszczędności. Z drugiej strony – jak też wiedziałem, że jak projekty blogowe nie będą dochodowe, to po prostu wrócę do szkoleń, bo w tamtej branży mam bardzo dobrą reputację. Na tyle dobrą, że po dziś dzień zawsze we wrześniu dzwonią ludzie i chcą, żebym przyjechał uczyć ich dzieciaki. Jak Ola zastanawiała się nad zmianą pracy, to też miała moje pełne wsparcie. Nawet chwilami sama miała wątpliwości czy z tym nie poczekać, bo było to pół roku przed naszym ślubem, który w całości chcieliśmy sfinansować z własnej kieszeni. Ostatecznie ją namówiłem i trafiła do pewnego towarzystwa ubezpieczeniowego, gdzie akurat miałem kurs indywidualny z jednym z dyrektorów 😉 Jednak nie do końca to było to, więc po dwóch miesiącach Ola podjęła pracę jako przedstawiciel w PWN, a potem zaproponowano jej pracę w Wedel. Nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby powiedzieć: Ola, daj spokój. Masz dobrą pracę, telefon służbowy, auto służbowe, weź se odpuść. Tysiące ludzi chciałoby taką pracę, a Ty wybrzydzasz? I teraz tak zupełnie szczerze. Wspierałem ją bo: Skoro mamy być razem ze sobą do grobowej deski, to my dla siebie musimy być najważniejsi. Kropka. Nawet jak pojawiło się dziecko, to ono nie może być na pierwszym miejscu ani dla matki, ani dla ojca. Kontrowersyjne? Nie, to logiczne. Dzieci będą z nami przez 20-25 lat. Potem pójdą na swoje, a my znów zostaniemy sami. Nie da się mieć dobrego związku jak jedno czy drugie będzie przez 20, albo więcej lat spychane na drugi plan. Później mamy takie małżeństwa, że dzieci z gniazda wyfrunęły, a rodzice niby są razem, ale jednak osobno. W zasadzie tylko mieszkają razem. Dlatego właśnie trzeba sobie pomagać, wspierać się, dodawać otuchy. Nawet jak jest ciężko. Dlaczego jeszcze wspierałem Olę jak chciała zmienić pracę? To proste: to było też w moim interesie. Po prostu wiedziałem, że prędzej czy później ja też będę chciał (albo musiał) coś zmienić i będzie znacznie lepiej znaleźć się po jednej stronie barykady razem z Olą. Gdybym ja jej nie kibicował, to wiem, że później mogłaby negować moje projekty. Nawet nie dlatego, że coś z nimi nie tak. Dlatego, że kobiety są pamiętliwe i “dla zasady” w takich sytuacjach będą chciały wyrównać rachunek. No nie jest tak? 😀 Możecie powiedzieć, że to bardzo wyrachowane podejście, ale czy takiego wczucia się w sytuację drugiego człowieka nie nazywamy empatią? 😉 Jakby tego nie nazywać, to prawda jest taka, że to działa i… jeśli oczekujesz od drugiej strony wsparcia, najpierw bądź wspierającym. Jeśli chcesz coś zmienić, to podejdź do sprawy poważnie: zabezpiecz finanse, zrób plan, ucz się, zrób plan B. Mając to wszystko usiądźcie razem do rozmowy. Aż takie to skomplikowane? Nie chce mnie nawet dotykać!" "Powiększyłam biust. Mój mąż się mnie teraz brzydzi! Nie chce mnie nawet dotykać!" "Mój mąż obwieścił mi, że nie podobam mu się po operacji. Przecież jej nie cofnę i ich sobie nie zmniejszę! Przemek zawsze wiedział, jak bardzo marzyłam o ponętnych kształtach i jak wielki kompleks miałam. Ty jako matka nie dostrzegasz obiektywnie zachowania swoich dzieci , przez to że wychowywałaś je sama - urosła między Wami duża więź - brak ojca zapewne refundowałaś rozpieszczaniem ich . Wiek wiekiem , ale nie można złego zachowania ciągle tym usprawiedliwiać - To , że córka miewa swoje humorki , nie powinno się odbijać na Tobie , ani partnerze - musi nauczyć się panować nad emocjami - bo przyzwyczai się i z biegiem czasu będzie pozwalać sobie na coraz więcej . Jeśli oczekujesz rady od swojego partnera - to słuchaj ich i się do nich stosuj . Bo nie ma sensu pytać , po to żeby i tak zrobić po swojemu - W tedy Twój partner uważa , że i tak jesteś zaślepiona w swoich dzieciach i czuje się niekomfortowo z faktem , że jego zdanie nie jest brane przez Ciebie pod uwagę . Przed dziećmi nie powinno się okazywać , że ma się odmienne zdanie na temat ich wychowania - ponieważ dziecko surowszego partnera zaczyna traktować oschlej , a manipuluje tego , który zawsze się ugina . Skoro wkurza Cie , ta sytuacja - to zacznij wspólnie z partnerem wprowadzić jakieś nowe zasady , których nie będą przekraczać Twoje dzieci . Pozdrawiam

Po likwidacji mojego zakładu szukałam jakiejś roboty, ale nie wychodziło…Więc machnęłam ręką, tym bardziej że mąż ciągle obiecywał zatrudnić mnie u siebie w biurze, kiedy tylko jego pracownica przejdzie na emeryturę. Pieniędzy mi nie brakowało i gdyby nie nuda, w sumie byłabym zadowolona.

Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Mam taki problem. Mój partner jest trochę zbyt krytyczny wobec mnie. W moim odczuciu oczywiście. Często mnie poprawia, doradza mi coś, zwraca często uwagę na sprawy, które nie są dla mnie istotne, bo sama nie zwracam na nie uwagi albo robię coś inaczej. Próbuje narzucać mi swoje pomysły. Generalnie są one rozsądne ale dotyczą drobiazgów. Jednak coraz gorzej się z tym czuję. Jak sobie z tym radzić? Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Basia K.: Mam taki problem. Mój partner jest trochę zbyt krytyczny wobec mnie. W moim odczuciu oczywiście. Często mnie poprawia, doradza mi coś, zwraca często uwagę na sprawy, które nie są dla mnie istotne, bo sama nie zwracam na nie uwagi albo robię coś inaczej. Próbuje narzucać mi swoje pomysły. Generalnie są one rozsądne ale dotyczą drobiazgów. Jednak coraz gorzej się z tym czuję. Jak sobie z tym radzić? A mówiłaś mu o tym, co czujesz w związku z jego krytycznymi uwagami? Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Gośka J.: Basia K.: Mam taki problem. Mój partner jest trochę zbyt krytyczny wobec mnie. W moim odczuciu oczywiście. Często mnie poprawia, doradza mi coś, zwraca często uwagę na sprawy, które nie są dla mnie istotne, bo sama nie zwracam na nie uwagi albo robię coś inaczej. Próbuje narzucać mi swoje pomysły. Generalnie są one rozsądne ale dotyczą drobiazgów. Jednak coraz gorzej się z tym czuję. Jak sobie z tym radzić? A mówiłaś mu o tym, co czujesz w związku z jego krytycznymi uwagami?tak, mówiłam ale on się zdziwił, że tak jego uwagi odbieram, bo on chce pomóc, w swoim odczuciu ma dobre intencje; wręcz zrobiło mu się przykro, że odbieram jego słowa jako ocenę i krytykę Beata B. właściciel, Beata Brzezicka. Biuro Brzeziccy Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania OK, chłopak się zdziwił i co zrobił? Nadal to samo? A Ty sama: czy nie możesz podzielić sobie tematów krytyki wg. stopnia ważności? 1. Takie, z którymi musisz się zgodzić i tak naprawdę dobrze by było żebyś coś z nimi zrobiła dla własnego, lepszego funkcjonowania z ludźmi. 2. Takie, które podlegają negocjacji. 3. Twoje prywatne tabu, Twoje granice, których nie powinno się przekraczać. Z każdą z tych grup zupełnie inaczej się pracuje. Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Ja, podejrzewam że twój chłopak nie rozumie tego że ty chcesz się tylko niego prawdopodobnie jesteś problemem do rozwiązania. W tym sensie że mówisz Jemu coś o to odbiera jako zapytanie o rade, której prośbę o rozwiązanie problemu. Bo inaczej byś o tym nie mówiła. Jeśli dla Ciebie coś jest drobiazgiem, dla niego niekoniecznie. Może przedyskutujcie to co jest naprawdę w życiu ważne ,a co jest tylko drobiazgiem? Ewa S. patrzę, słucham,myślę... Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Basia K.: Mam taki problem. Mój partner jest trochę zbyt krytyczny wobec mnie. W moim odczuciu oczywiście. Często mnie poprawia, doradza mi coś, zwraca często uwagę na sprawy, które nie są dla mnie istotne, bo sama nie zwracam na nie uwagi albo robię coś inaczej. Próbuje narzucać mi swoje pomysły. Generalnie są one rozsądne ale dotyczą drobiazgów. Jednak coraz gorzej się z tym czuję. Jak sobie z tym radzić? A możesz podać przykład takiej sytuacji, w której ostatnio się źle poczułaś (jak konkretnie? jakie emocje i myśli sie pojawiły u Ciebie?) Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Beata B.: OK, chłopak się zdziwił i co zrobił? Nadal to samo?długo rozmawialiśmy, próbował wyjaśnić swoje intencje, ja opowiedziałam jak się czuję, na co zrobiło mu się przykro, że tak to odbieram, mówił, że sobie coś dorabiam, itp, ale potem stara się być delikatniejszy, usprawiedliwiać się, tłumaczyć intencje, na bieżąco,A Ty sama: czy nie możesz podzielić sobie tematów krytyki wg. stopnia ważności? 1. Takie, z którymi musisz się zgodzić i tak naprawdę dobrze by było żebyś coś z nimi zrobiła dla własnego, lepszego funkcjonowania z rzeczy wzięłam od uwagę, np żeby zakrywać jedzenie w lodówce, chować do worków itp;2. Takie, które podlegają mnie na kupienie okularów, wiem, że przydałyby mi się, ale nie mam kasy, kupię jak ją będę mieć3. Twoje prywatne tabu, Twoje granice, których nie powinno się przekraczać. Z każdą z tych grup zupełnie inaczej się jednak boję się, że jak mnie teraz tak przestawia i poprawia to co będzie dalej, gdy będą nas wiązać ważniejsze sprawy typu dzieci itp? Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Radosław Kowalczyk: Ja, podejrzewam że twój chłopak nie rozumie tego że ty chcesz się tylko niego prawdopodobnie jesteś problemem do rozwiązania. W tym sensie że mówisz Jemu coś o to odbiera jako zapytanie o rade, której prośbę o rozwiązanie problemu. Bo inaczej byś o tym nie w tym jest, zwłaszcza, że jest troskliwy i uważny ogólnie; ja się przez całe życie nauczyłam radzić sobie sama, bo zawsze byłam sama, a teraz taką ingerencje w moje życie ciężko mi znieść;Jeśli dla Ciebie coś jest drobiazgiem, dla niego niekoniecznie. Może przedyskutujcie to co jest naprawdę w życiu ważne ,a co jest tylko drobiazgiem?dobry pomysł Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Ewa S.: Basia K.: Mam taki problem. Mój partner jest trochę zbyt krytyczny wobec mnie. W moim odczuciu oczywiście. Często mnie poprawia, doradza mi coś, zwraca często uwagę na sprawy, które nie są dla mnie istotne, bo sama nie zwracam na nie uwagi albo robię coś inaczej. Próbuje narzucać mi swoje pomysły. Generalnie są one rozsądne ale dotyczą drobiazgów. Jednak coraz gorzej się z tym czuję. Jak sobie z tym radzić? A możesz podać przykład takiej sytuacji, w której ostatnio się źle poczułaś (jak konkretnie? jakie emocje i myśli sie pojawiły u Ciebie?)zapisaliśmy się na kurs tańca, jesteśmy początkujący więc oboje popełniamy błędy ale on ciągle mnie poucza co mam robić inaczej, nie zawsze ma rację, ale złości mnie to, że czepia się mnie, moich niedociągnięć, skupia na tym co ja źle robię, a nie na sobie; co czuję złość, bunt, smutek, jestem coraz bardziej spięta i zestresowana, czuję do niego dystans, niechęć Beata B. właściciel, Beata Brzezicka. Biuro Brzeziccy Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Basia K.: generalnie jednak boję się, że jak mnie teraz tak przestawia i poprawia to co będzie dalej, gdy będą nas wiązać ważniejsze sprawy typu dzieci itp?Czy czujesz, że taki lęk może być nadmierny i nieuzasadniony? Czyli trochę dziecęcy i naiwny, gdyż połączony nieświadomie z lękiem przed nieakceptacją, odrzuceniem. I powodujący albo chęć "obrażenia" się i na złość babci odmrożenia sobie gardła, albo przeciwnie - pomysł żeby zmienić się tak, aby zaznać akceptacji. Popatrz na to inaczej: wszystko co widzisz, czego doświadczasz jakoś Cię zmienia. Nawet głupie reklamy, moda, albo oglądane filmy.. A jednak nie wpadasz na pomysł, że modne ciuchy Cię "nieakceptują" i dla nich musisz zmienić swoje postrzeganie estetyki prawda? Witaj w dorosłym zyciu!:)) Po prostu trzeba przestać się bać, że zmiany, które i tak i tak w Tobie występują spowodują że "znikniesz" i będziesz inną osobą. Ulży Ci, jak przestaniesz utożsamiać nieakceptację z naturalnym wpływaniem na siebie ludzi nawzajem. Jeśli potrafi Cię wyprowadzić z równowagi coś, czego nie lubisz, uznajesz za niefajne, to zrozum, że inni są tacy sami i też mają prawo do nielubienia czegoś. Związek polega między innymi na umiejętności ustępowania. To jest dobra wartość mieć od kogo czerpać motywację do zmieniania swoich nawyków i uczenia się. Ewa S. patrzę, słucham,myślę... Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Basia K.: zapisaliśmy się na kurs tańca, jesteśmy początkujący więc oboje popełniamy błędy ale on ciągle mnie poucza co mam robić inaczej, nie zawsze ma rację, ale złości mnie to, że czepia się mnie, moich niedociągnięć, skupia na tym co ja źle robię, a nie na sobie; co czuję złość, bunt, smutek, jestem coraz bardziej spięta i zestresowana, czuję do niego dystans, niechęć Czy wygląda to tak,ze twój chłopak mówi do ciebie coś w stylu: "Basiu,jedzenie w lodówce trzeba chować do woreczków." lub "Basia, znowu nie włożyłaś jedzenia do woreczków." albo "Dlaczego ty nie chowasz jedzenia do woreczków,przecież wysycha!" Mieszkacie razem? Od jak dawna jesteście parą? Jaka jest różnica wieku miedzy wami? Jak często zdarzają się takie uwagi? Czy było tak od początku?Ewa S. edytował(a) ten post dnia o godzinie 10:34 Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Beata B.: Basia K.: generalnie jednak boję się, że jak mnie teraz tak przestawia i poprawia to co będzie dalej, gdy będą nas wiązać ważniejsze sprawy typu dzieci itp?Czy czujesz, że taki lęk może być nadmierny i nieuzasadniony? Czyli trochę dziecęcy i naiwny, gdyż połączony nieświadomie z lękiem przed nieakceptacją, odrzuceniem. I powodujący albo chęć "obrażenia" się i na złość babci odmrożenia sobie gardła, albo przeciwnie - pomysł żeby zmienić się tak, aby zaznać w tym jest, lęk często jest nieuzasadniony; niewątpliwie wynika z jakiś doświadczeń wcześniejszych, pewnie z dzieciństwa; ja generalnie boję się odrzucenia, a krytyka czyjaś kojarzy mi się z nieakceptacją, w dzieciństwie nauczyłam się dwóch sposobów reagowania: albo bunt albo zbytnia uległość dla świętego spokoju; dlatego teraz próbuję zorientować się jakie są bardziej dojrzałe metody radzenia sobie z czyjąś krytyką i próbuję zrozumieć skąd takie emocje;Popatrz na to inaczej: wszystko co widzisz, czego doświadczasz jakoś Cię zmienia. Nawet głupie reklamy, moda, albo oglądane filmy.. A jednak nie wpadasz na pomysł, że modne ciuchy Cię "nieakceptują" i dla nich musisz zmienić swoje postrzeganie estetyki prawda?czasami wkurza mnie, gdy ktoś chce wpłynąć na mnie, np projektanci mody, twórcy reklam, ale o ile obcych mogę ignorować i się nimi nie przejmować o tyle od bliskiej osoby, która mówi, że kocha oczekuję akceptacji;Witaj w dorosłym zyciu!:)) Po prostu trzeba przestać się bać, że zmiany, które i tak i tak w Tobie występują spowodują że "znikniesz" i będziesz inną osobą. tak się może stać, Ulży Ci, jak przestaniesz utożsamiać nieakceptację z naturalnym wpływaniem na siebie ludzi nawzajem. Jeśli potrafi Cię wyprowadzić z równowagi coś, czego nie lubisz, uznajesz za niefajne, to zrozum, że inni są tacy sami i też mają prawo do nielubienia teoretycznie, ale czuję się z tym źle;Związek polega między innymi na umiejętności ustępowania. To jest dobra wartość mieć od kogo czerpać motywację do zmieniania swoich nawyków i uczenia prawda, ale boję się, że ktoś mnie będzie chciał przerobić na swoją modłę, że nie będę mogła być sobą Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Ewa S.: Basia K.: zapisaliśmy się na kurs tańca, jesteśmy początkujący więc oboje popełniamy błędy ale on ciągle mnie poucza co mam robić inaczej, nie zawsze ma rację, ale złości mnie to, że czepia się mnie, moich niedociągnięć, skupia na tym co ja źle robię, a nie na sobie; co czuję złość, bunt, smutek, jestem coraz bardziej spięta i zestresowana, czuję do niego dystans, niechęć Czy wygląda to tak,ze twój chłopak mówi do ciebie coś w stylu: "Basiu,jedzenie w lodówce trzeba chować do woreczków." lub "Basia, znowu nie włożyłaś jedzenia do woreczków." albo "Dlaczego ty nie chowasz jedzenia do woreczków,przecież wysycha!"różnie, ale wszystkie te zdaniaMieszkacie razem?nieOd jak dawna jesteście parą?od trzech miesięcyJaka jest różnica wieku miedzy wami?ja mam 36 lat on 40Jak często zdarzają się takie uwagi?częstoCzy było tak od początku?właściwie tak Beata B. właściciel, Beata Brzezicka. Biuro Brzeziccy Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Basia K.: coś w tym jest, lęk często jest nieuzasadniony; niewątpliwie wynika z jakiś doświadczeń wcześniejszych, pewnie z dzieciństwa; ja generalnie boję się odrzucenia, a krytyka czyjaś kojarzy mi się z nieakceptacją, w dzieciństwie nauczyłam się dwóch sposobów reagowania: albo bunt albo zbytnia uległość dla świętego spokoju; dlatego teraz próbuję zorientować się jakie są bardziej dojrzałe metody radzenia sobie z czyjąś krytyką i próbuję zrozumieć skąd takie emocje;Z automatyzmu. Reagowanie emocjami bez relfeksji, czy aby na pewno ktoś chciał zrobić nam przykrość, czy to my nainterpretujemy sytuację jest takim właśnie automatyzmem. Dorośle jest przemyśleć czego my oczekujemy, nazywać to wyraźnie acz nieagresywnie i być w pełni świadomym czym się mogą skończyć nasze działania. Czyli wiedzieć, że to nie "oni" nam coś robią, tylko my odbieramy to co chcemy wkurza mnie, gdy ktoś chce wpłynąć na mnie, np projektanci mody, twórcy reklam, ale o ile obcych mogę ignorować i się nimi nie przejmować o tyle od bliskiej osoby, która mówi, że kocha oczekuję akceptacji;No ale dlaczego? Czy bliska osoba nie jest mimo wszystko odrębną, "obcą" jednostką?Witaj w dorosłym zyciu!:)) Po prostu trzeba przestać się bać, że zmiany, które i tak i tak w Tobie występują spowodują że "znikniesz" i będziesz inną osobą. tak się może stać, Nie. To niemożliwe!:))) Przypomnij sobie siebie sprzed lat, jakieś swoje własne myślenie, które dziś uznajesz za śmieszne... Czy przestałaś kiedykolwiek być "sobą", choć kiedyś myślałaś inaczej? Inaczej działałaś?wiem teoretycznie, ale czuję się z tym źle;No to oznacza, że muszę napisać Ci coś najbanalniejszego pod słońcem: musisz popracować nad akceptacją siebie. Beata B. właściciel, Beata Brzezicka. Biuro Brzeziccy Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania dubel.:)Beata B. edytował(a) ten post dnia o godzinie 11:17 Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Ludzie mają różne charaktery. Może dla Twojego partnera takie rzeczy są naturalne i on nie widzi w nich nic dziwnego. Nie przychodzi mu na myśl, że dla Ciebie to są szczegóły, które nie mają większego znaczenia i że jego przywiązywanie wagi odbierasz jako krytykę. To są takie drobne nieporozumienia związkowe, które przy odrobinie chęci da się modyfikować. Po prostu powiedz mu, że dla Ciebie to nie jest tak istotne. Jeśli on chce zrobić coś inaczej to w swoim zakresie niech sobie pakuje coś tam w woreczki. Może jest to troszkę irytujące, że ktoś chodzi i poprawia, ale myślę, że jest to kwestia wzajemnej akceptacji. Ja wychodzę z założenia, że ja robię tak jak mi wygodnie a jeśli Ty masz inną koncepcję to sobie rób po swojemu. Póki to są małe rzeczy to nie ma problemu. Gorzej, jeśli chodzi o sprawy bardziej poważne i istotne jak wychowywanie dzieci itp...Myślę, że na tym etapie warto pogadać i wyjaśnić swoje oczekiwania i swoje podejście do pewnych spraw. Zróbcie to teraz, by, jak piszesz, w przyszłości nie dochodziło do poważniejszych różnic. Napisałaś, że albo reagowałaś buntem albo totalnym przyzwoleniem dla świętego spokoju. To generuje trudności w życiu dorosłym, kiedy trzeba wypośrodkować. Musisz się tego nauczyć od podstaw. Jest to do zrobienia. Jeśli ma się chęci to można nad tym pracować. Masz chęci i widzisz problem a to dużo. Teraz wystarczy uważnie samej sobie się przyglądać. Mi się tak troszkę wydaje też, że jesteś odrobinę przeczulona? Popracuj nad tym. Twój partner na pewno nie robi tego, by Ci zrobić na złość. Dla niego to naturalne, dla Ciebie to krytyka. Może warto spojrzeć na to bez emocji i zastanowić się, czy w danej sytuacji nie reagujesz zbytnim przeczuleniem. Po prostu rób analizy konkretnych sytuacji. Pisz sobie jak i kiedy zareagowałaś i przeanalizuj, czy mogłaś zareagować inaczej. Każdy czasem reaguje impulsywnie, bo jesteśmy ludźmi. Są rzeczy, które wywołują u nas takie reakcje, jeśli sprawy nas dotykają osobiście, jeśli mamy złe doświadczenia itd...Nie trzeba się biczować. Po prostu zaobserwuj swoje reakcje i przemyśl, czy można by było to rozegrać J. edytował(a) ten post dnia o godzinie 11:29 Ewa S. patrzę, słucham,myślę... Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Dla mnie twoje odczucia i obawy (w kontekście opisanej przez ciebie sytuacji) sa jak najbardziej uzasadnione. Męzczyzna z którym jesteś w bliskiej relacji od zaledwie 3 miesiecy instruuje cię w co i jak masz robić, jak układać w lodowce?? To wyglada mi na ralcje tatusia z córeczką, a nie dwojaga doroslych osób. Co robić? Mozesz spróbowac konkretnie i spokojnie stwiac mu granice,mowic ,ze ci to (co konkretnie) nie odpowiada i cie irytuje oraz zniecheca,że nie lubisz być instruowana i poprawiana..etc..(nie wiem,co ty konkretnie myslisz i czujesz). Uczycie sie dopiero bycia ze sobą i mozliwe,ze sie wam uda dopasować, ale mozliwe tez ,ze ten 40 letni meżczyna ma tak utwalony przez całe swoje zycie zwyczaj "poprawiania i kontrolowania innych",ze sie to nie uda. Uważam,ze w kazdym zwiazku sa koniczne jakies ustepstwa,ale w granicach tego,co nie powoduje zaprzeczania smej sobie (temu, co myslisz, czujesz, potrzebujesz)i krzywdzenia samej siebie, w zamian za akceptację. Wątek terapeutyczny dla Ciebie,to rozwijanie poczucia własnej wartosci i akceptacji-w S. edytował(a) ten post dnia o godzinie 11:48 Beata B. właściciel, Beata Brzezicka. Biuro Brzeziccy Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Skoro już się zdarzył dubel, to niech będzie coś warościowszego, niż uśmieszek!:))) Otóż w dzisiejszych czasach panuje dosyć powszechne przekonanie, że miłość jest wartościowa, kiedy jest bezinteresowna i bezwarunkowa. W pogoni za byciem szczęśliwym dzisiejszy człowiek nie chce przyjąć do wiadomości, że nieszczęście jest z nim nierozerwalnie związane. Tak samo jak życie nie istnieje bez śmierci. Na początku znajomości musicie się "zetrzeć", "powalczyć" ze sobą, ustanowić swoje granice, aby potem je przesuwać w inne miejsca. To po prostu nieprawda, że może istnieć miłość tak wzniosła i piękna żeby była jednocześnie "nieniszcząca" non-stop. Miłość jest właśnie tym, co niszcząc jedną jakość buduje zupełnie nową, inną jakość. Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Z automatyzmu. Reagowanie emocjami bez relfeksji, czy aby na pewno ktoś chciał zrobić nam przykrość, czy to my nainterpretujemy sytuację jest takim właśnie automatyzmem. Dorośle jest przemyśleć czego my oczekujemy, nazywać to wyraźnie acz nieagresywnie i być w pełni świadomym czym się mogą skończyć nasze działania. Czyli wiedzieć, że to nie "oni" nam coś robią, tylko my odbieramy to co chcemy sięczasami wkurza mnie, gdy ktoś chce wpłynąć na mnie, np projektanci mody, twórcy reklam, ale o ile obcych mogę ignorować i się nimi nie przejmować o tyle od bliskiej osoby, która mówi, że kocha oczekuję akceptacji;No ale dlaczego? Czy bliska osoba nie jest mimo wszystko odrębną, "obcą" jednostką?owszem jest odrębną jednostką ale gdy mnie ciągle poprawia to znaczy, że nie jestem taka jaką by chciała mnie widzieć czyli mnie nie akceptuje taką jaka jestem w moim odbiorze;Witaj w dorosłym zyciu!:)) Po prostu trzeba przestać się bać, że zmiany, które i tak i tak w Tobie występują spowodują że "znikniesz" i będziesz inną osobą. tak się może stać, Nie. To niemożliwe!:))) Przypomnij sobie siebie sprzed lat, jakieś swoje własne myślenie, które dziś uznajesz za śmieszne... Czy przestałaś kiedykolwiek być "sobą", choć kiedyś myślałaś inaczej? Inaczej działałaś?nie przestałam być sobą dlatego, że myślałam inaczej czy byłam inna, ale nie zawsze byłam sobą, traciłam siebie gdy zbyt dostosowywałam się do oczekiwań innych;wiem teoretycznie, ale czuję się z tym źle;No to oznacza, że muszę napisać Ci coś najbanalniejszego pod słońcem: musisz popracować nad akceptacją siebie, podoba mi się to jak żyję, kim jestem, oczywiście mam świadomość swoich wad i zalet, ale ogólnie lubię siebie, dlatego trudno mi uznać zasadność czyichś oczekiwań abym robiła coś inaczej Temat: zbytnia krytyka mojego zachowania Gośka J.: Ludzie mają różne charaktery. Może dla Twojego partnera takie rzeczy są naturalne i on nie widzi w nich nic dziwnego. Nie przychodzi mu na myśl, że dla Ciebie to są szczegóły, które nie mają większego znaczenia i że jego przywiązywanie wagi odbierasz jako krytykę. To są takie drobne nieporozumienia związkowe, które przy odrobinie chęci da się modyfikować. Po prostu powiedz mu, że dla Ciebie to nie jest tak istotne. Jeśli on chce zrobić coś inaczej to w swoim zakresie niech sobie pakuje coś tam w woreczki. Może jest to troszkę irytujące, że ktoś chodzi i poprawia, ale myślę, że jest to kwestia wzajemnej akceptacji. Ja wychodzę z założenia, że ja robię tak jak mi wygodnie a jeśli Ty masz inną koncepcję to sobie rób po swojemu. Póki to są małe rzeczy to nie ma problemu. Gorzej, jeśli chodzi o sprawy bardziej poważne i istotne jak wychowywanie dzieci itp...Myślę, że na tym etapie warto pogadać i wyjaśnić swoje oczekiwania i swoje podejście do pewnych spraw. Zróbcie to teraz, by, jak piszesz, w przyszłości nie dochodziło do poważniejszych rację, powoli to robimy właśnie; stąd ten wątek abym zrozumiała jak inaczej można na to spojrzeć; Napisałaś, że albo reagowałaś buntem albo totalnym przyzwoleniem dla świętego spokoju. To generuje trudności w życiu dorosłym, kiedy trzeba wypośrodkować. Musisz się tego nauczyć od podstaw. Jest to do zrobienia. Jeśli ma się chęci to można nad tym pracować. Masz chęci i widzisz problem a to dużo. Teraz wystarczy uważnie samej sobie się właśnie wiedzieć jak można inaczej reagować na krytykę, jakie są inne możliwości; ignorowanie, dystansowanie się, obracanie wszystkiego w żart a może krytykowanie go również? te wszystkie metody nie są zgodne z moją naturą; uważam, że jak mnie ktoś o radę nie prosi to się nie narzucam z radami, nie wytykam ludziom ich błędów, chyba, że tego chcą albo mnie (albo innych) to ich zachowanie jakoś dotyka, rani;Mi się tak troszkę wydaje też, że jesteś odrobinę przeczulona? Popracuj nad tym. Twój partner na pewno nie robi tego, by Ci zrobić na złość. Dla niego to naturalne, dla Ciebie to krytyka. Może warto spojrzeć na to bez emocji i zastanowić się, czy w danej sytuacji nie reagujesz zbytnim przeczuleniem. Po prostu rób analizy konkretnych sytuacji. Pisz sobie jak i kiedy zareagowałaś i przeanalizuj, czy mogłaś zareagować pomysł zakładam, że czasami reaguję przesadnie, zastanawiam się skąd mi się to wzięło;Każdy czasem reaguje impulsywnie, bo jesteśmy ludźmi. Są rzeczy, które wywołują u nas takie reakcje, jeśli sprawy nas dotykają osobiście, jeśli mamy złe doświadczenia itd...Nie trzeba się biczować. Po prostu zaobserwuj swoje reakcje i przemyśl, czy można by było to rozegrać jak?
Przekonały się o tym rozmówczynie WP Kobieta, które od kilku lat zmagają się z nękaniem ze strony partnera. - Ciągle mnie nachodzi, straszy i wszczyna awantury. Nie wiem, co jeszcze może zrobić, boję się go - powiedziała Beata Ciszewska. Bywa tak, że po rozstaniu z partnerem ciężko zapomnieć o poprzedniej relacji. Nawigacja: Post: Czy u was też są sytuacje że wasz mąż jest bardzo zżyty ze swoją rodziną i często z nimi spędza czas? Rodzice po godzinach | 2019-06-23 14:57:46 Nasze forum dyskusyjne dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Nie trać czasu, zarejestruj się i zaloguj teraz! Zarejestruj się » Zaloguj się » Mama post napisany: 2019-06-23 14:57:46 Czy u was dziewczyny też jest taka sytuacja ze mąż bardzo dużo czasu poświęca swoim rodzicom? Czasem mam wrażenie że jest bardziej zżyty z nimi niż że mną często jeździ do nich pomaga przy domu, czasem zabiera córkę że sobą a czasem zostajemy same i niekiedy czuje się trochę odtracona tak jakby oni byli na 1 miejscu. On twierdzi że przesadzam Viki28 Mama post napisany: 2019-06-23 16:09:51 Mój mąż ma bardzo dobry kontakt ze swoimi jak i moimi rodzicami co mnie bardzo cieszy. Odwiedzamy jednych i drugich co tydzień. Nigdy nie było między nami nieporozumień z tego powodu. Nikt się nie wtrąca w nasze sprawy ani nie poucza. Zawsze możemy liczyć na ich pomoc i dobrą radę. Paulina Mama post napisany: 2019-06-23 16:19:20 Mój mąż ma dobre kontakty z naszymi dziećmi ale nie odczuwam nic takiego że czułabym się odtrącona z jego steony czy coś w tym rodzaju. Może warto o tym porozmawiać z mężem. Wyjaśnić sobie wszytko myślę że to jest najlepsze wyjście. anna936605 Mama post napisany: 2019-06-23 17:34:40 rozumiem ciebie doskonale też mam podobną sytuację. Narzeczony jest najstarszy z piątki braci i załatwia im wszystko za rodziców, za każdym razem odbiera z odworca chociaż rodzice mieszkają bliżej. Czasem mam wrażenie, że jak będę jechać na porodówkę to najpierw trzeba będzie odebrać brata z pkp. Mój mówi, że to mija i on już zaprzestaje tego typu sytuacjom, że przesadzam, bo ja jestem najważniejsza i oczekuje ode mnie żebym mu powiedziała wprost-nie jedź, zostań ze mną, pomóż mi. Tylko, że ja nie potrafie mu tego zabronić, sama mam starsze rodzeństwo, które ma już swoje rodziny i dla mnie i dla moich rodziców to logiczne, że małżeństwo to dwoje ludzi i nie można wiecznie zwalać się mu na głowe. kropa Mama post napisany: 2019-06-23 19:04:06 Mój Mąż jest bardzo rodzinny, ze względu na to że mieszkamy 200 km od domu rodzinnego, bardzo dużo wisi na telefonie, a jak jedziemy do rodziców to praktycznie o mnie zapomina i zajmuje się sprawami rodziców, braci i siostry, mam wrażenie że wszyscy coś od niego chcą. Jest to wkurzające nie powiem, ale z drugiej stronny rodzinny Mąż to skarb, po tym można poznać czy będzie dobrym Mężęm i Ojcem, jeśli dobrze traktuje swoją rodzinę to nas też będzie. Mama Zosi Mama post napisany: 2019-06-23 19:32:28 U nas nie ma tego problemu, z racji tego, iż mąż już nie ma rodziców. Z jednej strony to dobrze, że mąż troszczy się o swoich rodzicow-to dobrze o nim swiadczy. Ale jesli troche przesadnie duzo poswieca im czasu to tez nie za dobrze. Dobrze byloby jakies wyposrodkowanie znalezc, kompromis. Mlodamama92 Mama post napisany: 2019-06-23 19:36:25 Nie mam takiego problemu. Ma dobre kontakty z rodzina, ale jak juz gdzies jedzie to zabiera nas zazwyczaj ze sobą. No chyba ze jedzie do swojej mamy. Wtedy lepiej jak jedzie sam niz jakbysmy mieli jechac wszyscy, bo nie lubie tam przesiadywac. kropa Mama post napisany: 2019-06-23 23:42:04 Myślę że najgorzej jak Mąż jest jedynakiem, wtedy rodzice są skupieni na swoim synku i cieżko im odciąć pępowine. Mój Mąż ma czworo rodzeństwa więc nie jest osaczony przez rodziców, ich uwaga się rozkłada na wszystkie dzieci, jedyne co że rzadko jesteśmy w domach rodzinnych i jak już przyjedziemy to chcą go mieć tylko dla siebie, ale jestem w stanie przeżyć te kilka dni. Nie wyobrażam sobie jednak mieszkania w tym samym mieście. Juliankowy_swiat Blogerka post napisany: 2019-06-24 01:53:05 Mój mąż ma bardzo dobry kontakt z rodziną jeśli trzeba to pomaga, ale na każdym kroku pokazuje mi, że to my jesteśmy dla niego najważniejsi. Nie wyobrażam sobie życia w trójkącie Może porozmawiaj z nim, że pora przeciąć pępowinę? :P mamaskarbow Mama post napisany: 2019-06-24 02:04:38 Oczywiście że mam takie wrażenie. Mieszkamy z jego rodzicami i ja dość często o coś muszę się prosić i 3 dni a jego mama czy tata poprosza robi odrazu. I też mam wrażenie że rodzicom poświęca więcej czasu niż nam. Zgłoszenie postu do moderacji Pomóż nam zrozumieć, co się stało Krótko uzasadnij przyczynę zgłoszenia posta Zgłoszenie postu do moderacji Twoje zgłoszenie zostało przyjęte Nasi moderatorzy przyjrzą się zgłoszonej przez Ciebie sprawie Mąż przestał mnie pożądać, ale wciąż kochał - Sprawdzone. Mąż przestał mnie pożądać. Zastanawiałam się, kim dla niego byłam "Mój mąż unikał seksu, więc czułam się zaniedbywana. Czy to usprawiedliwia zdradę?" "Artur podejrzewał, że spotykam się z jego kolegą, ale o nic nie pytał. Toksyczny związek dotyczy – niestety – wielu z nas. Już w serialu „Seks w wielkim mieście” Samanta wygłasza przekonanie, że wystarczy jej jedno spojrzenie na przyjaciółkę, by wiedzieć, czy ta tkwi w toksycznym w związku. Sugeruje, że takie kobiety rzadko się uśmiechają, na twarzy mają wypisaną zgryzotę i nie potrafią przestać analizować swojej relacji ani w pełni cieszyć się spotykającymi je przyjemnościami. Rzeczywiście, trudno nie przyznać racji tej serialowej postaci i jest to pewna definicja toksycznego jednak same wkraczamy w toksyczny związek, nasza perspektywa ulega zniekształceniu i trzeźwa ocena sytuacji nie jest już taka prosta. Jesteśmy smutne, zestresowane, a nawet sfrustrowane i upokorzone, a jednocześnie usprawiedliwiamy przed sobą zachowanie partnera i staramy się naprawić związek. Specjalnie dla tych z Was, które czują się zagubione i nie potrafią już stwierdzić, czy ich relacja przechodzi zwyczajny kryzys, czy też coraz mocniej przekracza granice normalności, wymieniamy 15 symptomów, których nie powinny doświadczać kobiety trwające w zdrowych związkach! Mamy nadzieję, że tekst ten stanie się dla niektórych z Was pomocą w relacjach w toksycznym związek – 15 objawów, że tkwisz w niezdrowej relacjiToksyczny związek może przytrafić się każdej z nas. Wystarczy, że źle ulokujemy kiełkujące dopiero uczucie i będziemy kurczowo trzymać się pozytywnych stron budowanej relacji, przymykając oczy na wszystkie niepokojące sygnały, byle tylko nasza bajka nie skończyła się zbyt prędko… Oto 15 niezawodnych sygnałów1. Nie interesują Go Twoje sprawy, o ile nie są bezpośrednio związane z NimKiedy mówisz mu o swoich sukcesach i miłych wydarzeniach, jakie Cię spotkały, nigdy Ci nie gratuluje ani nawet nie okazuje, że cieszy się razem z Tobą. Masz raczej wrażenie, że odczuwa zazdrość i próbuje umniejszyć Twoje osiągnięcia. Podobnie przebiegają rozmowy o tym, co Cię ostatnio zmartwiło lub zdenerwowało. Niemiła atmosfera w pracy? Złośliwy i drwiący promotor na studiach? Zgubiony telefon i sprzedawczyni w piekarni, która wcisnęła Ci starą drożdżówkę? Te opowieści ani o jotę nie zmieniają wyrazu jego twarzy… To jedna z oznak, że to może być toksyczny związek…2. Wiecznie naprawiasz Jego błędy i wyciągasz Go z tarapatówTo oczywiste, że w związku trzeba się nawzajem wspierać i pomagać sobie w miarę możliwości. Nie oznacza to jednak, że Twój partner może wisieć na Tobie niczym małe dziecko na rodzicu i nieustannie wysługiwać się Tobą przy rozwiązywaniu problemów, w które wpakowało Go jego lenistwo lub arogancja. Pisanie podań o przedłużenie studiów, pożyczanie pieniędzy bez jakiejkolwiek gwarancji ich zwrotu, telefony z prośbą o sprawdzanie rozkładu pociągów czy autobusów, podwożenie samochodem z powodu złej pogody… Jeśli z zawodu nie jesteś osobistą asystentką tego typu usługi powinny być Ci obce a ty powinnaś się zastanowić, czy ten typ aktywności nie kreuje Waszego toksycznego On Cię kontrolujePrzyłapałaś go na grzebaniu w Twoim telefonie, torebce lub osobistym notesie? Zdarza mu się zaglądać na Twoje konta w portalach społecznościowych i podsłuchiwać rozmowy z koleżankami? A może włamuje się do Twojego laptopa lub na maila, za każdym razem trafnie odgadując hasło? Łamanie tajemnicy korespondencji i przekraczanie granic prywatności w ten sposób jest niedopuszczalne w zdrowym, normalnym związku!4. On przypisuje Ci własne cechy lub zachowaniaTwój partner nie zamierza się zatrudnić, bo woli oglądać telewizję albo grać na komputerze i żyć na Twój koszt, ale gdy próbujesz z nim o tym rozmawiać, wmawia Ci, że to Ty jesteś leniwa, a Twoja praca „nie jest nawet prawdziwą pracą”? A może wmawia Ci niezaradność, bałaganiarstwo lub skąpstwo, podczas gdy to on przejawia wszystkie wymienione cechy? Nie pozwól obracać kota ogonem i zrzucać na Ciebie winy za różne sytuacje! Jeśli doświadczyłaś opisanych tutaj sytuacji – możesz być pewna że to toksyczny związek! Pakuj się i czym prędzej Nigdy nie jest zadowolony z tego, co dla niego robiszWręczasz mu prezent, nad którym myślałaś dwa miesiące, a on ma minę jakby był niezadowolony? Dałaś mu w ramach niespodzianki bilet na koncert ulubionej kapeli, by zobaczyć, jak przyjmuje go jakby od zawsze mu się należał? Ugotowałaś obiad z wymyślnych składników, po które jechałaś na drugi koniec miasta, a on zjadł go, nie mówiąc ani słowa? Spójrzmy prawdzie w oczy – ten mężczyzna nie jest wart zachodu!6. Partner odciąga Cię od Twoich pasji i świadomie przeszkadza w samorealizacjiNiektórzy mężczyźni chcą być dla swoich kobiet całym światem i nie mogą pogodzić się z faktem, że one mają własne ambicje czy pasje, kształcą się i rozwijają bardziej od Nich. Umówmy się- to nie są szczerze kochający mężczyźni. Ograniczający Cię partner nie zastąpi Ci przyjemności ani dumy z tego, co udaje Ci się osiągnąć na interesującym Cię polu. Porzucając dla Niego swoje hobby, będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa, niespełniona, aż w końcu popadniesz w marazm, czując się jak zwierzątko zamknięte w małej klatce. 7. Nigdy nie wiesz, czy Twój partner dotrzyma danego Ci słowaSłyszysz od Niego pięknie brzmiące obietnice, ale podświadomie czujesz, że nie zamierza ich spełnić? Z jednej strony wiesz, że na coś się umówiliście i starasz uspokajać się tą myślą, z drugiej jednak wyczuwasz, że Jego intencje są inne niż twierdzi? Podobne wewnętrzne konflikty w normalnym związku po prostu nie mają miejsca!8. On próbuje kierować Twoim życiemTwój chłopak wmawia Ci, że powinnaś zmienić studia, pracę lub zerwać kontakty z koleżankami, których nie darzy sympatią? A może próbuje wpływać na to, na jaki kolor pomalujesz swoje mieszkanie, jaki makijaż nosisz i jak się ubierasz? Te zachowania powinny zapalić w Twojej głowie ostrzegawcze światło, a nawet włączyć prywatną syrenę alarmową. Jeżeli ktoś Cię kocha, „kupuje” Cię taką jaka jesteś, z Twym indywidualnym stylem bycia, sympatiami i Jego nastrój w kilka chwil zmienia się o 180 stopniNigdy nie wiesz, jaki On będzie miał humor, kiedy po pracy spotkacie się w domu? Stresujesz się już na samą myśl, że miałabyś powiedzieć mu o nieszczęśliwym wypadku, w wyniku którego stłukłaś flakonik z jego perfumami albo zgubiłaś Jego długopis? Wystarczy jeden telefon od matki, by zaczął na Ciebie wrzeszczeć bez powodu? Zostaw go zanim staniesz się Jego emocjonalnym „treningowym workiem”.10. Twój partner ma pretensje, że Wasz związek nie wygląda tak, jak w filmachNieustannie odnosisz wrażenie, że On jest Tobą rozczarowany? Zdarza mu się marudzić, że przygotowałaś „zwykły obiad”, nie masz na sobie drogiej bielizny, nie chodzisz na fitness na trampolinach, a na wakacje planujesz „tylko” wyjazd nad polskie morze? Jeżeli na każde z tych pytań odpowiedziałaś „tak”, wiedz, że masz do czynienia z rozkapryszonym małym chłopcem, który myli seriale, oglądane z piwem w ręku i psem ziewającym obok na kanapie, z To Ty wszystko organizujesz i załatwiaszJesteś świadoma, że jeśli sama nie zaplanujesz wakacyjnego wypadu, nigdzie nie pojedziecie, a gdy zapomnisz zapłacić rachunki za prąd natychmiast odetną Wam światło? Zadaj sobie pytanie, czy masz do czynienia z mężczyzną czy z dzieckiem, które adoptowałaś i przyjęłaś pod swój On spóźnia się na spotkania lub nagle je odwołujeNie wspominamy już nawet o sytuacji, w której Twój partner Cię wystawia. Zapamiętaj: mężczyzna, któremu zależy będzie w stanie przyjść na czas, choćby miał poruszyć niebo i ziemię!13. On daje Ci do zrozumienia, że wciąż szuka tej „jedynej”Zdarza Ci się słyszeć od niego sformułowania w rodzaju: „kocham Cię, ale nie jestem w Tobie zakochany”, „jestem z Tobą szczęśliwy, choć nie jesteś moim ideałem” albo sugestie, że ma „wiele innych opcji”? Jeżeli tak, jest to najlepszy znak, że siedzisz na „ławce rezerwowych” i że On zmyje się wkrótce po tym, gdy spotka kobietę, która lepiej wpisuje się w Jego On wciąż Cię poprawia, poucza i wyśmiewaCodziennie mówi Ci, że niepoprawnie odmieniasz wyrazy, wypomina, że się garbisz i powtarza, że kiepski z Ciebie kierowca? W sklepie śmieje się z Twoich wyborów i wskazuje, co byłoby lepszym zakupem? A może żartuje z Ciebie przy znajomych, opowiadając o Twoich wpadkach lub prezentuje Ci przy nich, jak zrobić coś w odpowiedni sposób? Zaufaj nam, ta relacja nie ma racji bytu. Ludzie, którzy się kochają nie dręczą partnerów nieustannymi uwagami i nie upokarzają ich w Przyłapujesz Go na kłamstwach i innych nieczystych zagraniach wobec znajomych, członków rodziny lub obcychZauważyłaś, że Twój partner okłamuje ojca, by tylko uniknąć niewygodnej rozmowy? Widziałaś, jak podkrada bratu pieniądze albo drobne przedmioty? A może byłaś świadkiem, jak bez powodu wykłócał się z kasjerką o rabat, który w rzeczywistości mu się nie należał? Nie łudź się, że te zachowania dotkną tylko Waszego otoczenia. Pewnego dnia to Ty staniesz się obiektem Jego czytając ten tekst wiele razy zdarzyło Ci się pokiwać głową, zastanów się, czy warto dłużej tkwić w związku, który już teraz zmierza w stronę katastrofy. Pamiętaj, że życie jest zbyt krótkie, by tracić czas dla kogoś, kto na Ciebie nie zasługuje.
Matka miała mnie gdzieś, a teraz mnie poucza na temat wychowania dzieci Zaloguj się, aby obserwowa ć Ciągle były jakieś problemy w związku z jej facetami, bo kilku miało zaburzenia
Głównym objawem tej choroby może być złość, o czym wie niewiele osób. Jeśli łapiesz się na tym, że dziecko wyprowadza cię z równowagi, codziennie krzyczysz i jesteś rozgniewana, żadne techniki radzenia sobie ze złością nie pomagają, być może dotyczy to ciebie. Poranek zaczynasz od krzyku na dziecko, które nie dość cicho, nie dość szybko, nie dość sprawnie rozpoczyna dzień. Po południu masz ochotę gryźć ze złości, która rozsadza cię od wewnątrz – ciągle ktoś czegoś od ciebie chce, ktoś wciąż płacze, coś stale wymaga zrobienia, a co z tobą? Może ty też czegoś chcesz, może ty też masz prawo do 5 minut dla siebie? Te pytania wypływają na powierzchnię wieczorem, kiedy odsyłasz dziecko do łóżka z zaciśniętymi w gniewie ustami, po tym, jak 500 razy musiałaś odpowiedzieć jeszcze na jego "mamo, mamusiu", napoić, nakarmić, mimo że wcześniej nie było przecież głodne, nie chciało mu się pić, nie musiało iść siusiu... Tym razem wrzeszczysz więc na męża, który nigdy nie jest wystarczająco zaangażowany, czuły i uważny. Co się stało z twoim życiem? Nie tak to miało przecież wyglądać! Nic nie działa na złość Starasz się. Obiecujesz sobie/dziecku/mężowi, że to się nie powtórzy, że będziesz bardziej cierpliwa, że nauczysz się panować nad złością. Czytasz wszystko, co jest do przeczytania na ten temat w internecie, kupujesz poradniki, łykasz walerianę, popijając ją melisą. Wychodzisz do innego pokoju, głęboko oddychasz, zamykasz się w łazience i gryziesz ręczniki, liczysz do 10, 30, 100. Wszystko na nic. Po pewnym czasie nie pamiętasz już, jak to było nie złościć się. Gniew czujesz stale. Twoje dziecko zaczyna się ciebie bać, twój mąż schodzi ci z drogi. To tylko potęguje złość, przecież nie jesteś potworem! Przy najbliższej okazji nie omieszkasz wykrzyczeć tego domownikom w twarz. Niech ten świat zniknie! W końcu czujesz, że nie dasz tak dłużej rady. Gdybyś tak mogła tylko położyć się i nie wstawać. Gdyby to wszystko mogło zniknąć. Tylko nic nie znika. Nic się nie zmienia. Wszystko jest bez sensu. Nie prosiłaś się o takie życie! Do tego te wyrzuty sumienia: kochasz swoje dziecko nad życie, chcesz dla niego jak najlepiej, a wiesz, że twoja złość je krzywdzi w niewyobrażalny sposób. Co dalej? Jak żyć? Dwa scenariusze życia W pierwszym scenariuszu nie robisz nic. Jesteś coraz bardziej zgorzkniała, coraz bardziej rozgniewana. Porozumiewasz się prawie wyłącznie krzykiem, czasami wrzeszczysz tak, że zdzierasz gardło. Dziecko coraz bardziej cię unika, w przyszłości będzie mieć masę problemów, słabą relację z tobą i mnóstwo uzasadnionego żalu. W drugim scenariuszu idziesz po pomoc. Psychoterapia. Psychiatra. Okazuje się, że ta złość była objawem depresji. Ale jak to? Czy depresja to nie leżenie w łóżku z nieumytymi włosami i próby samobójcze? Nie zawsze. Złość może maskować depresję. A ta może pojawić się przez życie w ciągłym stresie. Dopóki nie otrzymasz prawidłowej diagnozy, nie odczujesz ulgi. Jeśli lekarz przepisze ci leki, nie martw się. Każdego dnia będziesz widziała, że jest trochę lżej, trochę łatwiej... A w końcu (i to całkiem szybko!) zauważysz, że właśnie minął pierwszy od dawna dzień, w którym nie podniosłaś głosu. Złość będzie już pojawiać się tylko w uzasadnionych sytuacjach i nie będzie wymykać się spod kontroli. Odzyskasz dziecko. Męża. Życie. Jeśli więc czujesz, że pierwsza część tekstu jest o tobie, idź do specjalisty. Nie odkładaj tego na później. Zrób to dla siebie. Pewnie – zrobisz to też dla dziecka i męża, ale chwilowo masz chyba dosyć robienia wszystkiego dla innych, prawda? Dlatego zrób to dla siebie. Proszę. Depresja jest najgorsza przed diagnozą. Zobacz też: Jeszcze smutek, czy już depresja? Sprawdź, czy masz powód do niepokoju Skąd ta złość na dziecko i jak sobie z nią radzić? 5 ważnych zdań, które trzeba mówić dziecku
\n \n \nmąż ciągle mnie poucza
Song - Maine Poocha Kudrat SeFilm - ShukriyaSinger - Anuradha Paudwal, Kumar SanuLyricist - SameerMusic Director - Shekhar Ravjiani, Vishal DadlaniArtist - A #2 Zdecysowanie powinnas powiedziec tesciowej jasno i wyraznie ze nie zyczysz sobie takiego zachowania! Mi moja tez probowala wejsc na glowe z tym jak jej syn ma miec ze mna w domu ale nie ze mna te numery! Wybral mnie i ze mna zyje. Czasy mamy sie skonczyly. Kiedys pocalowalam go na co uslyszalam od niej "a ja?" Moja odpowedz byla krótka "Miała Mama juz swojs 5 minut, teraz moja kolej"! i od tego czasu mam swiety spokoj. #3 Witam drogie Panie. Mam pewien problem z teściową.. Otóż oboje z mężem przechodzimy kryzys.. Jakiś miesiąc temu ostro pokłóciłam się z teściową, ponieważ usłyszałam jak nastawia swojego syna przeciwko mnie.. Od tego momentu niby normalnie ze mną rozmawia, jednak widzę ze w obecności kogokolwiek zaczyna zagadywać abym poszła do pracy (jestem na urlopie wychowawczym) ona pracuje, jednak chciałaby opiekować się moim dzieckiem, ponieważ sama pragnęła córki, której nie było dane jej mieć i wyjechała za granicę, pozostawiając sowich dwóch synów pod opieka ojca (oczywiście w celach zarobkowych) Naopowiadała całej swojej rodzinie o mojej sytuacji z mężem i oczywiście o tym jaki on umęczony, a ja nic nie robię całymi dniami i nie chce przyprowadzać do niej dziecka na całe dnie, ani nie chce małej oddać do przedszkola (córka ma 2 lata). Co jakiś czas dostaje od niej smsy, w których poucza mnie jak powinnam wychowywać dziecko oraz ze powinno zostawać u niej na noc. Kiedy przyjeżdża rodzina męża (mieszkamy obok) ciągle słyszę pytania lub sugestie dotyczące pójścia małej do przedszkola lub tego jak to mała rzadko do nich przychodzi.. Nie da się już powoli tego wytrzymać, walczyć z każdym też nie można. Jest mi przykro że jako matka ogarniająca 200m2 domu, psa, dziecko i dorabiająca w domu chociaż te parę groszy jestem traktowana jak śmieć.. Teściowa nawet powiedziała ze powinnam pójść do psychologa.. Mój mąż przychodząc z pracy nie robi w domu już nic, nawet talerz trudno mu odłożyć czy skarpetki wrzucić do prania.. Czy ktoś ma podobnie ze teściowa utrudnia życie i nie rozumie ze każdy rodzic decyduje indywidualnie kiedy pośle swoją pociechę do przedszkola? Dodam że mam już dość takiego traktowania przez każdego członka jego rodziny, mąż i jego matka zrobili ze mnie potwora w oczach wszystkich.. Doszło do tego ze nawet nie chce wychodzić już z domu, choć przed zajściem w ciążę byłam bardzo aktywna, pracowałam po 12h, po porodzie przeszłam przez piekło depresji poporodowej, mąż odwiedzał mnie tylko w weekend, ponieważ pracował i budowal dom.. Może ja faktycznie jestem aż taka beznadziejna ale proszę o Waszą opinię, kobiet patrzących na to z boku. Może to zagmatwane i chaotyczne, ale w razie czego odpowiem na każde pytanie. Pozdrawiam. I absolutnie nie mysl ze problwm jest w Tobie. Rozmowa z mezem widze tez ze jest konieczna. #4 Też miałam problemy z teściową. Jak urodziłam syna, nie mogłam się z tą kobietą dogadać. Wszystko robiłam źle, źle karmiłam, źle trzymałam, źle ubierałam. Była bardzo zazdrosna o wnuka, do tego stopnia, że zaczęły się jej wizyty co dwa dni i siedziała od rana do wieczora i patrzyła jak mały śpi, jak przychodziliśmy do niej, to w drzwiach zabierała mi dziecko i nie chciała oddać nawet jak mały płakał, bo ona twierdziła, że lepiej się nim zajmie i czasem musiałam jej wyrywać małego z rąk. Zdarzało się, że w jej pracy opowiadała, że siedzę w domu i zamiast małemu ugotować obiad, to daję słoiczki, że niczego go nie uczę itd. Było tak do czasu, aż poziom mojego zdenerwowania przekroczył granicę i powiedziałam jej, że ona miała swoje 5 minut przy wychowaniu swoich dzieci, co i tak zostawia wiele do życzenia, a o moim dziecku decyduję ja sama i jeżeli coś jej się nie podoba, to jej problem. Foch był taki, że ok 2 miesiace się nie odzywała. Teraz jak widzę, że zaczyna znowu podważać moje zdanie, to ucinam krótko, że ma tak być i tyle. Wydaje mi się, że musisz stanowczo mówić teściowej jakie masz zdanie na dany temat, a jeżeli to nie pomoże, to ograniczyć z nią kontakt. Jak zacznie temat Twojej pracy, to mów, że jak przyjdzie czas to pójdziesz,tam samo jak córka do przedszkola. Co do spania u babci, też mam 2 latka w domu i dla mnie jeszcze jest za wcześnie, żeby spał czy u mojej mamy czy teściowej. Znam swoje dziecko i wiem, że jak obudzi się w nocy i zobaczy, że nie ma mnie czy męża, to będzie histeria dlatego też bym nie zostawiła. I ja przede wszystkim pogadała bym z mężem że jest już dużym chłopcem i nie powinien o wszystkich sprawach, które dotyczą Was informować mamusi, a teściowej bym zapytała jakim prawem rozpowiada całej rodzinne o Waszych problemach. #5 Teściową i jej zdaniem nie musisz się absolutnie przejmować, natomiast powinnaś wziąć pod uwagę zdanie swojego męża. Sama napisałaś „każdy rodzic decyduje indywidualnie, kiedy pośle pociechę do przedszkola” - No właśnie - nie powinnaś decydować indywidualnie, skoro wychowujecie dziecko wspólnie. Co do pytań o to, kiedy dziecko idzie do przedszkola, nie doszukuj się w tym szykanowania. Dla mnie to jest naturalne pytanie. #6 Teściową i jej zdaniem nie musisz się absolutnie przejmować, natomiast powinnaś wziąć pod uwagę zdanie swojego męża. Sama napisałaś „każdy rodzic decyduje indywidualnie, kiedy pośle pociechę do przedszkola” - No właśnie - nie powinnaś decydować indywidualnie, skoro wychowujecie dziecko wspólnie. Co do pytań o to, kiedy dziecko idzie do przedszkola, nie doszukuj się w tym szykanowania. Dla mnie to jest naturalne pytanie. Decyzja o tym, że idę na wychowawczy wyszła głównie od mojego męża, który uważa podobnie jak ja że dziecko powinno mieć dzieciństwo trochę dłużej niż dwa lata.. Po jakimś roku teściowa przybiegla do mnie z aferą że jej syn powiedział że to ja nie chciałam isc do pracy tylko na urlop wychowawczy.. Możliwe, że jestem przewrazliwiona odnośnie tych pytań, jednak widzę zdecydowana różnice w stosunkach jego rodziny i nigdy nikt nie zadawal takich pytań, ani nie mówil co chwile że mała jest idealnym materiałem na przedszkolaka #7 Też miałam problemy z teściową. Jak urodziłam syna, nie mogłam się z tą kobietą dogadać. Wszystko robiłam źle, źle karmiłam, źle trzymałam, źle ubierałam. Była bardzo zazdrosna o wnuka, do tego stopnia, że zaczęły się jej wizyty co dwa dni i siedziała od rana do wieczora i patrzyła jak mały śpi, jak przychodziliśmy do niej, to w drzwiach zabierała mi dziecko i nie chciała oddać nawet jak mały płakał, bo ona twierdziła, że lepiej się nim zajmie i czasem musiałam jej wyrywać małego z rąk. Zdarzało się, że w jej pracy opowiadała, że siedzę w domu i zamiast małemu ugotować obiad, to daję słoiczki, że niczego go nie uczę itd. Było tak do czasu, aż poziom mojego zdenerwowania przekroczył granicę i powiedziałam jej, że ona miała swoje 5 minut przy wychowaniu swoich dzieci, co i tak zostawia wiele do życzenia, a o moim dziecku decyduję ja sama i jeżeli coś jej się nie podoba, to jej problem. Foch był taki, że ok 2 miesiace się nie odzywała. Teraz jak widzę, że zaczyna znowu podważać moje zdanie, to ucinam krótko, że ma tak być i tyle. Wydaje mi się, że musisz stanowczo mówić teściowej jakie masz zdanie na dany temat, a jeżeli to nie pomoże, to ograniczyć z nią kontakt. Jak zacznie temat Twojej pracy, to mów, że jak przyjdzie czas to pójdziesz,tam samo jak córka do przedszkola. Co do spania u babci, też mam 2 latka w domu i dla mnie jeszcze jest za wcześnie, żeby spał czy u mojej mamy czy teściowej. Znam swoje dziecko i wiem, że jak obudzi się w nocy i zobaczy, że nie ma mnie czy męża, to będzie histeria dlatego też bym nie zostawiła. I ja przede wszystkim pogadała bym z mężem że jest już dużym chłopcem i nie powinien o wszystkich sprawach, które dotyczą Was informować mamusi, a teściowej bym zapytała jakim prawem rozpowiada całej rodzinne o Waszych problemach. Niestety, taka rozmowa z jego rodziną nie wchodzi w grę, gdyż każdy z nich wypiera się że nic nikomu nie mówił i od razu dodaja że jestem stuknięta i powinnam się leczyć. Nawet kiedy usłyszę fragment rozmowy wszystkiego się wypierają.. Mój mąż przy swojej mamie już nie raz wyparł się tego co mówił, kiedy byliśmy sami.. #8 I absolutnie nie mysl ze problwm jest w Tobie. Rozmowa z mezem widze tez ze jest konieczna. Poszliśmy nawet na terapię, oczywiście mama podpowiedziala mu takie rozwiązanie sugerując że problem jest we mnie. Przez dwa tygodnie było super, a później wszystko wróciło, ponieważ tesciowa pozalila się synowi że boi się przyjść do swojej wnuczki i mężowi zrobiło się jej żal i zrobił wielką awanturę "co ja robię jego mamie" Zawsze jestem miła i grzeczna i staram sie z nią rozmawiać, raz zdarzyło mi się z nią pokłócić więc ten tekst był raczej po to żeby zburzyć sielankę, ponieważ teściowa przychodzi kiedy chce i wychodzi jak do siebie i nigdy nie robiłam o to problemów reklama reklama #10 Witam drogie Panie. Mam pewien problem z teściową.. Otóż oboje z mężem przechodzimy kryzys.. Jakiś miesiąc temu ostro pokłóciłam się z teściową, ponieważ usłyszałam jak nastawia swojego syna przeciwko mnie.. Od tego momentu niby normalnie ze mną rozmawia, jednak widzę ze w obecności kogokolwiek zaczyna zagadywać abym poszła do pracy (jestem na urlopie wychowawczym) ona pracuje, jednak chciałaby opiekować się moim dzieckiem, ponieważ sama pragnęła córki, której nie było dane jej mieć i wyjechała za granicę, pozostawiając sowich dwóch synów pod opieka ojca (oczywiście w celach zarobkowych) Naopowiadała całej swojej rodzinie o mojej sytuacji z mężem i oczywiście o tym jaki on umęczony, a ja nic nie robię całymi dniami i nie chce przyprowadzać do niej dziecka na całe dnie, ani nie chce małej oddać do przedszkola (córka ma 2 lata). Co jakiś czas dostaje od niej smsy, w których poucza mnie jak powinnam wychowywać dziecko oraz ze powinno zostawać u niej na noc. Kiedy przyjeżdża rodzina męża (mieszkamy obok) ciągle słyszę pytania lub sugestie dotyczące pójścia małej do przedszkola lub tego jak to mała rzadko do nich przychodzi.. Nie da się już powoli tego wytrzymać, walczyć z każdym też nie można. Jest mi przykro że jako matka ogarniająca 200m2 domu, psa, dziecko i dorabiająca w domu chociaż te parę groszy jestem traktowana jak śmieć.. Teściowa nawet powiedziała ze powinnam pójść do psychologa.. Mój mąż przychodząc z pracy nie robi w domu już nic, nawet talerz trudno mu odłożyć czy skarpetki wrzucić do prania.. Czy ktoś ma podobnie ze teściowa utrudnia życie i nie rozumie ze każdy rodzic decyduje indywidualnie kiedy pośle swoją pociechę do przedszkola? Dodam że mam już dość takiego traktowania przez każdego członka jego rodziny, mąż i jego matka zrobili ze mnie potwora w oczach wszystkich.. Doszło do tego ze nawet nie chce wychodzić już z domu, choć przed zajściem w ciążę byłam bardzo aktywna, pracowałam po 12h, po porodzie przeszłam przez piekło depresji poporodowej, mąż odwiedzał mnie tylko w weekend, ponieważ pracował i budowal dom.. Może ja faktycznie jestem aż taka beznadziejna ale proszę o Waszą opinię, kobiet patrzących na to z boku. Może to zagmatwane i chaotyczne, ale w razie czego odpowiem na każde pytanie. Pozdrawiam. Myślę , że problem w dużej mierze nie tkwi w teściowej tylko w twoim mężu bo to taki osobnik który " bardzo kocha mamę i ona ma duży wpływ na niego " . Coż mogę Ci doradzić porozmawiaj z mężem szczerze. Nie o tym czy teściowa ma rację czy nie bo jeśli będziesz napierać na temat" teściowa zła ja dobra" to zawsze mąż będzie między młotem a kowadłem. Zapytaj go po prostu czy uważa , że powinnaś iść do pracy a dziecko do przedszkola. Jeśli powie , że nie to temat uznaj za zamknięty . I jeśli teściowa jeszcze raz powie o przdszkolaku idealnym to powiedz , że ustaliłaś z mężem , że dziecko zostaje przez np rok w domu i tyle. Wszystkie przytyki puszczaj mimo uszu. Też mam taką teściowa ona po prostu uwielbia mi "dowalić". Ale ja przestałam się tym przejmować i "zabijam" ją moja dobrocią . Też strzelam jej przytykami ale zawsze z uśmiechem na twarzy jak ona to robi. Po 9 latach związku uwierz wygrałam ta walkę z teściową. Tolerujemy się nawet lubimy i co ważne nawet jak próbuję narzucić swoje zdanie mówię , że przemyśle to z mężem a robię zawsze tak jak chce i ona musi to zaakceptować. Maine Puchha Chand Se (मैने पूछा चांद से) song from Maine Puchha Chand Se - Single free mp3 download online on Gaana.com. Listen offline to Maine Puchha Chand Se (मैने पूछा चांद से) song by Rahul Vaidya.
"Mój mąż powiedział, że się zakochał. Płakałam, tłumaczyłam mu, że robi błąd, nie słuchał. Pomogła mi teściowa. Wzięła go na rozmowę i powiedziała mu coś ważnego. Ocaliła moje małżeństwo" - mówi mi Hanna. Stary dowcip mówi, że teściowa powinna mieć dwa zęby: jeden, żeby otwierać nim piwo, a drugi - żeby bolał. Zgodnie z innym kawałem kryzysom w związku zawsze winne są w równym stopniu dwie osoby: żona oraz teściowa. W tych wytworach czarnego humoru zapisano obraz teściowych powszechny u znacznej części społeczeństwa: zgodnie z "tradycyjnym" przekazem teściowa to osoba wredna, wtrącająca się w życie młodego małżeństwa, a także niesłychanie zaborcza. Na szczęście jednak rzeczywistość często wygląda zupełnie inaczej. W Dniu Teściowej postanowiłam oddać głos tym, którzy z matką swojego współmałżonka mają bliską, wartościową relację. Poznajmy ich opowieści. Weronika, 50 lat: chciałabym być taka jak ona Moja teściowa była moją nauczycielką w liceum medycznym. Zawsze elegancka, miała piękne paznokcie, opowiadała o tym, że kobieta może pogodzić pracę z pacjentami i wychowanie dzieci - tylko potrzeba się dobrze zorganizować. Dużo wymagała, ale potrafiła docenić. Kiedy poznałam mojego męża na prywatce, nie wiedziałam, że jest jej synem - ale też był taki zadbany, pachnący, ułożony. Kiedy się zaręczyliśmy, ona się ucieszyła, mówiąc, że teraz on będzie musiał o mnie zadbać (a nie, że ja o niego!!!). Pomagała nam w wychowaniu dzieci, kiedy chorowały, podawała im leki. Była uczynną i elegancką kobietą. Nie miała łatwego życia - kilka razy poroniła, wcześnie została wdową, ale nie zgorzkniała. Do każdego miała szacunek, była też zaradna, umiała zrobić coś z niczego, bo nie miała dużo pieniędzy. Kiedy umarła (miała raka i udar), myślałam, że chciałabym być taka jak ona, że teściowa może być wspaniałą osobą. Monika, 38 lat: teściowa jest mi bliska jak nikt Kiedy wychodziłam za mąż, nie znałam dobrze rodziny ze strony męża. Nie chciałam, żeby ktoś się wtrącał w nasze życie, bo moi rodzice mieli się nie wtryniać. Mój ojciec był alkoholikiem, matka nie okazywała mi matczynego ciepła. Chciałam tak bardzo "po naszemu". Potrzeby poznawania matki męża nie miałam. Po co mi to miało być? Ale po ślubie mój ojciec zaczął się ode mnie domagać pieniędzy, żeby spłacić swojego brata. Wstydziłam się tego. Moja teściowa jednak zaczęła wtedy mnie wspierać, pomagać mi, mówić, że znajdą się te pieniądze, a jak nie, to mogę ich nie dawać, bo tak prawdę mówiąc, nic się ojcu nie należy. Okazało się, że miała podobną sytuację i w ogóle wiele przeszła ze swoją rodziną. Powiedziałam jej o rzeczach, których nie wiedział nikt, nawet moja koleżanka, z którą mieszkałam na osiedlu całe życie. Teściowa jest mi bliska tak, jak nikt nie był nigdy. Koleżanka czasem się śmieje, że gdyby żmija ugryzła jej teściową, to żmija by zdechła, a ja do swojej teściowej dzwonię, gdy mam jakiś problem, potrzebuję porady, co z dziećmi, co z pracą itd. Z teściową jestem bliżej, niż kiedykolwiek byłam ze swoją matką - teściowa nigdy nie mówiła mi, że to, co było w domu, to moja wina, ale też nie poucza mnie i nie wymaga, żebym była służącą jej syna. Jan, 28 lat: gdyby nie teściowa, nie byłbym magistrem U mnie było tak, że pozytywnie się zaskoczyłem. Moja obecna żona zaszła w ciążę na początku drugiego roku studiów. Baliśmy się, że nie ogarniemy małego dziecka i nauki. Mama mojej wtedy jeszcze dziewczyny, gdy się dowiedziała (powiedzieliśmy jej razem) powiedziała do mnie: "Dlaczego zbałamuciłeś moją córkę?". Myślałem, że nas wyrzuci, a ona potem powiedziała, że nie myślimy, ale ona nam pomoże. Poszedłem do pracy, ale teściowa powiedziała, żebym jednocześnie uczył się zaocznie, bo warto mieć magistra. Ania została na studiach dziennych. Teściowa zajmowała się wnuczką, nigdy nie robiła nam wyrzutów (poza tamtą pierwszą rozmową). Skończyliśmy studia, pracujemy, myślimy o drugim dziecku. Teściowa też chce być babcią trzeci raz (brat żony też ma już dziecko). Wspaniale zajmuje się małą, nigdy nie myśleliśmy o niani czy żłobku. Ślub wzięliśmy cztery dni po obronie Ani. Hanna, 43 lata: teściowa ocaliła moje małżeństwo Nie wiem, czy młodsze osoby to zrozumieją. Może będę oceniona, może ktoś powie, że postąpiłam nieżyciowo i głupio. Każdy ma prawo do takiej oceny, ale uważam, że czasami mężczyźni się gubią, bo nie wiedzą, czego się od nich chce. Ja chciałam, żebyśmy z moim Markiem zbudowali dom. Chciałam, żeby nasze dzieci miały swoje pokoje, kawałek podwórka, żeby żyło nam się lepiej niż mnie z moimi rodzicami (mama nie pracowała, była na rencie, tata nie miał stabilnego zatrudnienia, ciągle żonglował pracą). Suszyłam mężowi głowę, żeby pracował, żebyśmy coś osiągnęli. Wpadliśmy na pomysł, żeby wyjechał za granicę - i pracował w Norwegii przy zbiorze warzyw. Pieniądze były, dom kupiony i odmalowany, ale okazało się, że on poznał tam "babę". Powiedział mi o tym, gdy wrócił z roboty, która miała być przedostatnim wyjazdem tam… bo pieniądze już były zebrane. Powiedział, że się zakochał, mogę sobie wziąć ten dom, on mi będzie płacił, ale nie zmieni zdania. Płakałam, tłumaczyłam mu, że robi błąd, ale on nie słuchał. Moja mama powiedziała, żebym sprzedała ten dom i wróciła z dziećmi do nich, ale warunki byłyby dużo gorsze, poza tym z różnych powodów nie chciałam tego. Pomogła mi teściowa. Wzięła Marka na rozmowę i powiedziała mu, że nigdy nie przyjedzie do niej na święta z kochanką i że nie tak go wychowała. Powiedziała też, że ojciec Marka miał romans, a ona cierpiała z tego powodu (mój mąż nic o tym nie wiedział). To silna, stała kobieta - jej słowa otrzeźwiły go. Przez cały czas, kiedy ja miałam pretensje i żale, ona była po mojej stronie, bo ją też doświadczyło życie z mężczyzną. Po dwóch latach nasze małżeństwo jest lepsze niż w dniu ślubu. Teściowa je ocaliła, bo umiała powiedzieć synowi, co naprawdę jest ważne, i zdradzić swoją tajemnicę. Mateusz, 33 lata: to była cudowna przemiana Nie wiem, czy to się nadaje, bo moja teściowa była na początku beznadziejna, życzyłem jej najgorszych rzeczy. Krytykowała mnie, dorobiła sobie klucze od naszego domu, kilka razy powiedziała sąsiadkom, że co jak co, ale zięć jej się nie udał. Po utracie pracy (nie z mojej winy) przeszedłem załamanie nerwowe. Myślałem, że będzie mnie dociskać, bo jej córka zasługuje na to, co najlepsze (ja chętnie wszystko bym jej dał). A ona przeszła jakąś cudowną przemianę. Widząc mnie słabego, bez pracy, przeprosiła mnie i mówiła, że widzi we mnie dobrego człowieka, że czasem są trudności, ale trzeba zacisnąć zęby. Od tamtej pory mamy świetne układy. Nie mogę powiedzieć na nią nic złego - pomaga nam, gdy o to prosimy, ale nie atakuje, nie wymaga Bóg wie czego. Od tamtej pory wierzę, że człowiek może się zmienić. Oczywiście "w przyrodzie" zdarzają się także trudne i obciążające relacje z teściowymi. W takiej sytuacji nie musimy się z nią przyjaźnić ani zwierzać ze swoich problemów. Zawsze jednak należy pamiętać, że jest ona jedną z najważniejszych osób w życiu naszej żony czy naszego męża, a często także naszych dzieci. A jeśli relacje układają się przynajmniej poprawnie, to warto złożyć jej dzisiaj życzenia. Niektóre imiona zostały zmienione. Angelika Szelągowska-Mironiuk - psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga
Jeśli twój mąż przestał się z tobą komunikować i czujesz, że coś jest nie tak, jest to znak, że powoli się w tobie zakochuje . wiem, że niektórzy z was powiedzą, że brak komunikacji nie oznacza, że cię nie kocha, ale kobieca intuicja jest czymś, czego nigdy nie należy zaniedbywać, bo w 99,99% przypadków jest poprawna., Despota to słowo, którym określamy osoby apodyktyczne, nie liczące się z cudzym zdaniem, naginające innych do swojej woli i nie znoszące sprzeciwu. Jak rozpoznać despotę i jak sobie radzić z despotycznym szefem lub partnerem? Słowo “despota” wywodzi się ze starożytnej greki – oznaczało “pana”. W Bizancjum był to wręcz tytuł honorowy nadawany krewnym cesarza. Współcześnie jednak używamy go głównie w ujęciu psychologicznym, jako określenie osoby o pewnych cechach osobowości. Kto to jest despota? Despota – co to znaczy? W ujęciu psychologicznym despota to człowiek charakteryzujący się władczą, apodyktyczną osobowością. Wyróżniają go pewne określone cechy, takie jak: poczucie wyższości egoizm upór chłód emocjonalny krytycyzm wobec innych potrzeba kontroli niezdolność do kompromisu skłonność do gniewu. Osobowości despotycznej często towarzyszy także skłonność do stosowania przemocy. Wielu sprawców przemocy domowej ma despotyczny rys osobowości i zachowuje się wobec swoich członków rodziny niczym władca absolutny, którego słowo jest prawem. Domowy tyran i despota często stosuje rozmaite systemy kar (rzadko nagród) za najdrobniejsze przewinienie, lubi też kontrolować każdy aspekt życia domowników: to, co robią w domu i poza nim. Podporządkowanie sobie bliskich, odbieranie im prawa do własnego zdania, własnych decyzji, wpajanie przekonania, że nic są nie warci – to kolejne typowe cechy despoty. Życie z despotą, nawet tym, który nie przejawia skłonności do przemocy fizycznej, jest bardzo trudne, ponieważ despotyczne zachowania są de facto przemocą psychiczną. Mobbingujący szef despota, czy mąż, któremu żona boi się sprzeciwić to toksyczne relacje, od których należy się uwolnić, nawet jeśli bywa to trudne i wymaga pomocy z zewnątrz. Jak radzić sobie w związku z despotą? Wiedzieć kim jest despota, a umieć rozpoznać despotę w swoim otoczeniu, to dwie różne rzeczy. Despoci to osoby o silnej osobowości, która potrafi imponować i oczarowywać. Może więc się zdarzyć, że wejdziemy w bliską, głęboką relację z despotą, ulegając jego wdziękowi naturalnego lidera. Jednak związek z despota rzadko należy do udanych i satysfakcjonujących – despota z zasady nie dba o potrzeby innych, tylko o realizację własnych planów. Związek z despotą, nawet dla osób ugodowych i podległych często łączy się z cierpieniem psychicznym, utratą poczucia własnej wartości, depresją. Co powinno zapalić w naszej głowie sygnały ostrzegawcze? Partner wykazuje niebezpieczne cechy despotyczne, jeśli: poucza i zwraca nam uwagę, jak małemu dziecku wyśmiewa i upokarza nas w towarzystwie często podnosi głos, robi awantury o drobiazgi, nigdy nie przeprasza ani nie dziękuje chce kontrolować nasze kontakty – mieć np. dostęp do mediów społecznościowych partnera nie znosi nawet najlżejszej krytyki. Często jedynym wyjściem w związku z despotą jest po prostu zerwanie toksycznej relacji. Istnieje niewielka szansa, że despotyczny partner czy partnerka (despotami wbrew pozorom bywają także kobiety) zechce poddać się terapii dla par i przepracować problemy. Na taką propozycję zareaguje zapewne gniewem, bo w jego opinii on czy ona nie może być źródłem żadnych problemów, a wina zawsze leży po drugiej stronie. Szef despota – jak się bronić? Despoci są urodzonymi przywódcami: skupieni na celu, bezwzględni, łatwo wydający polecenia. Nic więc dziwnego, że często trafiają na stanowiska kierownicze. Jak poznać, że trafił nam się szef despota? Oto kilka cech, które mogą na to wskazywać: często krytykuje i nigdy nie chwali potrafi ośmieszyć pracownika publicznie wprowadza atmosferę terroru i lęku nie znosi sprzeciwu nie pozwala pracownikom współdecydować, nawet w błahych kwestiach sukcesy zespołu przypisuje wyłącznie sobie. Despota dąży do posiadania wpływu i nieustannie poszerza metody kontroli: nie ufa pracownikom i ciągle ich sprawdza: o której przyszli do pracy i o której z niej wyszli. Despota w pracy nie akceptuje partnerskiego modelu zarządzania, sam wyznacza nowe cele, metody ich realizacji i czas na ich wykonanie, niechętny jest też burzom mózgów. Co gorsza despotyczny szef nie docenia cudzych kompetencji – woli ludzi uległych i posłusznych niż kompetentnych, o wysokich kwalifikacjach. Traktuje ich bowiem jak konkurencję i zrobi wszystko, by uprzykrzyć im życie. Despotyczni szefowie często więc dopuszczają się mobbingu. Zobacz także: Jak się uspokoić podczas ataku paniki? Okazało się, że Andrzej od dawna skrycie podkochiwał się we mnie, ale nie umiał przyznać się do swoich uczuć. A kiedy dowiedział się, że mój mąż i ja rozwodzimy się, postanowił, że to jego szansa. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z jego uczuć do mnie, to było dla mnie całkowite zaskoczenie. Nowy Rok świętowaliśmy razem.
fot. Adobe Stock Ja tak dłużej nie mogę. Teściowa wtrąca się do wszystkiego, a memu mężowi to nie przeszkadza. Faktycznie, jest mi czego zazdrościć – prychnęłam ze złością, kiedy Hanka, moja przyjaciółka od serca, zaczyna opowiadać, jakie to ja mam wspaniałe życie. Patrzyła na mnie ze zdumieniem i nadal próbowała mnie przekonywać, że w porównaniu z innymi to jestem szczęściarą. – Czego ty właściwie chcesz? – pytała Hanka. – Masz pieniądze. Niczego ci nie brakuje. Mąż cię nie zdradza, tyra jak wół, żeby wam na wszystko starczało. Teściowa pilnuje dziecka i jest na każde zawołanie. – I zagląda mi w garnki – wpadłam jej w słowa. – I sprawdza, jak sprzątam. I włazi do naszej sypialni, kiedy chce, bez pukania. I ciągle mi powtarza, że taki skarb jak jej syn, powinnam nosić na rękach. Wystarczy?! – wyrzuciłam z siebie. – Daj spokój. Jedziesz sobie do miasta, kupujesz, co tylko chcesz. Nikt ci nie wylicza pieniędzy. Masz, co zamarzysz. – A właśnie, że nie mam. Marzyłam o studiach. Chciałam się zapisać do jakiejś szkoły, bo Krystian mi obiecywał, że jak urodzę i podchowam dziecko, nie będzie miał nic przeciwko. I co? Nie ma mowy. „Po co ci szkoła? – mówi. – Ucz się lepiej, jak dom prowadzić. Będzie więcej pożytku”. I tyle mam z tych jego obietnic. – No, ja na twoim miejscu bym się nie upierała. I tak do pracy nie pójdziesz, bo nie musisz, to po co ci studia? A w takim wielkim domu jak wasz jest na pewno sporo roboty, więc się nie nudzisz. A właśnie, że się nudzę. Strasznie. Co Hanka wie? Nie mieszka z nami, więc nie widzi, jak moja teściowa krąży koło mnie i ledwo się za coś wezmę, a już słyszę: „nie zamiataj tą szczotką”, „za grubo kroisz ziemniaki”, „nie dodawaj papryki do sałatki, bo Krystianek jej nie lubi”. Więc wszystko rzucam i nic nie robię. Godziny płyną, w uszach mam ciągły jazgot mamusi mojego męża, a dookoła siebie pustkę. Nawet moje dziecko zawłaszczyła. Mały ma prawie 3 lata, a ciągle chodzi z pieluchą i smoczkiem, bo dobra babcia mu na wszystko pozwala. Jest rozpieszczony, rozrabia i nikogo nie słucha, ale ja nie mogę się nawet odezwać, bo zaraz słyszę: – A ileż to ty dzieci wychowałaś, że jesteś taka mądra? Jak będziesz miała tyle lat, co ja, to może coś będziesz wiedziała o świecie. Na razie słuchaj i patrz. Krystian wychodzi do warsztatu rano i wraca, kiedy ja już śpię. To znaczy udaję, że śpię, bo ostatnio nawet sen do mnie nie przychodzi. Przewracam się na łóżku, poprawiam poduszkę, otwieram okno, zamykam okno. On kładzie się koło mnie i natychmiast chrapie. Strasznie chrapie. Więc, często się tak męczę do świtu. Wiem, że on ciężko pracuje, że jest dobry, spokojny, że mnie na swój sposób kocha. Ale mógłby mnie zauważyć, porozmawiać, wysłuchać, a nie tylko uprawiać ze mną seks trzy razy w tygodniu: w środę, sobotę, niedzielę, jak w zegarku. Doszło do tego, że już we wtorek wieczorem mam gęsią skórkę, kiedy sobie pomyślę, że znowu muszę udawać, jak mi jest dobrze. A ja już dawno nic nie czuję. Tylko strach i obrzydzenie. Jak jedziemy do miasta, to on mi każe kupować drogie biustonosze i majtki, żebym miała na te dni, kiedy jest między nami zbliżenie. Mam się w to ubierać, a potem z siebie zdejmować, jak na mnie będzie patrzeć. Na początku nawet było fajnie, ale kiedyś w trakcie weszła teściowa i przez następne dni było gadanie i wydziwianie, jakbym robiła coś naprawdę strasznego. Tak się wtedy wystraszyłam i zawstydziłam, że już nie mogę przestać myśleć, że zaraz otworzą się drzwi i ona wejdzie w tych swoich różowych wałkach i fioletowym szlafroku. Prosiłam Krystiana, żeby założył zamek albo pogadał z matką i zakazał jej włażenia do nas bez pukania, ale – gdzie tam. – Będzie jej przykro – powiedział. A że mnie jest przykro i wstyd, to go wcale nie obchodzi. Nie mówi jej też, że chcę prowadzić własną kuchnię, bo lubię gotować i wymyślać różne potrawy. Ale skąd?! Gdzieżby mi pozwoliła? W końcu mieszkamy w jej domu. Wprawdzie nasza połowa jest niby Krystiana, ale tylko – niby. Ona rządzi wszędzie. Więc jemy te kluchy z sosami i zawiesiste zupy, tłuste rosoły i kapuchę z zasmażką. Krystian ma coraz częściej zgagę, bo napycha się przed snem, a ja w ciągu półtora miesiąca przytyłam 2 kilogramy. Jak tylko spróbuję zrobić coś po swojemu, od razu słyszę: – Poczekaj, poczekaj, przy takim gospodarowaniu wszystko pójdzie na zatracenie. I po co człowiek tak harował i harował, kiedy nikt tego nie docenia. We własnym domu czuje się jak obcy. Musi patrzeć, jak ktoś trwoni majątek i czas przelewa jak wodę przez sito. I tak w kółko. Zawsze bezosobowo, ale przecież wiadomo, że ten „ktoś”, to – ja! Albo podnosi pokrywkę z garnka, w którym gotuję moją zupę. Próbuje. Krzywi się i stwierdza z przekąsem: – No, na takim jedzeniu to wy daleko nie zajedziecie. Zamorzysz dziecko i męża. Ty sobie możesz tak jeść, bo nic nie robisz, ale dziecko rośnie, a Krystian tyra jak wół. I muszą jeść porządnie. Mam prawo jazdy i lubię prowadzić auto. Namówiłam Krystiana, żeby kupił nowy samochód. Taki – dla mnie. Cieszyłam się jak dziecko. Niestety, i tę radość mi zepsuła. – Nie wiem, synu, czy ty dobrze zrobiłeś? Gdzie jej dać kierownicę do ręki? I może jeszcze dziecko będzie chciała wozić? Po moim trupie. Dałam jej druty, żeby zrobiła sweterek dla małego, to powiedziała, że nie ma cierpliwości. A do jazdy będzie miała? Dobrze ci radzę, odbierz jej kluczyki, bo przeczuwam jakieś nieszczęście. I znowu mój mąż, zamiast stanąć w mojej obronie i powiedzieć, że dobrze i bezpiecznie jeżdżę, że mogę brać nasze dziecko, dokąd tylko chcę, że jestem matką i nie zrobię mu krzywdy, jak zwykle położył uszy po sobie, machnął ręką i tyle go widziałam. Wieczorem próbował coś mętnie tłumaczyć, że z matką nie ma co wojować, bo szkoda nerwów, ale znowu myślał tylko o swoich nerwach. Moje były mu obojętne. Więc, w tym niby moim aucie kury mogą znosić jajka, bo wcale nim nie jeżdżę. Raz czy dwa siadłam jako kierowca, ale ona stała na ganku i patrzyła, jak sobie poradzę. Ręce założyła na piersiach i świdrowała mnie oczami. Oczywiście, z nerwów trzęsły mi się ręce i kolana. Ruszyłam tak ostro, że o mało nie uderzyłam w ogrodzenie, a potem samochód mi zgasł i nie mogłam go zapalić, nie wiem dlaczego, bo przecież jest nowy i sprawny. Podejrzewam, że ta czarownica rzuciła jakiś urok. Wiem, że opowiadam głupstwa, ale już sobie z tym wszystkim nie radzę. A wczoraj przeszła samą siebie. Bez pytania weszła do naszego pokoju. Wykorzystała moment, kiedy pojechaliśmy do moich rodziców, i zabrała z regału wszystkie moje książki. Wyniosła je na strych, a na ich miejsce postawiła kryształowe wazony, koszyczki, figurki... Kiedy wróciliśmy stwierdziła: – Zrobiłam u was porządek, bo te papierzyska tylko się kurzyły. Teraz macie elegancko i wreszcie jak u ludzi. Nie wytrzymałam i była awantura. Ale pożytek z tego taki, że w domu grobowa cisza, nikt się do nikogo nie odzywa, tylko ona trzaska drzwiami i tłucze w kuchni garami. Krystian twierdzi, że mogłam nabrać wody w usta, że w końcu nic się nie stało, a mama chciała dobrze. Mówi jeszcze, że jakbym była mądra, to ona by mi jadła z ręki. Nie chce tylko wyjaśnić, co ma na myśli i na czym ta moja mądrość miałaby polegać? Chcesz podzielić się z innymi swoją historią? Napisz na redakcja@ Więcej listów do redakcji:„W wieku 16 lat oddałam córkę do adopcji. Teraz uratowałam życie wnuczce, która była ciężko chora”„Mój narzeczony pochodził z majętnej rodziny z koneksjami, a ja nie śmierdziałam groszem. To nie mogło się uda攄W wieku 45 lat zostanę po raz drugi mamą i po raz pierwszy babcią. Nie planowałam tego, ale tak w życiu bywa”
Wychodzisz za mąż, rodzisz dziecko - a twoja przyjaciółka wciąż z radością singluje. I nie całkiem rozumie, dlaczego tak wiele przyjemności sprawia ci mówienie o malcu. Ty zaczynasz żyć nowym rytmem i według innych wartości, które do niej nie zawsze przemawiają. Kochani proszę o poradę bo nie wiem co mam robić. Proszę też bez obrażania. Mam męża jesteśmy razem 7 lat mamy 2 dzieci. Ale jest tak że mąż nie chce pracować na umowę woli na czarno. Czasami krzyczy na mnie ale nie odzywam się i jakoś to idzie do przodu. Moja teściowa potrafi mnie obrażać i naśmiewać się z mojego wyglądu, że np: nie mam piersi i że kupi mi maść na wzrost piersi i mówi to przy obcych ludziach. Mówiłam o tym mężowi ale on nie umie się postawić swojej matce. Jak mówię, że ma się nie wtrącać w to jak wychowuje dzieci to mnie poucza. Kocham innego mężczyznę ale boję się mu o tym powiedzieć, że mnie wyśmieje a ja bym bardzo chciała z nim być. Nie wiem czy on mnie kocha ale marze aby z nim być często mi się śni. Co robić?

Mój mąż prześpi całe życie. Jest to ogromny problem, ponieważ rozwala nam to nasze całe życie. Do pracy wstaje z trudem. tylko jak mam czuć że mnie kocha skoro ciągle go "nie ma

Moja matka oprócz mnie nie ma nikogo innego i jest do mnie bardzo przywiązana. Jestem mężatką od 2 lat, ale moja mama nie zamierza zostawić mnie w spokoju. Dzwoni co wieczór jak tylko wrócimy z pracy i rozmawia godzinami. Mojemu mężowi to się nie podoba i ostatnio mówi, że nie będzie tego więcej tolerował.
.