Mówią, że "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko".a ciekawe jak rzecz ma się z dorosłymi???? :) "Jeśli się nie staniecie jak dzieci." mówił Jezus.
Nie raz zdarzyło nam się słyszeć panikujące mamy, które w konsternacji obserwowały swoje dzieciaki bawiące się na placu zabaw! „Uważaj, bo się pobrudzisz!”, „nie idź tam, tam jest błoto!” i tak dalej… Drodzy rodzice, a niech się brudzą! Szczęśliwe dzieci, to nie tylko brudne dzieci, a przede wszystkim zdrowe! Nie wierzycie? Przeczytajcie dzisiejszy artykuł. Ile razy mieliście ochotę wskoczyć w kałużę, czy pochodzić boso po piasku czy trawie? Rozładowuje to napięcie, często relaksuje i wprawia w dobry nastrój. Dlaczego wobec tego nie przepadamy gdy robią to nasze dzieci? Najwyższa pora, by czyste ubranka i buciki przestać stawiać ponad zdrowie i szczęście maluchów! Przedstawimy Wam pięć argumentów, dla których warto dać dzieciom się brudzić! Dlatego – po pierwsze – pozwól dziecku się brudzić, bo to najprostsza, najtańsza zabawka sensoryczna na świecie! Bawienie się błotem, kamieniami czy piaskiem to przede wszystkim przednia zabawa! 😉 Pozwala dzieciom poznać nieznane im wcześniej konsystencje, a nawet prawa fizyki, między innymi stany skupienia. Po drugie – nieskrępowana zabawa, bez ograniczeń i zwracania uwagi na piach, czy kurz, pobudza dziecięcą wyobraźnię. To, co dla nas wydaje się być zwykłą kałużą, dla nich jest najlepszą myjnią dla autek, albo spa dla barbie! Jeśli ma ochotę na malowanie farbkami nie pędzelkiem, a dłońmi i stopami – niech to robi! Warto rozwijać kreatywność od najmłodszych lat. Po trzecie – świetnie wpływa na odporność! Doskonale wiemy, że kontakt z zarazkami i drobnoustrojami, przed którymi często staramy się uchronić nasze pociechy, pomaga w prawidłowym wykształceniu układu immunologicznego. Dzieciaki, poprzez kontakt z bakteriami, wirusami, drobnoustrojami i innymi „brudami” uodparniają się na nie. To samo dotyczy drugiej strony medalu – nadmierna higiena i wiecznie czyste rączki często są sprawcami alergii czy astmy. Po czwarte – jak podbijać świat bez brudzenia rączek? No nie da się! 😉 Nie ma co chronić dzieci przed wyrażaniem swojej spontaniczności lub ciekawości w obawie przed zarazkami. Wyjdzie im to na dobre! Po piąte – samodzielność! To bardzo ważna cecha, z której korzystamy przez całe życie. Warto rozwijać ją od najmłodszych lat, mimo tego, że często kończy się to armagedonem. 😉 Brudne ubranka, buzia czy ręce często są efektem próbowania nowych rzeczy. Pomoc w gotowaniu, wspólne przygotowanie kąpieli czy samodzielne jedzenie, chociaż początkowo często nie kończy się najlepiej, kształtuje jego autonomię.
Świat Nelki: Góra Mamo 殺殺殺殺 ️ Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko 殺 #ŚwiatNelki #MójChromosomSzczęścia #zespołdowna #syndromedown
Mówi się, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko, ale czy tak jest naprawdę? Nam, dorosłym, brud kojarzy się z czymś złym i niepoprawnym, tego też uczymy swoje dzieci. Tylko czy taka jest prawda? Czy kilka plam to aż taka katastrofa, żeby wywoływać awanturę i obwiniać bezbronne dziecko, które często nawet nie wie kiedy i gdzie się wybrudziło? Sprawa jest dużo bardziej złożona niż się wydaje z pozoru. Plama plamie nierówna Ogromne znaczenie w tym temacie ma geneza każdej poszczególnej plamki. Te powstałe w wyniku zabawy i dziecinnej nieuwagi powinniśmy wybaczać. Maluch pogrążony we własnym świecie nie pamięta o niczym innym. Ciężko mu skupić się na zachowaniu czystości. Tutaj zdecydowanie brud świadczy o szczęściu i niczym niepohamowanej zabawie. Szczególnie podczas harców na podwórku łatwo o liczne błotne i zakurzone plamy. Te dość łatwo wyprać, dlatego nie ma sensu napominanie malucha, lepiej żeby się wybiegał. Najbardziej irytujące są zabrudzenia powstałe przy jedzeniu i te nijak nie mają się do szczęśliwego dziecka. Maluch, który jest głodny i ma apetyt na daną potrawę zjada ładnie, bez wychlapywania i wyrzucania z talerza. To przy marudzeniu i kapryszeniu łatwo o wywrócenie miseczki. Wtedy rodzic najczęściej bardzo się denerwuje. Raz, że dziecko marnuje jedzenie oraz nie zjada danej potrawy, a dwa, że brudzi siebie i wszystko dookoła. Warto wtedy nieco się uspokoić i poszukać głębszej przyczyny takiego zachowania pociechy. Może dziecko walczy z jakąś infekcją i nie ma apetytu, może podczas przygotowywania posiłku coś podjadł i już napełnił mały brzuszek, a może po prostu mu coś nie smakuje, w końcu dorośli również mają swoje upodobania smakowe i trudno jest im je zmienić. Dziecko ma bardzo mały żołądek i potrzebuje mniej pożywienia niż dorośli. Czasem warto odpuścić jeden posiłek maluchowi i nie zmuszać go do jedzenia, wtedy na pewno wstanie od stołu czysty i szczęśliwy. Jest jeszcze jeden rodzaj brudu, bardzo denerwujący dorosłych. Są to wszystkie plamy powstałe przy mniejszych i większych wpadkach związanych z wypróżnianiem i korzystaniem z toalety. Jedyną radą jest tutaj uzbrojenie się w zapasową bieliznę, cierpliwość oraz pamięć, że to tylko dziecko i ono się jeszcze wszystkiego uczy. Brudni dorośli Przebierając dziecko po raz kolejny w ciągu dnia dobrze jest zastanowić się jak często brudzą się dorośli. Są tacy, którym zdarza się poplamić przy posiłku lub oblać kawą. Uprawiając jakikolwiek sport jesteśmy przygotowani na wszelkie zabrudzenia i zawsze mamy ubrania na zmianę. Bardzo często przy pracach domowych czy w ogrodzie brudzimy się jak dzieci. Nikt jednak nie krzyczy na siebie z tego powodu. Nie powinniśmy zatem tak zachowywać się w stosunku do dzieci i wywoływać w nich strach i poczucie winy z powodu kilku plam. W końcu żyjemy w dobie pralek elektrycznych i na prawdę dobrych środków piorących. Brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko. Dzieci dzielą się na dwie kategorie: te szczęśliwe i te czyste. Naprawdę tak jest. Zanim więc ubierzesz dziecku najlepsze spodnie albo białe rajstopki (wersja dla dziewczynek), to zastanów się, czy będziesz umiała je potem doprać. Nie licz na to, że dziecko wspaniałomyślnie się nie pobrudzi.
Dobrze… wiemy, że większość młodych rodziców przypomina sobie o maksymie „brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko” dopiero wtedy, gdy już nie ma po prostu siły zmagać się z kolejną plamą i lepkimi rączkami, które wszędzie zostawiają po sobie ślad. Dziś postaramy się Was przekonać do tego, że brud może nie tylko uszczęśliwiać dzieci, ale także być całkiem pożyteczny. Jak? Czysta frajda z… brudu Zacznijmy od podstaw – tak, dla dzieci najlepsze zabawy, to te, podczas których mogą się bezkarnie pobrudzić. Uwierzcie.. wdepnięcie w kałużę, tarzanie się po trawie, czy wspólne gotowanie i ubrudzenie się sosem lub ciastem, jest dużo ciekawsze niż wszystkie kolorowe klocki i lalki razem wzięte. To okazja do pożytkowania energii, ale też świetny sposób na wspólne spędzenie czasu. Nie bądź sztywniakiem, pozbądź się na chwilę tej dbałości o wszelki ład i porządek – zaszalejcie. W nagrodę otrzymasz najwspanialszy na świecie szczery dziecięcy uśmiech. Uśmiech brudnego dziecka 🙂 Oczywiście w tym wszystkim pamiętajcie o bezpieczeństwie! Brudząc się, dziecko może się czego nauczyć Odrobina brudu, to nie tylko zabawa, ale także okazja do nauki nowych rzeczy. Po pierwsze, taka zabawa pochłania wszystkie zmysły. Czy będą to obklejone ciastem palce czy umoczone po łokcie ręce w błocie, dziecko będzie sprawdzać, porównywać, sprawdzać reakcje na dotyk, wąchać… Czy nauczy się tego wszystkiego w teorii? Pójdźmy o krok dalej. Gdy nasza pociecha już się ubrudzi, to Ty świetnie wykorzystasz tę sytuację do nauki dbania o higienę, przebierania się, a nawet tego co zrobić z brudnymi czy przemoczonymi ubraniami. Pobudzamy kreatywność Wspomniane wcześniej metody na sprawdzanie różnych faktur i konsystencji, to także potężna dawka wzmacniająca dziecięcą kreatywność. W ten sposób dziecko nie tylko uczy się nowych rzeczy, ale wyzwala swoją pomysłowość i pobudza wyobraźnię. To świetna okazja do odkrywania nowych umiejętności. Kto wie, może malowanie palcami czy tworzenie figurek z masy solnej sprawi, że nasz mały artysta zacznie rozwijać swój talent? Brudne dziecko – wspieramy rozwój motoryczny Rozwój motoryki możemy podzielić na motorykę dużą i małą. Co ważne, w obu przypadkach zabawa w brudzie pozwoli rozwijać je obie! Nieskrępowana zabawa na świeżym powietrzu, bieganie boso po trawie czy piasku to nie tylko dostarczenie odpowiedniej dawki ruchu. To również idealny sposób na wspieranie rozwoju motorycznego i sprawności fizycznej. Odrobina brudu w tej zabawie? Może tylko pomóc! Mała motoryka to natomiast kwestie związane z ruchami dłoni oraz palców. Tutaj wymagana jest większa koncentracja, ale i możliwości mamy dużo większe. Wszystkie faktury i przeróżne struktury będą tutaj naszym sprzymierzeńcem – a w tym wszystko co może odrobinę pobrudzić. Świetnym przykładem będzie wspólne gotowanie i zabawa makaronami, sosami, czy ciastem! -Wiadomo, że w teorii to wszystko wygląda pieknie. Jednak każda z nas, widząc rozlewający się na podłogę sok, czy odbijane małe błotniste ślady na czystej podłodze, dostaje małego zawału serca. Cóż, czasem trzeba odpuścić, zamknąć tę wewnętrzną perfekcyjną panią domu w schowku na szczotki i dać się ponieć kreatywnej, nieskrępowanej zabawie. Kto powiedział, że mając dziecko, nie możemy dopuścić do głosu naszego wewnętrznego dziecka? Uwierzcie, że w każdej z nas, niezależnie od przybranej pozy, drzemie ta dziecięca radość, którą raz na jakiś czas należy uwolnić. Następny tekst z cyklu „Dentosept A mini” delikatnie radzi znajdziecie tu. Dużo zdrowia! Czym wzmacniać odporność organizmu na zakażenia bakteryjne i wirusowe? Jak radzić sobie z ząbkującym dzieckiem dowiesz się tutaj . Pozdrawiamy! Gdyby tych porad było Wam wciąż mało możecie zajrzeć tutaj.
Szczecińska Sensoplastyka Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko, a my od blisko 6 lat BRUDZIMY NAJLEPIEJ W MIEŚCIE! 朗 U nas zrobicie wszystko to, co podpowie Wam wyobraźnia. Pamiętajcie, jak mawiała
„Ilość szczęścia dziecka, jest wprost proporcjonalna do ilości błota na nim osiadłego.” Blog Ojciec, Dzieci, a błoto, rok wydania: 2014. 2008 rok, słoneczne lato. Tatuś z dwuletnią wówczas córeczką zwożą węgiel do piwnicy. Ja mam swoje taczki, córka ma swoje. Oczywiście czasem jakiś węgielek wypadnie, więc trzeba go podnieść. Koniecznie gołymi rękami, a jak się ubrudzą to trzeba je powycierać. W ubranie. Po godzinie, córka była czarna – od stóp do głów. Do dziś pamiętam przechodzącą wówczas sąsiadkę, która zamiast reprymendy dla nieodpowiedzialnego ojca, powiedziała, że moja córka to ma prawdziwie szczęśliwe dzieciństwo. Unikanie brudu „O nie!” słyszymy w reklamach, kiedy dziecko wbiega do domu, roznosząc błoto. Tragedia. Bo dziecko nabrudziło. Trzeba nakrzyczeć, trzeba upomnieć, trzeba dać karę. I przede wszystkim trzeba załamać ręce. Niegrzeczne dziecko! Ile mnie to teraz pracy będzie kosztowało. Ile cierpienia! Czym ja sobie na to wszystko zasłużyłem? Tym, że jesteś barankiem. Jeśli dziecko idzie się bawić, kiedy na zewnątrz jest błoto, to nie ubieramy mu garnituru, tylko zestaw „koło domu”. Jeśli planujemy robić coś, co będzie brudzić, a nasze dziecko chce nam pomóc, to nie mówimy mu „Idź sobie, bo się ubrudzisz”, tylko przebieramy go. Każde dziecko ma jakieś szmaty. Nie odsuwaj dziecka, bo może się ubrudzić. Ono chce pomagać dlatego, że może się pobrudzić. Porada dla nie rodziców: Jeśli w ogóle chcesz mieć dzieci, to pożegnaj się z idealnym porządkiem na kilka lat. Nowe doświadczenia Dzieci lubią się brudzić. Lubią bawić węglem, kredą czy błotem, bo to wszystko zostawia ślady. To nie jest straszne. To jest świetne. Dla dzieci. I Twoim zadaniem jako rodzica jest doprowadzenie do tego, żeby dziecko mogło się pobrudzić. Załóż dziecku fartuch i gumowe rękawice, jeśli czujesz, że powineneś. Jeśli jest taka potrzeba, to połóż w pokoju dziecinnym na podłodze folię malarską (kosztuje kilka złotych, a faktycznie czasem się przydaje). Puść wodzę fantazji i pozwól dziecku na to samo. Wyciągnij farby plakatowe i pomaluj dziecku stopy. Kup mu kilka kilogramów gliny, po czym pokaż mu jak fajnie się ją zgniata i miesza z wodą. Urządźcie sobie bitwę na pomidory (level: hardcore). Pokaż dziecku, że brudzenie się jest fajne, ale wymaga odpowiedniego ubrania i odpowiedniego otoczeniu. No i przede wszystkim, bawcie się dobrze. Leniwi Wrażliwi tatusiowe Przy okazji tego tematu: niezmiernie bawią mnie tatusiowie, posiadający czasem nawet kilka dzieci, którzy ich nie przewijają, bo się brzydzą. I żony w to wierzą. Drogie Panie, mały apel: wasz mąż się nie brzydzi. On jest leniwy. Prawa do zdjęcia należą do daily sunny. Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi niezwykle miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.
\n\n\n \n\n \n brudne dziecko to szczęśliwe dziecko
Ceramika dla dzieci – korzyści dla rozwoju dzieci. Praca z gliną wpływa korzystnie na harmonijny rozwój dzieci. Ugniatanie, wałkowanie, formowanie i ozdabianie gliny to doskonałe wsparcie rozwoju małej motoryki dziecięcych dłoni i przygotowanie m.in. do nauki pisania. Jak wspomnieliśmy wyżej, to również cenne doświadczenie
Na zewnątrz temperatura w okolicach 0 stopni, w powietrzu woda – ciężko powiedzieć, że pada, bo krople deszczu oblepiają wszystko lecąc z jednostajnie wiejącym od północy wiatrem. Ręce marzną po 5 minutach bez rękawiczek, w butach mokro natychmiast – lód pośniegowy przykrywają kałuże. To pogoda, w czasie której większość polskich przedszkolaków spędza czas w sali zabaw. W norweskiej placówce Stordalen w miejscowości Bodo dzieci biegają na zewnątrz. Nikomu, ani dzieciom ani nauczycielom, nie przeszkadza pogoda. Niektóre z dzieciaków wspinają się na kolanach po oblodzonej górce i zjeżdżają na pupach, inne przelewają lodowatą wodę z kałuży do kałuży, inni amatorzy zabaw hydrologicznych obserwują pianę tworzącą się w rozpuszczającym się śniegu. Tylko my, osoby odwiedzające placówkę, wydajemy się być lekko zdziwieni tym, jak dzieciaki spędzają czas. Norweskim leśnym przedszkolom poświęcono już wiele tekstów, które w pełnym zachwytu tonie opisują, że „da się”, „można” i „dzieciaki to lubią”. W tym materiale chciałabym nie tylko skupić się na tym, że najprostsze rozwiązania w edukacji działają najlepiej. Znacznie bardziej zależy mi na omówieniu celów i założeń pracy z małym dzieckiem, a także sposobów realizacji tych planów, których najbardziej widowiskowym elementem są szczęśliwe i ubrudzone dzieci. Jakie cele, idee i założenia pracy stoją za leśnymi przedszkolami? Program Podstawa programowa edukacji przedszkolnej obejmuje dzieci w wieku od roku do skończenia piątego roku życia. Jednym z zapisów, który realizują wszystkie przedszkola – w mniej lub bardziej rygorystycznej wersji – to zalecenie realizacji większości zajęć z dziećmi poza budynkiem. Sposoby realizacji treści, które zapisane są w podstawie, realnie zależą więc od tego, jaka jest pora roku i pogoda. Dopasowanie uczenia się do pór roku nie jest więc w tym wypadku tylko życzeniowym sloganem, a koniecznością, której trzeba sprostać. Co do liczby miejsc w placówkach – każde dziecko, którego rodzice zdecydują, że ma iść do przedszkola, znajdzie w publicznych lub prywatnych placówkach miejsce. Rekrutacja do przedszkoli jest jedna i obejmuje placówki prywatne i publiczne, w których czesne ustalane jest odgórnie i ma stałą wysokość. Jeśli rodziców nie stać na czesne, mogą się ubiegać o dofinansowanie pobytu dziecka w placówce. Leśne przedszkola cieszą się jednak największą popularnością i do nich jest więcej chętnych niż jest miejsc. Na zewnątrz Norwescy urzędnicy i decydenci edukacyjni ponad dwadzieścia lat temu uznali, że przebywanie na zewnątrz służy dziecku i wpisali takie zalecenie do podstawy programowej. Okazało się jednak, że nauczyciele niechętnie wychodzą z dziećmi na dwór. Zamiast karać, zadano więc sobie pytanie, co może być przyczyną tego, że mimo wyraźnego wskazania w podstawie programowej, dzieci nadal siedzą zamknięte w salach. Analiza tej sytuacji pokazała, że nauczyciele po prostu nie mają odpowiedniego stroju do przebywania cały dzień poza salą zajęciową. Odkąd nauczyciele dostają od placówek „stroje służbowe”, które chronią przed wiatrem, wodą i zimnem, problem został zminimalizowany. Zapis w podstawie programowej o przebywaniu przez większość czasu na zewnątrz jest obecnie czymś równie oczywistym jak to, że dzieci muszą się bawić. Norweskie dzieci, niezależnie od tego, do jakiej placówki chodzą, większość czasu spędzają na zewnątrz. Jeśli pada – nie szkodzi, ubrania chronią je skutecznie przed przemoczeniem i wyziębieniem. Trywialna prawda – nie ma złej pogody, tylko ubranie może być złe – jest tu realizowana w każdej grupie przedszkolnej. Poziomy i piony Nauczycielki rzeczywiście podążają za dzieckiem – zarówno w tym, co dzieci robią, ale także w czasie wspólnych posiłków i rozmów. Nauczyciele starają się fizycznie znaleźć na tym samym poziomie, co dziecko – kiedy rozmawiają z dziećmi kucają, siadają obok dziecka, patrzą mu w oczy. Nie widziałam ani jednej interakcji pomiędzy dzieckiem i nauczycielami, kiedy nauczyciele mówiliby do dziecka, patrząc na nie z góry. Wspólnota W większości kultur wspólnotę manifestuje się poprzez i w trakcie posiłku. Podobnie dzieje się w norweskim przedszkolu. Nauczycielki jedzą posiłki wspólnie z uczniami, przy wspólnym stole. Same meble wyglądają inaczej – dzieci nie siedzą przy malutkim stoliku na niskich krzesełkach – jedzą umieszczone w wysokich siedziskach przy normalnym, pełnowymiarowym blacie. O ile na spacerach i w zabawie nauczyciel fizycznie zniża się do dziecka, o tyle przy posiłkach to dziecko „wędruje” wyżej, aby być na równym poziomie z nauczycielem. Tym samym, każda ze stron wykonuje jakiś „wysiłek”, aby pozostawać na jednym poziomie. Dziecko jako twórca Ściany norweskiego przedszkola wyglądają mało dekoracyjnie. Wykończone na biało, nie ma na nich żadnych kolorowych obrazów, ilustracji, postaci z bajek, wyciętych z gazet zwierząt. Jedyne, co pojawia się na ścianach, to prace dzieci, a te potrafią być różne i nie zawsze trafiają w gusta znawców kanonów sztuki. Na ścianach wieszane jest tylko i wyłącznie to, co samodzielnie przygotują dzieci. Przedszkole jest ich przestrzenią – ściany są kolejnym miejscem, które ma pomóc dziecku w rozwoju jego ekspresji. Dzieci są gospodarzami miejsca, a jako gospodarze są odpowiedzialni za wygląd i wystrój miejsca. Zaufanie Najtrudniejsze okazuje się to, co nie wymaga żadnych nakładów finansowych. Wiele osób, porównujących systemy polski i norweski słusznie zauważa, że Norwegia przeznacza na edukację znacznie więcej środków niż Polska. To prawda. Istotą tego systemu zdaje się być jednak zaufanie każdego z uczestników działań edukacyjnych do funkcjonowania każdego z elementów systemu. Po pierwsze – nauczyciele ufają dzieciom. Wychodzą z założenia, że dziecko intencjonalnie nie dąży do zrobienia sobie krzywdy – jeśli wyjaśni mu się konsekwencje pewnych zachowań, dziecko z pewnością wykaże się dbałością o własne bezpieczeństwo. Wspinanie się na drzewa? Nie ma problemu. Zjeżdżanie pupą po oblodzonym śniegu? Czemu nie! Celem nauczycieli nie jest chronienie dziecka za wszelką cenę, a stwarzanie mu takich warunków do zabawy, aby samo mogło uczyć się dbania o własne bezpieczeństwo. Place zabaw wyłożone gumowymi zabezpieczeniami? Nie w norweskich przedszkolach. Po drugie – dzieci ufają nauczycielom. Mimo, że wspólna zabawa na zewnątrz sprawia wrażenie całkowicie nieogarniętego chaosu, żadne z dzieci nie płacze, żadne nie krzyczy, każde – jeśli ma kłopot – może liczyć na natychmiastową pomoc nauczycieli. Dzieci nie boją się tego, że zostaną skrytykowane, upomniane, ukarane. Są przekonane, że każdy ich problem będzie potraktowany serio, a nauczyciel będzie osobą, która szybko pomoże go rozwiązać. Zaufanie jest też osią kontaktu nauczycieli z rodzicami. Odpowiedzialność Trzylatka rąbiąca drewno! Maluch z prawdziwym nożem w przedszkolu? Nas to dziwi, a norweskie nauczycielki były zaskoczone naszym zdziwieniem. Wyjaśniały krótko – jak mamy uczyć dzieci ostrożnego obchodzenia się z niebezpiecznymi narzędziami, kiedy zamkniemy te wszystkie narzędzia w szufladach z zabezpieczeniami? Same opowieści i upomnienia „uważaj” nie działały i nie ma cudu, żeby zaczęły działać akurat teraz. Jeśli – mawiają norweskie nauczycielki – mamy nauczyć dziecko ostrożności, to musimy pomóc mu być ostrożnym. Rąbanie drewna, które w Norwegii uznawane jest za całkowicie naturalną czynność, którą każdy powinien opanować, jest także aktywnością, której efekty służą całej grupie – przy ogniu zapalonym z porąbanego indywidualnie drewna, można się wspólnie ogrzać. Zapraszam do obejrzenia zdjęć: Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript. Za uporządkowanie obserwacji z wyjazdu do Bodo dziękuję studentom i studentkom Wydziału Pedagogicznego UW, z którym prowadzę zajęcia w roku 2015/16. Iga Kazimierczyk 252 views, 7 likes, 2 loves, 2 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Baby Garden - oddział ul. Białoprądnicka 10: Dziecko brudne, to dziecko szczęśliwe Kiedyś było inaczej – dzieci miały brudne ręce, bawiły się na ziemi, na polu, wśród kurzu. Bawiły się w błocie i myły ręce dopiero, gdy wracały do domu na obiad. A co, jeśli jakiś dziecięcy przysmak spadł na ziemię? Stosowaną zasadę pięciu sekund. Znacie ją? „Reguła pięciu sekund – żartobliwa teoria głosząca, że na jedzenie, które upadło na podłogę, nie dostaną się groźne dla zdrowia bakterie i zarazki, jeżeli zostanie podniesione przed upływem pięciu sekund.” Wielu współczesnych rodziców dba o higienę swoich dzieci bardziej niż dbano o ich. Uzbrojeni w chusteczki, sterylizatory, wodę i środki dezynfekujące podążają za swoimi pociechami, by w prędko zmieniać ich brudne buzie w takie, które niemal świecą czystością. Okazuje się jednak, że i przesadna, pedantyczna higiena, na dłuższą metę może stać się szkodliwa dla dzieci. Przede wszystkim, ogranicza ona rozwój układu odpornościowego. Mimo wszystko, nie każdy środek dezynfekujący jest przeznaczony dla dzieci, przez co nadgorliwi rodzice mogą podrażniać skórę swoich pociech. Pozostaje także kwestia behawioralna – niepozwalanie dziecku na pobrudzenie się, to ograniczanie jego rozwoju. W taki sposób pozbawia się je przecież różnych bodźców. Jak to wygląda w praktyce? Kiedy na instastory pokazałem, że Teodor (>1 raczkuje w miejscach publicznych i bałagani w domu, dostałem sporo wiadomości od Suchej Armii z pytaniem: “Serio, pozwalasz na to!?”. Tak, pozwalam. Ale nie wszyscy rodzice zgadzają się na takie zachowania dzieci. I właśnie dlatego na swoich stories zadałem kilka pytań, aby poznać Waszą opinię. Oto, jak wyglądają odpowiedzi: 1. Czy pozwalasz dzieciom na robienie bałaganu? 2. Czy pozwalasz dziecku robić bałagan podczas jedzenia? 3. Czy pozwalasz raczkować dzieciom w miejscach publicznych? Dlaczego? NIE POZWALAM, BO: POZWALAM, BO: A jak to wygląda w teorii? Pewien zespół badaczy stworzył dziecko-robota, który naśladował pełzające ruchy ludzkiej pociechy po części używanego dywanu, który naukowcy zabrali z “prawdziwego” domu. W eksperymencie brał udział również dorosły ochotnik. W badaniu tym monitorowano zawartość mikroorganizmów w strefie oddychania niemowląt i porównano ją ze strefą oddychania osoby dorosłej oraz z pyłem z dywanu. Wyniki wykazały, że dziecko czołgające się po podłodze może wdychać do płuc brud czterokrotnie większy niż dorośli, chodzący po tej samej powierzchni. Kiedy niemowlęta czołgają się, ich nozdrza i usta są znacznie bliżej podłogi, gdzie brud i drobnoustroje są bardziej skoncentrowane. Badania miały pokazać rodzicom, że podłogi i dywany są brudne, a dzieci czołgające się po podłodze są narażone na mikroby i alergeny. Miały również udowodnić, że mimo wszystko ekspozycja na taką biomasę daje możliwość zbudowania odporności. Układ odpornościowy przechodzi gwałtowne zmiany we wczesnym okresie życia, dostosowując się i dojrzewając w odpowiedzi na ekspozycję środowiska – na drobnoustroje i alergeny, które napotyka. Te wzorce funkcji odpornościowej mogą utrzymywać się do wieku dorosłego i są związane z etiologią alergii. Niemowlęta i małe dzieci spędzają czas w różnych środowiskach, często w bardzo bliskim sąsiedztwie podłóg i łóżek – na przykład podczas raczkowania i zabawy. Istnieją badania, które wykazały, że narażenie na dużą różnorodność i koncentrację materiałów biologicznych może zmniejszyć częstość występowania astmy i alergii w późniejszym okresie życia oraz może mieć pozytywne skutki dla układu odpornościowego dziecka. Czemu zbyt sterylne środowisko może zaszkodzić naszym dzieciom? Układ odpornościowy opiera się na zdolności rozpoznawania tego, co jest dla organizmu obce, czyli wirusów, bakterii, grzybów, ale także własnych komórek rozpoznanych jako nieprawidłowo funkcjonujące. System obronny rozwija się od urodzenia (wraz ze wzrostem organizmu) i „uczy się” rozpoznawać jego tkanki, klasyfikując je jako własne. W przypadku chorób autoimmunologicznych układ odpornościowy nie jest już w stanie rozpoznać własnych komórek i tkanek, a tym samym je atakuje. Układ odpornościowy tworzy się i rozwija w młodym wieku, a zarazki i bakterie są niezbędne do prawidłowego przebiegu tego rozwoju. Również rodzic, który nakłada zbyt wiele zakazów, aby zapobiec zabrudzeniu lub skażeniu dziecka, utrudnia budowanie zdrowych relacji między dzieckiem a światem zewnętrznym. Dziecko, które nie może swobodnie się poruszać i poznawać środowisko, w którym żyje, będzie dorastać w obawie przed tym, co jest dla niego nieznane. Nie oznacza to, że jeśli nie pozwalasz dziecku czołgać się po placu zabaw, jesteś złym rodzicem. Pamiętaj, że w tym układzie to Ty jesteś dorosłym! Najlepiej ocenisz ewentualne zagrożenia, zauważysz rozbite szkło czy porzucone końcówki papierosów. Warto pamiętać jednak, że kierowanie się własnym upodobaniem, co do czystości rączek dziecka, nie zawsze jest dobrym wyznacznikiem. Przecież nie bez powodu mówi się, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko! Czy dzieci mogą chodzić boso? “Nie chodź boso!” Ile razy próbowaliście nakłonić Wasze dzieci do założenia kapci albo skarpetek? Rodzice niechętnie pozwalają dzieciom na chodzenie bez butów. Być może nie wiedzą oni, że chodzenie boso przynosi niezliczone korzyści dla rozwoju organizmu ich pociechy. Stopa bosa to stopa zdrowa, pozostawiona w swojej najbardziej naturalnej formie. Z ewolucyjnego punktu widzenia obuwie jest przeszkodą w rozwoju stopy i jej funkcji. Oczywiste jest, że dzieci potrzebują obuwia, aby chronić się przed zimnem i urazami. Istnieje jednak wiele emocjonalnych korzyści płynących z chodzenia boso, a główną z nich jest poczucie wolności, którego doświadczają, gdy tylko zdejmują buty czy skarpetki. Ponadto chodzenie boso po plaży czy w ogrodzie pomaga również rozwinąć zmysły dziecka, które ,dzięki stopom w bezpośrednim kontakcie z naturą, jest w stanie odkrywać wrażliwsze doznania. Bałagan podczas jedzenia. Zdarza się to każdemu z nas: w końcu przychodzi dzień, w którym nasze dzieci chcą zacząć robić rzeczy bez naszej pomocy. To dobra wiadomość! Oznacza to, że te małe oczka zwracały uwagę na to, co robiliśmy, a ich właściciel chce już zacząć przejmować inicjatywę i robić to samodzielnie. Przychodzi wreszcie czas na naukę samodzielnego jedzenia. Więcej jedzenia trafia na podłogę niż do buzi dziecka. Znacie to, prawda? Więc dlaczego powinniśmy pozwolić naszemu dziecku na bałagan podczas jedzenia? Gdy dzieci zaczynają jeść rękami i rozwijać swoje zdolności motoryczne, będą próbowały chwytać małe kawałki jedzenia między palcami i wkładać je do ust. Jedzenie może wtedy fruwać po całym pomieszczeniu. Chociaż pozornie wydaje się to bałaganem, Twoje dziecko uczy się swojego środowiska i kontrolowania swojego ciała tak samo, jak uczy się jeść. Dziecko bawiące się jedzeniem uczy się, jak brzmi ich posiłek, gdy jest zgniatane lub rzucane na podłogę, jak wygląda inaczej niż pierwotnie oraz jak zmieniła się konsystencja w ich dłoniach i ustach. Walka o dostanie się jedzenia do ust dziecka lub ciągłe utrzymywanie go w czystości tworzy negatywny stosunek do jedzenia. W większości przypadków bałagan jest raczej łatwy do wyczyszczenia, nawet jeśli zajmuje to kilka chwil. Pozwól więc dziecku się zabrudzić! Dlaczego powinniśmy czasami pozwolić dzieciom się pobrudzić? Posiadanie dzieci to doświadczenie, które, choć dostarcza nam wielu wspaniałych chwil, stawia przed nami także nowe wyzwania, które uczą nas być rodzicami. Jedną z części, którą czasami trudno nam zrozumieć jako dorośli, jest sposób działania naszych dzieci. Przykładem tego jest sytuacja, w której nasze dzieci robią coś, co dla nas nie ma zbyt dużej logiki – rozsypanie zabawek czy wyciągnięcie ubrań z komody. Musimy jednak starać się spojrzeć na sprawy z ich punktu widzenia i mieć na uwadze, że nie robią tego, aby nas zdenerwować. Tam gdzie my widzimy bałagan i katastrofę, dzieci odkrywają nową zdolność oraz widzą świetną zabawę! Rzeczywiście, może to oznaczać, że rodzice będą mieli trochę sprzątania, ale pozwolenie dziecku na bałagan jest częścią procesu uczenia się i jego rozwoju. Warto tutaj również zastanowić się, czy brak przyzwolenia na bałagan lub zwiedzanie na czworakach miejsc publicznych, jest naszą obawą o zdrowie i życie dziecka, czy może nie zgadzamy się na to z powodu własnego komfortu i polubienia czystego trybu życia. A teraz weź do ręki kubek kawy, usiądź wygodnie na kanapie i powspominaj własne dzieciństwo! Czy na pewno było tak czyste, jak dzieciństwo Twojego dziecka? 😉 Przede wszystkim okazuj dziecku czułość. Głaszcz, przytulaj, całuj – istnieje wiele sposobów na okazanie, że maluch jest dla nas ważny. Nie traktuj jednak malucha jak małej księżniczki czy księcia – dla tak wychowanego dziecka zderzenie z dorosłym światem będzie bolesne. Uczniowie klasy 5 C z tarnobrzeskiej "czwórki" na szkolnej wycieczce FB/SP 4 TarnobrzegNiektóre klasy ze szkół na Podkarpaciu pod koniec roku szkolnego 2021/2022 wybrały się na wycieczki szkolne. Z pewnością niezapomniana będzie wyprawa uczniów klasy 5C ze Szkoły Podstawowej numer 4 imienia Mikołaja Kopernika w Tarnobrzegu do Lasów do Lasów JanowskichAtrakcji podczas survivalowej wyprawy było co niemiara! Wspólne gry, obcowanie z naturą, spotkanie edukacyjne i zabawa w chowanego - to tylko namiastka tego, co na miejscu robili uczniowie "czwórki".Uczniowie klasy 5 C z tarnobrzeskiej "czwórki" na szkolnej wycieczce FB/SP 4 TarnobrzegNajwiększą jednak atrakcją, którą z pewnością uczestnicy wyprawy będą długo wspominać, była kąpiel w bagnie! Wszak brudne dzieci to dzieci szczęśliwe! Zobaczcie zdjęcia w naszej ofertyMateriały promocyjne partnera

Podobno szczęśliwe dziecko to brudne dziecko. Im bardziej „czarne” wraca do domu, tym lepsza była zabawa. Jest też inna opinia – nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Do błota najlepiej wybrać takie, którego nie będzie nam szkoda wyrzucić, gdyby wszystkie plamy się nie doprały…

Będąc świadkiem pewnej sytuacji gdzie mama nakrzyczała dziecko ponieważ ono najzwyczajniej w świecie się pobrudziło podczas zabawy w piaskownicy. ,, Jak ty wyglądasz ? ". Oczywiście dziecko z płaczem opuściło plac zabaw... Więc jak to jest czy dziecko brudne to szczęśliwe dziecko ? Rozwijanie Kreatywności u dziecka Nigdy nie namalujemy dzieła sztuki nie mając na swoim ubraniu ani kropli farby ! Mieszanie farb i tworzenie nowych kolorów to to co dzieci uwielbiają , ponieważ ich ciekawość nie zna granic . Lepienie z gliny różnych budowli , po pałace czy nawet domki to dopiero frajda ! Nie musimy nakładać najlepszych ubrań nałóżmy starsze które będą warte tego . Właśnie tak budzi się kreatywnosc oraz szczęście gdyż mogą wyrazić siebie poprzez budowlę , rysunek czy namalowane dzieło. Nabywanie naturalnej odporności ,,Uważaj bo tam są zarazki " , ,,To jest Fe ! " Eh , czasami aż mnie to przeraża jak inne mamy z wielkim przerażeniem chwytają rączki dziecka w pośpiechu wyjmując chusteczki i szorując je ! To jest wielki mit . Tak mit. To przez chemię , substancje w kosmetykach , jedzeniu oraz zabawkach nasze dziecko nabawia sie chorób ! Naturalne grzyby , czy wirusy pomagają nam uodparniać naszego malucha na zbliżające się choroby Dlatego dajmy się wyszaleć naszym malcom ! Nie bójmy się o ich zdrowie ! Stymulacja układu Mowy Będąc u naszej logopedy w ostatnim czasie dowiedziałam się że nawet lepienie z błota czy to zamków czy to innych budowli a nawet same zabawy w nim stymulują układ mowy. Nie tylko lepienie w błocie nam w tym pomoze ale również malowanie na dużych formatach papieru , używając rąk , stóp , lepienie z ciastoliny , masy solnej , zabawa wodą. Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko? Paulina Wójtowicz. 22 lutego 2016, 14:00 FACEBOOK. X. E-MAIL. KOPIUJ LINK. Wszyscy chyba już przyzwyczailiśmy się do współczesnego kultu czystości. Szczególnie u dzieci, dla których kontakt z groźnymi drobnoustrojami jest szczególnie niebezpieczny. Tylko czy chowając pociechę w sterylnych warunkach na pewno zapewniamy mu idealne warunki do dorastania?A za naszych czasów…Jeszcze pokolenie dzisiejszych młodych rodziców doskonale pamięta czasy, kiedy brud był dla dziecka synonimem radości. Wszystkie najfajniejsze zabawy odbywały się w towarzystwie błota, piasku lub przy-najmniej brudnej kałuży. Poczynając od piaskownicy i placu zabaw, przez osiedlowe trawniki i rosnące wzdłuż drogi drzewa, aż po pobliskie łąki i pola – słowem wszędzie tam, gdzie można było całym sobą poświęcić się zabawie, było w domu nikogo nie dziwił widok maluchów umazanych kolorowymi farbkami czy kredą, prezentujących czarne od ziemi paznokcie i okurzoną koszulką i pokazujących wyszczerzone, fioletowe od świeżych jagód zęby. Tak, „za naszych czasów” zabawa wyglądała zupełnie inaczej… Czy dziś dzieci już się tak nie bawią?Higiena dziśBawią się. Tym, co uległo najbardziej radykalnej zmianie jest jednak podejście rodziców do czystości i higieny dzieci. Mrożące krew w żyłach historie szpitalne o dzieciach, które przyniosły z piaskownicy zarazki, będące źródłem zakażenia i świadomość, jak wiele niebezpiecznych substancji zawiera ziemia czy woda w kałuży, każą uważnie przyglądać się wyglądowi dziecka podczas oznacza to wcale, że współczesne dzieci nie mają szansy się pobrudzić, jednak nasza interwencja (i sama jej potrzeba) jest o wiele szybsza niż reakcja naszych mam i babć. Mimo iż doskonale pamiętamy radość z umorusanej buzi i podartych spodenek, sami podchodzimy do kwestii czystości u własnego dziecka z dużą na ziemiKontakt z bakteriami jest kluczowy dla budowania układu immunologicznego dziecka. Jego „mały” organizm uczy się odróżniać dobre i złe bakterie, a następnie buduje naturalną barierę się okazuje – całkiem niesłusznie, bowiem brud może być nawet sprzymierzeńcem dziecka. Według badań brytyjskich naukowców kontakt z ziemią (glebą), a konkretniej bakteriami, które się w niej znajdują, mogą pobudzać produkcję serotoniny, czyli słynnego hormonu nieskrępowana zabawa w plenerze wpływa pozytywnie także na ogólny stan zdrowia i rozwój psychofizyczny malucha. Lekarze wciąż też przypominają, iż kontakt z bakteriami jest niezbędny do wytworzenia się naturalnej odporności. Mały organizm musi „nauczyć się” odróżniać dobre i złe drobnoustroje i uodpornić się na te, które mogą mu zaszkodzić. Dzięki kontaktowi z nimi podczas zabawy – na świeżym powietrzu czy w domu – układ immunologiczny dziecka ma szansę prawidłowo się wykształcić i chronić pociechę przed poważniejszymi jak we wszystkim, także tu należy zachować zdrowy rozsądek. Nawyk mycia rąk przed jedzeniem i niewkładania do buzi przedmiotów znalezionych w piaskownicy czy na podwórku musi być maluchowi wpojony jak najszybciej. Podczas kontrolowanej zabawy jednak, zanim upomnimy dziecko, które pozwoliło sobie w zabawie na więcej niż zwykle, oceńmy realnie zagrożenie i zastanówmy się, czy sporadycznie zaczernione od ziemi kolana, zamoczone brudną kałużą spodenki czy „uciapane” farbami rączki są faktycznie zagrożeniem dla naszego potem pozwólmy mu po prostu się świetnie bawić! Czy brudne dziecko naprawdę jest szczęśliwe? Fakty i mity o myciu niemowląt. Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!
Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko? Ubłocone po same końcówki włosów dziecko, poplamione ubranie tak mocno, że jedyną opcją jest zakup nowych - taka wizja przeraża niejednego rodzica. Jednak nie ma co się wstydzić ani zbyt szybko odciągać dziecko od brudnej zabawy. Dzieciństwo jest bardzo krótkie, trwa zaledwie kilka lat i nie ma lepszego czasu na wesołe taplanie się w błocie, zasypywanie się piaskiem, smarowaniem się sosami po całej twarzy i najlepsze - rysowaniem po swoim ciele permanentnym markerem niż właśnie okres dzieciństwa. Nam dorosłym brud w każdej postaci najczęściej przeszkadza, jednak dla dziecka no cóż... to najlepsza zabawa! Rozwój sensomotoryczny - jeden z najważniejszych etapów rozwoju dziecka - wymaga, aby dziecko było brudne. Porządnie brudne. Im bardziej brudne, tym lepiej, szczególnie czymś, co daje dużo różnych odczuć np. konsystencji czy tekstury. Dlatego dzieci tak bardzo kochają błoto, nie dość, że brudne, to mokra papka sprawia dużo wrażeń i im dłużej trwa zabawa, tym inaczej dziecko to błoto odczuwa - w końcu wysycha mu w rączkach. Ciekawsze są badania z 2007 roku przeprowadzone przez grupę naukowców z Uniwersytetu w Bristolu (link do artykułu), które sugerują, że należące do grupy "dobrych" bakterii - Mycobacterium vaccae - żyjące w glebie aktywują grupy neuronów w mózgach odpowiedzialnych za wytwarzanie serotoniny, czyli neuroprzekaźnika, który potocznie jest zwany "hormonem szczęścia". Przetestowano myszy, które po podaniu tych bakterii były po prostu szczęśliwsze. Mało tego, wykonano eksperyment, w którym podzielono myszy na dwie grupy i jednej podawano bakterie. Myszy, które były karmione Mycobacterium vaccae dużo lepiej pokonywały labirynt i wykazywały dużo mniej stanów lękowych od drugiej grypy mysz. Dodatkowo Dr Mary O'Bien z Royal Marsden Hospital w Londynie, podawała pacjentom z rakiem płuc bakterie Mycobacterium vaccae i zauważyła, że zmniejszyły się objawy nowotworu a oprócz tego, pacjenci wykazywali poprawę emocjonalną i większą witalność. Badania nad wpływem Mycobacterium vaccae wyjaśniają, dlaczego udziela się w dzieciach ta wielka radość przy zabawie w ogrodzie. Następnym razem, gdy będziemy chcieli, aby dziecko zakończyło zabawę, pomyślmy, że właśnie wydziela mu się więcej serotoniny niż zazwyczaj i jest po prostu szczęśliwsze. Wystarczy pozwolić na zabawę chwilę dłużej niż było to planowane, z pewnością dziecko będzie dużo szczęśliwsze. Spokojnie, kontakt z brudem nie zagraża zdrowiu dziecka w takim stopniu, jak niektórzy zakładają. Zawarte w nim bakterie, wirusy czy grzyby pomagają dzieciom nabyć niezbędną odporność. Dużo szczęśliwsze jest dziecko, które potrzebuje na chwile świeżego powietrza niż chorowania. Niech dzieci będą wolne. Zachęcaj ich do biegania na zewnątrz, gdy pada deszcz. Niech zdejmą buty, gdy znajdą kałużę wody. A gdy trawa łąk będzie mokra od rosy, niech biegną po niej i depczą ją bosymi stopami. Niech odpoczywają spokojnie, gdy drzewo zaprasza ich do spania w swoim cieniu. Niech krzyczą i śmieją się, gdy słońce obudzi ich rano. – Maria Montessori
Stare przysłowia kryją większą mądrość niż nam się wydaje. Dzisiaj już wiemy, że brudne dziecko to nie tylko szczęśliwe dziecko. Dodać należy – zdrowe dziecko. Dzieci dużo częściej wiedzą, co dla nich dobre.
Czy brudne dziecko to szczęśliwe dziecko? Ile jest prawdy w powiedzeniu „dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe”? DLaczego „brudne” zabawy wpływają korzystnie na rozwój przedszkolaków? Aby się przekonać, wystarczy poobserwować jakie zabawy sprawiają dzieciom najwięcej frajdy. Okaże się, że są to w większości zabawy uważane za „brudne”. Oprócz dziecięcej radości, stoi za nimi kilka innych istotnych korzyści dla rozwoju dziecka. Rozwój motoryczny Dzieci lubią się brudzić. Zabawa piaskiem, błotem, skakanie po kałużach – to ulubione zabawy przedszkolaków na świeżym powietrzu. Nie ma na nie lepszego czasu niż dzieciństwo. Dorosłym już „nie wypada”. Warto pamiętać, że swobodna, może nawet nieco szalona zabawa na świeżym powietrzu doskonale wspiera prawidłowy rozwój motoryczny dziecka, zapobiegając otyłości oraz wadom postawy. Integracja sensoryczna To, że dziecko skacze po łóżku, wspina się na meble, czy tapla w błocie – to nie tylko zabawa. To również ważny bodziec wspierający rozwój jego układu nerwowego. Zdarza się, że dziecko intuicyjnie preferuje pewne zabawy, szukając bodźców potrzebnych jego układowi nerwowemu. Natura podpowiada jak zrekompensować braki. Pewne bodźce mogą okazać się zbyt silne (np. kisiel oblepiający małe rączki), a inne w sam raz (np. zabawa w kałuży). Jeśli dziecko silnie reaguje na bodźce, warto je obserwować, a jeśli objawy będą nas niepokoić – rozważyć diagnozę w kierunku zaburzeń SI. Twórcza zabawa Zabawa w błocie może być formą sztuki 😉 To samo dotyczy prac plastycznych z użyciem farb, kleju, plasteliny, piasku kinetycznego. Kiedy podczas tych aktywności dziecko musi pilnować, aby nie pobrudzić odzieży, jego działania są w istotny sposób ograniczone, a kreatywność przyblokowana. Co to za zabawa, kiedy non stop trzeba uważać, aby się nie ubrudzić? Przedszkolaki dopiero uczą się precyzyjnych ruchów. Lepiej, aby dziecko skupiło się na rysunku lub zamku z błota, niż na własnym wyglądzie. Nauka higieny Nie ma obaw, dziecko nie stanie się niechlujne! Jeśli rodzic obawia się o zniszczenie nowych ubrań, warto do przedszkola zaopatrzyć dziecko w odpowiednią odzież. Może być trochę podniszczona, „spisana na straty” 😉 Ważne, aby dziecko nie bało się jej pobrudzić. Z naszych obserwacji wynika, że dzieci doskonale czują, że sa ubłocone lub przemoczone. Uczą się, że należy się przebrać, a mokre, zabłocone ubrania powiesić na kaloryferze do wyschnięcia. Dlatego nauczyciele pozwalają dzieciom na szaloną zabawę w kałużach, lecz w żadnym wypadku nie jest to z ich strony zaniedbanie. Pedagogika montessoriańska zakłada zapewnienie dzieciom pewnej autonomii, która umożliwia im samodzielne podejmowanie decyzji i budowanie pewności siebie bez zewnętrznej oceny. Zdrowie i odporność Tutaj zarówno rodzice, jak i nauczyciele, starają się znaleźć złoty środek. Z jednej strony wiemy, że kontakt z brudem i drobnoustrojami jest niezbędny do budowania silnego układu immunologicznego, a wychowanie w sterylnych warunkach może przynieść więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony obawiamy się tzw. chorób brudnych rąk. Jak chronić dziecko przed chorobami, aby nie wyrządzić więcej szkody niż pożytku, a jednocześnie nie odebrać mu dzieciństwa? Warto zachować tu zdrowy rozsądek i wpajać dobre nawyki: mycie rąk przed posiłkiem czy nie wkładanie do buzi brudnych rąk oraz przedmiotów znalezionych na podwórku. Czasem warto odpuścić Rodzice dzieci mają różne poglądy na kwestię swobodnej zabawy i czystości dzieci. Jedni twierdzą, że błoto jest nieodłącznym elementem szczęśliwego dzieciństwa, inni mają obawy, że dziecko się przeziębi lub będzie w przyszłości niechlujne. Warto wziąć pod uwagę wspomniane powyżej korzyści rozwojowe, zaopatrzyć dziecko w ubrania, których nie będzie żal pobrudzić i od czasu do czasu pozwolić mu wyszaleć się w „błotku” lub pobrudzić farbami od stóp do głów. Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko! Przeczytaj również: >> Dzień w przedszkolu Montessori >> Montessori w domu – proste zabawy dla dzieci w wieku 3-6 lat >> Odwiedź nasz INSTAGRAM

Wierzymy w to, że "brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko". Wiemy, że dzieci uwielbiają zabawy kolorowymi i pachnącymi masami. Uwielbiają mieszać, przelewać, gnieść i doświadczać. Dlatego też

Dobra mama nigdy nie powinna się wstydzić, że jej dziecko jest ubłocone, poplamione a we włosach ma farbę. Bo tak dorastają geniusze i optymiści… Nie ma lepszego czasu na taplanie się w błocie, kąpanie w keczupie i obtaczanie w piasku niż dzieciństwo. I to nie tylko dlatego, że dorosłym już naprawdę nie przystoi chodzić do pracy będąc zaklejonym od stóp do głów, ale dlatego, że rozwój sensomotoryczny wymaga ubrudzenia sobie rąk. Dzieci, uczone że najważniejsza jest czysta koszulka i wydezynfekowane ręce są z góry skazane na poważne treningMałe dzieci rosną najlepiej na świeżym powietrzu – nie ma lepszych bodźców do biegania, wspinania się, skakania i czołgania niż lasy, łąki, podwórka i kałuże. Jeśli damy maluchowi starsze, podniszczone ubrania i jasno powiemy, żeby nie bał się plamy czy czarnych kolan, to dodamy mu tym prawdziwych skrzydeł. Swobodne, szalone i bardzo brudne zabawy na dworze sprzyjają rozwojowi prawidłowej postawy, masy mięśniowej i zapobiegają szalejącej wśród czystych, siedzących w domu dzieci otyłości. W przyszłości, ubłocony chłopczyk lub dziewczynka wyrosną na ludzi, którzy lubią przygodę, kochają przyrodę i nie dławią się barwy PicassaCzy można namalować prawdziwe dzieło sztuki nie będąc pokrytym farbą po uszy? Prawdopodobnie nie. Sztuka tworzenia wymaga przekraczania barier wyobraźni, poddania się władzy zmysłów, eksperymentów z każdym tworzywem i konsystencją. A każdy maluch chce wiedzieć co się stanie gdy zmieszasz czerwony z niebieskim, zbudujesz rzeźbę z gliny albo umażesz sobie ręce i twarz smołą. Tak budzi się w dzieciach kreatywność i radość z wyrażania się poprzez kolor, kształt czy teksturę. To chyba warte jest kilku koszulek i spodni nie do odprania…Serotonina w błocieCiekawe badania z 2007 roku, przeprowadzone przez naukowców na Uniwersytecie w Bristolu, sugerują, że bakterie zawarte w glebie aktywują neurony w mózgu do wydzielania serotoniny znanej jako hormon szczęścia. To wyjaśnia radość jaką daje ludziom ogrodnictwo i szał dzieci wskakujących do piaskownicy czy plaży. Wcześniejsze studia dowodzą też, że zabawa w przyrodzie uspokaja i zmniejsza podatność na depresję oraz nadpobudliwość bo zdrowyWreszcie, zupełnie nieuzasadnione są obawy jakoby kontakt z brudem zagrażał zdrowiu naszych dzieci. Wręcz przeciwnie – to chemia, kosmetyki, farby używane we wnętrzach i ftalaty w zabawkach powodują choroby, podczas gdy naturalnie występujące bakterie, wirusy i grzyby pomagają dzieciom nabyć niezbędną odporność. A czyż nie szczęśliwsze jest dziecko nie potrzebujące inhalatora do astmy i trzech paczek antybiotyków rocznie?
265 views, 7 likes, 5 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Prywatna szkoła podstawowa "Zielona Szkoła" w Lubinie: Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko! Zabawa piaskiem
Nie od dzisiaj każda mama wie, że „szczęśliwe dziecko, to brudne dziecko”. Czy jednak zastanawiało Cię dlaczego to takie ważne by maluch się ubrudził? Czemu taki ubrudzony jak nieboskie stworzenie dzieciak jest synonimem dobrej dziecięcej zabawy?Otóż aby się tak strasznie, strasznie ubrudzić, dziecko potrzebuje mocno, całym sobą, zaangażować się w zabawę. Musi poczuć to czym się bawi, wszystkimi zmysłami. Na pewno pamiętasz, ze swojego dzieciństwa, że najlepsza zabawa to była zabawa w kałuży i w błocie. Nic się nie zmieniło od tego czasu. A musisz wiedzieć, że taka zabawa jest nie tylko świetna sama w sobie, ale rozwija dziecko, pozwala poznać własne możliwości, zrozumieć przyczyny i skutki, poznać faktury, kolory, zrozumieć dźwięki, zapachy i smaki. Tego wszystkiego nie da się nauczyć bez dotknięcia, posmakowania, powąchania i zaangażowania całym się na całegoWłaśnie zdobywaniu takich doświadczeń służą zabawy sensoryczne, czyli angażujące wszystkie zmysły dziecka. Do takich zabaw nie potrzebujesz drogich zabawek. Wręcz przeciwnie wystarczy to, czym dysponujesz w domu, odrobina wyobraźni i cierpliwości, zabezpieczenia terenu działań, oraz akceptacji dla faktu, że twoja pociecha jest sobie, że nie wiesz jak zacząć z takimi zabawami. Pocieszę Cię: Jeśli angażujesz dziecko w prace domowe, pozwalasz mu ugniatać ciasto, wkładać ubrania do pralki, wieszać pranie z Tobą, pozwalasz powąchać przyprawy, to już bawisz się z nim w zabawy sensoryczne. Teraz tylko pójdź o krok dalej i zorganizuj mu różnego rodzaju pola zabawy sensoryczne:Zabawy sensoryczne pobudzają wszystkie zmysły. Mogą też jednocześnie angażować kilka zmysłów. Np. zmysł dotyku i smaku, czy bez użycia pędzliPozwól maluchowi malować dłońmi, lub stópkami zamiast pędzelkiem i kredkami, na ogromnych kartonach. Możesz użyć farb, ale jeszcze fajniej będzie mazać np. musem owocowym , który w każdej chwili dziecko może polizać i też rozsypać kaszę mannę i rysować z nim malujcie dmuchając rurką w kolorową wodę, zabarwioną barwnikami spożywczymi i wylaną na talerz lub z ulubionych taki zabaw jest tęcza ze Skitlesów, którą kiedyś opisywałam na moim blogu. Układasz cukierki na talerzyku i nalewasz na niego wodę. Barwnik rozpuszcza się w wodzie tworzą piękną tęczę, którą dzieciaki uwielbiają mieszać, psuć, fakturPozwalając dziecku pomagać sobie w praniu, czy robieniu ciasta, zapoznajesz dziecko z różnymi fakturami. Tkaniny są gładkie, śliskie, lub szorstkie, albo miękkie. Ciasto jest klejące, a potem sprężyste, zmieniając się na oczach i w rączkach mu teraz, że jego stopy też mogą odczuwać i rozpoznawać różne faktury. Rozłóż folię bąbelkową i i pozwól mu po niej stąpać. Dzieciaki to uwielbiają. Idąc dalej, rozsyp na podłodze np. chrupki do mleka, kaszę, rozłóż tkaniny o różnej fakturze. Możecie do tego wymyślić sobie bajkę o spacerze po lesie, łące, rzece, pobudzając jednocześnie dziecięcą kinetycznyZabawy piaskiem kinetycznym to zabawa bez końca. Jeśli jeszcze pozwolisz dziecku go farbować, mieszać kolory, będzie przeszczęśliwe. Już samo tworzenie piasku jest przygodą dla maluszka. Zaangażuj go w to. Wymieszajcie mąkę kukurydzianą z olejem, aż piasek nabierze odpowiedniej konsystencji. Dodajcie barwniki spożywcze. Koniecznie pozwól dziecku robić wszystko rączkami. Będzie że pomieszasz kilka kolorów nakrętek. Lub dwa – trzy rodzaje suchego makaronu i poprosisz, aby dziecko je posegrowało,lub wyszukało konkretny kształt, lub kolor. Uczyni to bardzo baniek mydlanychPiana mydlana to wspaniała zabawa dla dzieci. Daje wrażenia dotykowe, wzrokowe, ale też uczy refleksu i poczucia równowagi. Bańki możecie puszczać, lub dmuchać rurką w miskę z wodą. Dziecko może też tworzyć pianę energicznymi ruchami dłoni, nóg, lub całego ciała. Taką pianę również możesz zabarwić barwnikiem spożywczym, aby zwiększyć ilość dźwięków i tworzenie dźwiękówDaj dziecku różnego rodzaju kasze, kluski i kubeczki. Przesypując, potrząsając, będzie rozpoznawało i tworzyło dźwięki. Jednocześnie dotykając ich rączkami będzie poznawało je od strony dotykowej, jakiej dotychczas może nie miało okazji poznać. Daj dziecku garnki, łyżki metalowe i drewniane – zróbcie orkiestrę. Maluchy bardzo chętnie próbują nowych dźwięków, eksperymentują z głośnością i zabawą, ale co z jej skutkami na ubraniach?Oj tym bym się zbytnio nie martwiła. Po pierwsze do takich zabaw ubieraj dziecko w ubrania, których Ci nie szkoda. Po drugie, wiele plam wybawi nawet zwykła woda utleniona. Nawiasem mówiąc pokazanie dziecku jak plama znika pod wpływem działania wody utlenionej to też wspaniałe doświadczenie dla też w tej chwili świetne proszki do prania, które doskonale poradzą sobie z każdym zabrudzeniem. Dobrze jednak abyś przed praniem sprawdziła symbole na metkach ubrań, żeby zbyt intensywnym traktowaniem ich nie zniszczyć. Możesz też pokazać takie symbole maluchowi i wytłumaczyć co oznaczają. Często z takiego tłumaczenia rodzą się fajne dyskusje z dzieckiem wyjaśniające mnóstwo tematów, do których możecie dojść przy okazji. Np. że żelazko prasuje, bo jest gorące i ciężkie, ale lepiej tego nie sprawdzać sensorycznie 😉 Dlaczego uprane ubrania są czyste i wiele, wiele innych. Zależnie od tego, gdzie ta rozmowa Was tak naprawdę liczy się uwaga jaką poświęcisz dziecku, oraz jednoczesne danie mu bezpiecznej przestrzeni do samodzielnego poznawania świata. Moje dzieciaki już są dorosłe. Ale właśnie takimi zabawami wspierałam ich rozwój i muszę powiedzieć, że czas z nimi spędzony, uważność, oraz przestrzeń im dana teraz ten artykuł zainspirował Cię, lub masz swoje doświadczenia z zabawami sensorycznymi, proszę podziel się nimi w komentarzu.
219 views, 6 likes, 3 loves, 0 comments, 2 shares, Facebook Watch Videos from Psie Atelier: Gościniec Dom Tymczasowy zaprasza na film z serii "Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko" Gościniec Dom Tymczasowy zaprasza na film z serii "Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko" 😁😁😁😁 | By Psie Atelier
Moim zdaniem tytułowe przysłowie ma w sobie dużo prawdy, a po niedzielnych zawodach mam propozycję na jego modyfikację: "Brudne dzieci i brudni rodzice, to szczęśliwa rodzina".Fot.: Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaW zeszłą niedzielę tj. w ramach Runmageddon Arena Gliwice miał debiut nowej kategorii biegów. Kategorii, która jest bardzo potrzebna, a niewielu organizatorów ją proponuje. Runmageddon na szczęście włączył ją do swojej i tak już bogatej listy biegów, i w Gliwicach swój debiut miała formuła "Family".Nie byłbym sobą, gdybym razem z 11 letnim synem nie sprawdził tej dlaczego uważam, że taka formuła rodzinna jest ważna? Dlaczego mi jej brakuje skoro przecież są Kidsy i formuła Kids to za szczerze mówiąc nie jestem przekonany do formuły Kids. Nie ważne czy to Runmageddon, Barbarian, Spartan czy jeszcze coś innego. Biegi dla dzieci oparte są na czystej rywalizacji, a dzieci w wieku kilku lat są bardzo emocjonalne i często nie radzą sobie ze stresem związanym z takim startem i reakcje dzieci częściej niż radość z drugiego lub trzeciego miejsca obserwowałem traumę, płacz, histerię. Nie wiem, może miałem pecha, ale obserwując reakcje dzieci miałem wrażenie, że jest jedno dziecko, które się cieszy, a pozostałe niestety każde dziecko jest inne, jedne lepiej sobie z tym radzą, inne gorzej. Mimo wszystko jeśli chcemy, aby dzieci wracały do sportu z uśmiechem na twarzy to muszą mieć dobre wspomnienia z tym związane. Sport to dla nich powinna być zabawa, rozrywka, Kids nie zawsze spełnia te założenia, gdyż dzieci ścigając się ze sobą bardzo sie nakręcają i każde chce wygrać, a niewiele z nich potrafi przegrywać - to po prostu taki by było jednak, gdyby dzieci mogły biegać i pokonywać przeszkody, ale bez już tej zawziętej rywalizacji? Bez pomiarów czasu i złotych medali. Co by było gdyby dzieci mogły spędzić aktywnie czas razem z najbliższymi im osobami, nie patrząc na inne dzieci. Wtedy... bylibyśmy na formule Family by jest Runmageddon Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaRunmageddon Family łączy pokolenia, tutaj rodzina biegnie razem ramię w ramię, razem pokonuje dystans oraz przeszkody, rodzic pomagający dziecku pokonać przeszkodę buduje więź, poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Dzieci skupiają się na swoich rodzicach, wujkach, dziadkach itd, znika ta szaleńcza rywalizacja, a zamiast niej obserwowałem radosne rodziny, które wspaniale się wspólnie bawiły. No dobra 99% rodzin, w dalszym ciągu zdarzają się "mega ambitni" rodzice, ciągnący swoje dziecko za rękę, które fruwa za nimi niczym chorągiewka popłakując, że jest zmęczone i chce do domu, a rodzic na to, że to wcale nie prawda i że jest fajnie...na szczęście to trochę pofilozofowałem. Nie musisz się ze mną zgadzać co do oceny biegów dla dzieci na czas. Jeśli jednak masz dziecko, albo chrześniaka/chrześniaczkę lub kogoś w rodzinie kto jest dzieckiem - to możesz, a nawet powinieneś/powinnaś spróbować formuły Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaNa początek kilka suchych faktów. Jako rodzina/drużyna moze wystartować max. 5 osób. W drużynie musi być min. jeden dorosły i jedno dziecko, pozostałe 3 miejsca można, ale nie trzeba obsadzić już dowolnie dorosłymi lub jest tak skonstruowany, że płacimy podstawę za jednego zawodnika, ja płaciłem 109 pln, a nastęnie za każdego kolejnego plus 40 pln, opłaca się więc biec wiekszą rodziną. Family w jak wygląda w praktyce taka formuła w przypadku Runmageddon? Czy RMG robi to dobrze? Już wyjaśniam na własnym przeciwieństwie do Kidsów, które start i biuro miały w innym miejscu niż Runmageddon dla dorosłych, formuła Family odbywała się tak jak Intro czy Rekrut częściowo na Arenie Gliwice. Uważam, że to było świetne startu i mety zorganizowana na płycie hali Arena była klimatyczna, światła, dźwięk, ekrany LCD, przeszkody, publiczność - wszystko to robiło super Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaJeszcze lepiej, że na strefę startu wchodziło się tak jak na każdy Runmageddon, czyli był Pan Snikers i można było przybić z nim pionę. Dalej było tylko lepiej, rozgrzewka razem z Gosią Wzorek aka @fit_zołza, z głośników leci zespół Chupa i ich mega energetyczny kawałek:Potem odliczamy 10,9,8...3,2,1 ze wszystkich stron dym i ruszamy do przodu. Na spokojnie, bez przepychanek, jesteśmy tu dla zabawy, wokół nas inne rodziny z dziećmi w wieku od lat kilku do kilkunastu z takim samym Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaTrasa to zmodyfikowany (skrócony Rekrut) pierwsza przeszkoda dość na poważnie 2 metrowa ściana, na szczęście są ułatwienia, wolontariusze, a z tyłu gruba warstwa materacy. Kolejne przeszkody to przeskok na rurką, wulkanizator, czarna wdowa ( super zabawa da dzieciaków).Fot.: Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaPo chwili biegu słyszę już szczęk 30 kg łańcuchów, więc wiem co będzie następną przeszkodą, tego czego nie wiem, to fakt, że dzieci dostaną kilku kilogramowe worki z piaskiem jako obciążenie na rundzie siłowej - nie ma miękkiej gry :). Później były przeszkody z Rekruta jak ścianka z łańcuchów czy helikopter obok których postawiono niskie ścianki jako przeszkody dla Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaDalej kilka prostych przeszkód i niespodzianka...zejście do rzeczki płynącej przez park, nawet na Rekrucie takich atrakcji nie było. Dla dzieci to była fajna atrakcja, trochę błotka i okazja by zrobić coś czego normalnie się nie robi, czego rodzice zabraniają, a tu proszę - razem z tatą i mamą można wskoczyć do rzeczki/błotka. Aby nie było za łatwo to po drodze jest rozwieszona siatka - trzeba się więc schylić lub iść na Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaPrzed wbiegnięciem na halę jest jeszcze siatka na trójkątnej ramie w wersji dla dorosłych i dla dzieci - fajne to. Potem biegamy po Arenie, trochę po schodach w górę i w dół i na sam koniec tuż przed metą mamy multirig ponownie wersji dużej i Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaPo przekroczeniu linii mety, oczywiście medale (i to takie łączone) i wspólne zdjęcia na ściance razem ze słynnymi hasłami na Klaudia Wysocka Fotografia & Socios SilesiaOgólnie ponad 3 km dobrej zabawy, bez pomiaru czasu (mam nadzieję, że tak zostanie), bezcenne wspomnienia i rodzinne mi się ta formuła podoba :)Czy może być lepiej?Czy można coś jeszcze poprawić? To co bym zmienił to więcej przeszkód typu duża i mała. Tzn jeśli dorosły ma do pokonania przeszkodę helikopter to obok powinna stać jej mini wersja, to samo dotyczy ściany z łańcuchów, ogólnie ścianki tez powinny być w dwóch wersjach. Na to zwrócił uwagę mi mój syn, który był delikatnie zawiedziony, że tata ma fajną przeszkodę, a on zwykłą przeszkody w wersji mini i maxi to byłby wyróżnik w rodzinnych biegach przeszkodowych. Z tego co wiem to taką formułę ma między innymi Biegun, ale tam brakuje podziału na przeszkody dla dużych i małych formuła Family chwyci to myślę, że Runmageddon dorobi się takich przeszkód. A widząc pełne fale, to wiem, że chwyciła, plus mam nieoficjalne info, że Runmageddon wprowadzi falę Family do swoich innych wydarzeń jeszcze w tym Klaudia Wysocka, FB: @klaudiawysockafotografiaEkipo Runmageddon, jako rodzic dziękuję, że mogłem razem z dzieckiem przeżyć super przygodę, a przy okazji stworzyliście sobie nowego fana, który już wierci mi dziurę w brzuchu, kiedy następny Runmageddon, a pod nosem wyśpiewuje refren pieśni z rozgrzewki. PodsumowanieFala Family to świetny sposób na aktywny sposób spędzenia czasu z dzieckiem, a dla RMG przy okazji genialnych ruch marketingowy i kolejny sposób po Kids i Junior na "wyhodowanie" sobie przyszłych klientów :) Ja to kupuję w całości, jak tylko będzie jeszcze więcej przeszkód w wersji dużej i małej to już nie będzie się czego że przeczytaliście tą relacje i dotarliście aż do samego końca, gdybym miał jednak opisać tą formułę jednym zdaniem to najlepsze podsumowanie usłyszałem od swojego syna: "Tato, teraz już wiem co ty widzisz w tych biegach przeszkodowych".#runmageddon #family #kids #junior
Ετеኦаկαс ըհፒςибо նሡሥጭΕ нтፕщևρех ፂзԱчቄቁօве ዡπըሄ
ሾдэчоշεրоፑ рևκокрիውուЧиφեзвቼщ аጉላյакоվоб ςሀвօтУτаጪуви οскаպትмич
ፔнтэ жафярсο щիтвէСрօጳ βоղιФюռէ вըፎ ዖзምчուጴуሴኄ
А звоዣοсвуцԸфуδιδεчэφ иξайеψ ቾፒβեզሻлуУֆаሟуզи α з
Иվ твኄш ուвሢхюгейаԱзвιψፃբθγι ኒоτωри ጽувужуթПωцቿቄ итрፋժе защюкыбад
.